W Świnoujściu desperat wskoczył do kanału i już nie wypłynął. Przy Wybrzeżu Władysława IV zebrał się tłum gapiów, którzy oglądali jak policja poszukuje ciała mężczyzny. Świadkowie mówią, że mogło chodzić o zawód miłosny.
Do wydarzenia doszło we wtorek około godziny 14 naprzeciw Muzeum Rybołówstwa Morskiego, w pobliżu miejsca, gdzie cumuje statek wycieczkowy Chateaubriand. Jak dowiedzieliśmy się od świadków zdarzenia, mężczyzna siedział ze swoim kolegą na ławce i pił alkohol. - Zachowywali się bardzo głośno i byli wulgarni. Ten, który później skoczył, żalił się, że kobieta go zdradziła. W pewnym momencie zaczęli się kłócić. Ten drugi sobie w końcu poszedł - opowiada kobieta, która widziała całe zdarzenie.
Mężczyzna po tym, jak został sam, przez chwilę jeszcze pił alkohol, a później odrzucił butelkę. Podszedł do brzegu, rozłożył ręce i wskoczył do wody. Ludzie wezwali policję. Na miejscu pojawiła się także straż pożarna i karetka pogotowia. Policjanci z motorówki poszukiwali mężczyzny, ale bezskutecznie.
