Inne

Dzielny Nemo z popularnego filmu animowanego wzorowany był na rybkach z gatunku Amphiprion percula, zwanych również błazenkami. Zobaczyć je można albo w Pacyfiku, albo znacznie bliżej, w gdyńskim Akwarium. A wraz z nim około 1500 innych żywych organizmów reprezentujących 250 gatunków.

Akwarium Gdyńskie działa od 1971 roku, ale jego historia sięga pół wieku wstecz, kiedy to powstało Morskie Laboratorium Rybackie w Helu. Pod koniec lat 20. ubiegłego wieku jego zbiory liczyły już kilkaset okazów zwierząt, które prezentowano na różnych wystawach, np. w 1929 roku na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu. Kilka lat później zbiory wystawiano w tzw. Muzeum Bałtyckim, które było jedną z atrakcji turystycznych ówczesnego Helu. Na przełomie 1938/39 roku laboratorium przeniesiono do Gdyni. Z powodu wybuchu II wojny światowej nie zakończono budowy części budynku przeznaczonej na muzeum i akwarium. W okresie powojennym w budynku Morskiego Instytutu Rybackiego, jak nazwana została instytucja, istniały trzy niewielkie sale muzealne i jeden pokój z akwariami.

Oceanograficznego i Akwarium Morskiego Morskiego Instytutu Rybackiego odbyło się w 1971 roku, z okazji półwiecza instytucji. W 34 akwariach pokazano zwierzęta i rośliny morskie i słodkowodne. W części muzealnej wystawiono okazy zbierane przez pracowników Instytutu od 1921 roku oraz te podarowane przez kapitanów i marynarzy polskiej floty handlowej i rybackiej. Część ekspozycji ściennych z tamtego okresu można oglądać do dzisiaj. W lipcu 2003 roku, wraz z uroczystym otwarciem wyremontowanej rotundy budynku, zmieniono nazwę muzeum na Akwarium Gdyńskie.

Brzytewniki, strzelczyki i niebezpieczny żółw

W kolejnych latach powstawały nowe pomieszczenia: sala z akwaterrariami, kinowo - konferencyjna, sale do prowadzenia zajęć laboratoryjnych wyposażone w mikroskopy i sprzęt komputerowy, przedszkolna czy wreszcie sala mokra. Ta ostatnia cieszy się wśród najmłodszych zwiedzających wielką popularnością, albowiem pływających tam ryb: babki byczej, jesiotra i flądry, można dotknąć. W Akwarium, które od 2005 roku posiada status ogrodu zoologicznego, prezentowane są cztery główne biotopy występujące na świecie: rafy koralowej, toni oceanicznej, gęstych tropików Amazonii oraz Morza Bałtyckiego. Ich mieszkańców można oglądać w 68 akwariach trzypiętrowego budynku.

- Cały czas coś robimy, budujemy, zmieniamy, powiększamy nasze zasoby - opowiada Artur Krzyżak, kierownik Akwarium Gdyńskiego. - Niedawno uruchomiliśmy kilka nowych zbiorników, w tym walec w rotundzie, gdzie znajdują się brzytewniki, wyjątkowe, pływające pionowo głową w dół ryby. Na rafie koralowej kończymy budowanie zbiornika poświęconego grzybowieńcom, czyli koralowcom wyglądającym jak kwiatki czy grzybki. Uruchomiliśmy też nową ekspozycję - jaskinię ze stalaktytami i stalagmitami, gdzie pływają ślepczyki jaskiniowe, białe rybki bez oczu. Znajduje się ona w sali zwanej „Na styku wody i lądu”. Jest tam też kilka innych, ciekawych zwierząt - węgorze elektryczne, które szczególnie podczas karmienia robią straszliwy rumor, wytwarzając dużą ilość impulsów elektrycznych. Są także strzelczyki indyjskie polują wystrzeliwanym z pyska strumieniem wody na odległość kilkudziesięciu centymetrów, strącając owady do wody. Widać zresztą, że zbiornik jest po prostu opluty, ponieważ odruch plucia generuje u tych ryb najmniejszy nawet ruch.

W sali, o której mowa, znajdują się też dwa żółwie, w tym żółw jaszczurowaty, zwierzę niezwykłe, bo… niebezpieczne. W odróżnieniu od innych żółwi, w razie zagrożenia nie usiłuje schować się do pancerza, tylko podejmuje walką kąsając boleśnie szczękami, których siła wynosi tysiąc kilogramów na centymetr kwadratowy (dwa razy więcej niż szczęki hieny).

- Ciekawa jest również historia tego żółwia - mówi Artur Krzyżak. - Trafił do nas przypadkiem, mieszkanka Gdyni znalazła go w swoim ogródku. To niestety częste zjawisko, „zwracanie wolności” zwierzętom, które się znudziły. Ta pani trzymała go u siebie przez rok, był mniejszy niż obecnie, ale już na tyle duży, że mógłby jej „zabrać” kawałek dłoni. Gdy do nas zadzwoniła, byliśmy przekonani, że ma jednego z żółwi czerwonolicych, których tu w okolicy i w całej Polsce, jest bardzo dużo. Okazało się jednak, że dobrze go rozpoznała, zdając sobie sprawę z tego, że jest niebezpieczny.

Karolina z długimi ramionami

W sali na pierwszym piętrze, „Morskie zwierzęta świata”, znajduje się z kolei m.in. jedna z największych atrakcji Akwarium, czyli ośmiornica. Ma na imię Karolina i jak mówią pracownicy, jest troszeczkę wstydliwa, bywają sytuacje, że trudno ją wypatrzyć.

- Rozpiętość ramion tego gatunku dochodzi do dziewięciu metrów, ale nasz okaz tak wielki nie będzie - zapewnia Artur Krzyżak. - Myślę, że będzie miała 4-5 metrów. To zwierzę wyjątkowe, ale niestety krótko żyjące, dwa do trzech lat. Kiedy złoży jaja, przestaje przyjmować pokarm i po miesiącu ginie. Dlatego fajnie by było mieć tutaj samca. Niedługo w tejże sali będzie można oglądać szkaradnice - ryby drapieżne upodabniające się do skał, doskonale się kamuflujące, co jest im niezbędne do złapania pokarmu. Rybę trudno dostrzec, dlatego ofiara nie orientuje się, kto i kiedy ją pożarł. Bardzo ciekawe są również rekiny, żarłacze czarnopłetwe. Te przez nas pokazywane są małe, poprzednio prezentowane tak wyrosły, że akwarium stawało się dla nich zbyt małe, dlatego przenieśliśmy je do dużego zbiornika hodowlanego, z myślą, że uda nam się sfinalizować budowę dużego zbiornika dla rekinów.

Na tym samym piętrze znajduje się piękny zbiornik z rafą koralową, którą w obecnej postaci będzie można oglądać tylko do końca wakacji.

- To jest ostatni moment, ponieważ po sezonie będziemy montowali zupełnie nowe akwarium, co wiąże się z tym, że koralowce przez kilka miesięcy nie będą tak okazałe i tak ładne - kontynuuje kierownik Krzyżak. - Będą się musiały rozwinąć, a to zwierzęta, które bardzo długo rosną.

Dwa lata temu powstała sala zwaną „Amazonią”, której „gwiazdami” są budzące respekt, krwiożercze piranie czerwone. Ale znajdują się tam również piranie paku, owocożerne, które występują już nie tylko w Ameryce Południowej, ale także w naszych rzekach - wypuszczane przez ludzi mających je w prywatnych hodowlach. W „Amazonii” nie sposób nie zauważyć dwóch anakond. Są to największe w Polsce okazy, mierzące do sześciu metrów i ważące 60 kilogramów.

- W kolejnym zbiorniku znajduje się arapaima, wyjątkowa, największa słodkowodna ryba na świecie - mówi Artur Krzyżak. Nasza jest jeszcze mała, ma kilkadziesiąt centymetrów, ale ryby te osiągają ponad trzy metry długości i wagę kilkuset kilogramów. Rosną niezwykle szybko. W tym samym zbiorniku jeszcze przed wakacjami znajdą się arowany To jedne z moich ulubionych ryb, osiągające do metra długości, o spłaszczonym ciele, pływające tuż pod powierzchnią, szukające pokarmu wypatrując ponad lustro wody. Poluje wyskakując z niej, łapiąc nawet małe ptaki i nietoperze. Ostatni zbiornik z płaszczkami, pozwala na nie spojrzeć z najlepszej strony, czyli z góry. Pływają tam również pielęgnice oraz mała, niepozorna, szara rybka z żółtym ogonkiem Ameka wspaniała. Jest to gatunek wyjątkowy, który nie występuje w naturalnym środowisku. Zostały wyeliminowane z powodu degradacji środowiska.

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Zaloguj się

1 1 1 1

Newsletter