Załogi samolotu, kilku jednostek pływających i ratownicy wodni poszukiwali wczoraj po południu dwóch chłopców na Mierzei Wiślanej, w Jantarze, gmina Stegna. Niestety, doszło do tragedii. Ratownicy wyłowili ciała obu chłopców.
- Wczoraj około godziny 15 ostaliśmy powiadomieni przez Państwową Straż Pożarną z Nowego Dworu Gdańskiego, że w Jantarze, w rejonie wejścia nr 82 na plażę, dwie osoby, prawdopodobnie kilkunastoletni chłopcy, dryfują na materacu w morze - mówi Janusz Maziarz, kierownik Morskiego Ratowniczego Centrum Koordynacyjnego Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa w Gdyni. - Natychmiast skierowaliśmy w ten rejon jednostki naszych brzegowych stacji ratownictwa, straży pożarnej, samolot Straży Granicznej, wodne ochotnicze pogotowie ratunkowe. Przybyła też karetka pogotowia ratunkowego.
Ciało pierwszego znaleziono o godz. 15.53. Niestety, reanimacja nic nie dała. Około godziny 17 ratownicy natrafili z na zwłoki drugiego z chłopców.
Jak się okazało, rzeczywistość była nieco inna niż wynikało to z pierwszych informacji, które otrzymaliśmy - dodaje kierownik Janusz Maziarz. - Matka tych chłopców powiedziała, że wyruszyli oni w morze już około godziny 13. I to nie na materacu, ale wpław. Jeden miał lat 14, drugi 17.
Szczegóły wypadku bada policja
Kazimierz Netka
