- Zwolnienia grożą zmarnotrawieniem potencjału stoczni. Zagrażają nawet obronności kraju - uważa Mirosław Kamieński, przewodniczący stoczniowej KM NSZZ Solidarność.

Związkowcy ze Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni zorganizują dziś pikietę MON i Skarbu Państwa
(© Tomasz Bołt)
Zarząd stoczni aby ratować zakład zwrócił się do sądu o pozwolenie na zawarcie układu z wierzycielami. Ma on umożliwić przeprowadzenie restrukturyzacji stoczni. Ratowanie stoczni ma polegać m.in. na redukcji zatrudnienia w celu ograniczenia kosztów działalności. Jak argumentuje prezes, obecnie na 500 pracowników produkcyjnych przypada 800 nieprodukcyjnych.
- Zmiana struktury zatrudnienia jest konieczna - tłumaczył prezes stoczni Roman Kraiński.
Według prezesa jeśli stocznia nie zostanie zrestrukturyzowana grozi jej upadłość. Decyzją ministra obrony ze stoczni wydzielone mają zostać części: zbrojeniowa i cywilna. Cywilne zamówienia mają realizować wydzielone spółki. Krainśki przekonuje, że nawet wówczas SMW będzie pełnym właścicielem majątku produkcyjnego. Związki zawodowe obawiają się jednak, że majątek zostanie rozdrobniony co doprowadzi do faktycznej likwidacji zakładu.
Poparcia dla stoczniowców z SMW udzielił zarząd regionu gdańskiego NSZZ Solidarność. Do stolicy ze wsparciem dla kolegów wybierają się także stoczniowcy ze Stoczni Gdańsk.
SMW z problemami finansowymi boryka się od lat. W grudniu 2005 r. została skomercjalizowana i dostała od Agencji Rozwoju Przemysłu wsparcie finansowe w formie podwyższenia kapitału zakładowego o kwotę 80 mln zł oraz pożyczkę w kwocie 40 mln zł. Nie pomogło to w wyjściu na prostą. W 2006 r. dwukrotnie stocznia straciła płynność finansową, m.in. z powodu nierentownych kontraktów.
Jacek Klein{jathumbnail off}
