Inne
Tegoroczne targi Baltexpo mają co najmniej jedną niepokojącą właściwość-jest nią propaganda sukcesu uprawiana przez media. Baltexpo są rzeczywiście sukcesem, ale tylko taktycznym, natomiast przedstawia się je jako sukces strategiczny, czyli nieprawdziwie.

W warunkach "zwijania się" bałtyckich - nie tylko polskich - -stoczni sam fakt zorganizowania targów jest sukcesem. Ale trudno zaprzeczyć, że tego rodzaju imprezy handlowe są jak lustro - odzwierciedlają stan branży, której służą. Może to sprawdzić każdy, kto przejeżdża przed halą Olivia - chyba po raz pierwszy nie ma tam wystawców na wolnym powietrzu. Wewnątrz hal rzuca się w oczy brak reprezentacji narodowych, czyli zespołów stoisk połączonych flagami państw. Kiedyś oznaczało to, że skupiona tak grupa wystawców uzyskała dofinansowanie, czyli przekonała urzędników z funduszu promocji eksportu, że warto do Gdańska przyjechać. Wówczas organizatorzy szczycili się tym, twierdząc, że "pawilony narodowe (...) świadczą o prestiżu gdańskiej imprezy". Co w takim razie oznacza brak "pawilonów narodowych"? Oczywiście, można to zjawisko tłumaczyć kryzysem budżetowym w niektórych krajach, ale grona wielkich producentów wyposażenia dla statków są też w państwach z nadwyżką przychodów w budżecie. Uprawniony będzie więc wniosek, że w oczach zagranicznych włodarzy pieniędzy pochodzących z podatków ranga Baltexpo się obniżyła.

Frekwencję wystawców trudno ocenić na podstawie liczb podawanych przez organizatorów, chociażby z powodu zmian w sposobie prowadzenia tej statystyki - ostatnio liczy się wszystkie zaangażowane firmy, nawet jeśli kilka ma jedno stoisko (na przykład: zagraniczna firma plus jej polskie przedstawicielstwo równa się dwa). Dlatego od trzech edycji targów autor dokonuje spisu uczestników z natury. W latach 2007 i 2009 stoisk było odpowiednio 138 i 90, a tym razem obliczenie, mniej dokładne niż poprzednie, dało wynik około 110. Można by mówić o wzroście, gdyby nie fakt, że jest więcej niż zwykle stoisk, które nazywam "watującymi". Zaliczam tu wystawców, którzy nie mają nic do sprzedania: Ministerstwo Infrastruktury, Urząd Marszałkowski, Straż Graniczną...

Baltexpo ustabilizowało się więc na niskim poziomie, zbyt niskim, żeby mieć pewność, że się odbędzie w 2013 roku. Wydaje się, że jest to zmartwienie nie tylko dla organizatorów. Dwa lata temu, gdy w kuluarach otwarcie rozmawiano o zagrożeniach, zagraniczny specjalista od imprez handlowych powiedział, że jeśli nie będzie Baltexpo, to zrodzi się inne tego rodzaju przedsięwzięcie, niekoniecznie organizowane przez polski biznes targowy.

Marek Błuś{jathumbnail off}
1 1 1

Źródło:

Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter