Mają okrągłe kształty i zlokalizowane są parami - tak wyglądają zagłębienia w dnie Bałtyku, na które natrafiono około 7 kilometrów od Kępy Redłowskiej.
Odkrycia dokonali pracownicy Urzędu Morskiego w Gdyni, prowadząc badania z pokładu statku Hydrograf-10, wyposażonego w echosondę wielowiązkową. Pozwala ona na dokonywanie precyzyjnych pomiarów ukształtowania dna i wykrywanie obiektów podwodnych o niewielkich wymiarach, rzędu kilkunastu centymetrów. Znaleziskiem już zainteresowali się naukowcy z Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk w Sopocie.
Naukowcy, po obejrzeniu obrazu sonarowego ukształtowania dna z tajemniczymi "kraterami", wysunęli kilka domysłów odnośnie powstania tych zagłębień.
Po pierwsze - taki obraz mógł powstać wskutek zakłócenia pracy sondy, czyli urządzenia, za pomocą którego tworzony jest obraz ukształtowania dna. Specjaliści z Urzędu Morskiego w Gdyni zdecydowanie jednak temu zaprzeczają. - Sonda funkcjonowała bez usterek - mówi Henryk Koszka, naczelnik Wydziału Pomiarów Urzędu Morskiego w Gdyni.
- Zagłębienia te mogły powstać także wskutek wypływu z dna morza wód słodkich - mówi prof. Jan Marcin Węsławski z Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk w Sopocie. - Takie zjawiska są dość powszechne w Bałtyku, a z dna wydostaje się woda deszczowa, docierająca pod Bałtyk z lądu. Wypływy wód słodkich powodują powstawanie dołków, a można je zauważyć nawet w obrębie kąpielisk w Sopocie.
Naukowcy biorą też pod uwagę, że zagłębienia mogą być tzw. kieszeniami gazowymi. w których znajduje się metan. Takie "kieszenie" znajdowane są nie tylko na Bałtyku, ale też na Oceanie Atlantyckim. Metan mógł się w nich gromadzić nawet od tysięcy lat, a ponieważ jest gazem cieplarnianym i wydostaje się do powietrza, takie zjawiska się analizuje.
- Po to, by móc ocenić, w jakim stopniu do ocieplenia się klimatu Ziemi przyczynia się sama natura, a w jakim człowiek - tłumaczy prof. Jan Marcin Węsławski.
Naukowcy zgodnie uznają, że odkrycie pracowników Urzędu Morskiego w Gdyni jest niezmiernie ważne i interesujące. Zajmą się bliższym zbadaniem bałtyckich "kraterów". Nie powinno to być trudne dla płetwonurków. Głębokość morza w miejscu występowania dziwnych bliźniaczych zagłębień wynosi kilkanaście metrów.
Coraz dokładniejsze przyrządy badawcze pozwalają na dokonywanie nowych odkryć.
Odkrycia nowych form ukształtowania powierzchni dna Bałtyku - zatopionego pojezierza - dokonał wcześniej Instytut Morski, a eksploracjami kierował dr inż. Benedykt Hac, szef Departamentu Oceanografii Operacyjnej IM. Badania prowadzono z pokładu katamaranu IMOR.
Niezwykłego odkrycia Urząd Morski w Gdyni dokonał niedawno na Zalewie Wiślanym. Podczas prac hydrograficznych na Zalewie Wiślanym specjaliści z UM znaleźli pod wodą obiekty mogące być wrakami pojazdów z czasu ewakuacji ludności z Prus Wschodnich, pod koniec II wojny światowej, przez skuty lodem Zalew Wiślany. Odkrycia tego dokonano podczas badań batymetrycznych (głębokości) i sonarowych (kształtu dna) prowadzonych z pokładu jednostki hydrograficznej Sonar-4.
Pojazdy znaleziono na dnie zalewu, na odcinku między portami w Tolkmicku i Krynicy Morskiej. Teraz zajmą się nimi archeolodzy.{jathumbnail off}
Inne
Tajemnicze bliźniacze kratery na dnie Bałtyku
26 sierpnia 2011 |
Źródło:
