Bogaci turyści, zwiedzający świat na ekskluzywnych wycieczkowcach, widzą dziesiątki niemal identycznych portów i nabrzeży. W Gdyni kończy się jednak nuda: na horyzoncie rozpościerają się bowiem "przepiękne" hałdy złomu, węgla i kruszywa. - Zmienimy to - zapowiadają władze portu.
Na rejsy największymi wycieczkowcami decydują się głównie najbogatsi. Efektowne statki z turystami przypływają też do Gdyni, ale trudno liczyć na to, że zostawią oni tu swoje pieniądze. Wprawdzie część już wcześniej ma zaplanowane i zorganizowane wycieczki do Trójmiasta czy nawet Malborka lub na Kaszuby, ale wielu turystów, podejmujących decyzje w ostatniej chwili, nie decyduje się nawet na opuszczenie portu.
Wycieczkowce cumują bowiem przy Nabrzeżu Francuskim zobacz na mapie Gdyni, a okolica - delikatnie mówiąc - nie wygląda zachęcająco. - Od strony morza widać głównie wielkie kupy złomu i węgla. Trudno w ten sposób przekonać kogoś do wyjścia z jacuzzi czy klimatyzowanej restauracji - mówi z przekąsem jeden z pracowników gdyńskiego portu.
Do tego dochodzą jeszcze rozkopane drogi niemal w całej okolicy Dworca Morskiego. Ale w przyszłym sezonie ma się to zmienić.
- Mamy już gotowe projekty całego układu drogowego. W III kwartale tego roku przeprowadzimy przetarg i na przyszły sezon już cała ul. Polska zobacz na mapie Gdyni będzie wyremontowana - podkreśla Walery Tankiewicz, wiceprezes gdyńskiego portu, odpowiedzialny m.in. za infrastrukturę.
Zniknąć mają też hałdy, które od lat kojarzone są z portowym krajobrazem. Na przedłużenie umowy nie może bowiem liczyć operator gigantycznego złomowca.
- Fiński najemca już o tym wie. Umowa obowiązuje do czerwca 2012 roku, więc najpóźniej wtedy opuści nabrzeże. Szuka już jednak innego miejsca, gdyż powiadomiliśmy go z dużym wyprzedzeniem - mówi prezes zarządu portu, Janusz Jarosiński.
Nie ma jednak co liczyć na to, że znikną też hałdy węgla i kruszyw, które składowane są na końcu Nabrzeża Francuskiego.
- One nie są tak uciążliwe wizualnie, a gdy przypływają wycieczkowce, organizujemy pracę tak, by nie kursowały tam samochody ciężarowe. Poza tym te materiały przypływają statkami o największym zanurzeniu, więc trudno znaleźć inne miejsce składowania. Myślimy wprawdzie o innej docelowej lokalizacji, ale na pewno nie zrezygnujemy z obsługi towarów na rzecz pasażerów, bo musielibyśmy też zrezygnować ze sporej części naszych dochodów - przyznaje prezes Janusz Jarosiński.
Wycieczkowce cumują zazwyczaj w Gdyni ok. 12 godzin. Turyści mają więc czas na to, by zwiedzić choćby samo miasto. Dlatego jego władze chcą przekonać turystów, organizując akcje promocyjne dla pasażerów statków wycieczkowych oraz promów z Karlskrony.
- Musimy mieć ofertę dla turystów. I trzeba ją przedstawić nawet przed ich wypłynięciem w rejs, aby od razu zaplanowali sobie kilka godzin w Gdyni. Na pewno takie informacje przygotujemy - mówi wiceprezydent Gdyni, Bogusław Stasiak.
Michał Sielski{jathumbnail off}
Inne
Hałdy w gdyńskim porcie przestaną straszyć
24 marca 2010 |
Źródło:
