Inne
Rząd nie sfinansuje remontu historycznej Sali BHP w Gdańsku. Ministerstwo Kultury: - Winny jest kryzys. Związkowcy z "S" nie wierzą. - To zemsta rządu - przekonują i zapowiadają, że 4 czerwca rozpoczną zbiórkę pieniędzy

Sala BHP w Gdańsku
Fot. Dominik Sadowski / AG

- Nie mamy innego wyjścia, jeśli chcemy, by sala była gotowa na 30-lecie związku, czyli w 2010 roku - mówi Jerzy Langer, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ "S". - Kończymy prace nad ulotką z apelem Janusza Śniadka, którą 4 czerwca będziemy rozdawać w Gdańsku wśród związkowców.

Chodzi o miejsce, w którym rodziła się "Solidarność". Salę, w której w 1980 r. Lech Wałęsa i twórcy "S" podpisali słynne Porozumienia Sierpniowe, a potem przez kilka lat była prezentowana wystawa "Drogi do Wolności", przygotowana przez Fundację Centrum "Solidarności". Fundacja dzierżawiła obiekt od właściciela - spółki Synergia 99. W 2005 r. Synergia podarowała salę komisji krajowej. Już wtedy obiekt był w fatalnym stanie technicznym - przeciekał dach, fundamenty i ściany wymagały remontu. Miasto - w zamian za dzierżawę - zaproponowało wsparcie. "S" odmówiła.

- To tak, jakby prezydent zaproponował proboszczowi, żeby ten oddał na 25 lat kościół, a miasto w zamian go wyremontuje - dodaje Jerzy Langer. - Gdybyśmy się zgodzili, stracilibyśmy wpływ na salę BHP. A kto wie, jakby prezydentem Gdańska została Joanna Senyszyn, to może by tam zorganizowała zjazd gejów.

W 2005 r. ruszył remont. Do dziś pochłonął prawie 5 mln zł. Dwie trzecie kwoty wyłożyło ministerstwo kultury. Wykonano już tzw. palowanie, wylano beton, obudowano ściany i pokrycie dachowe.

- Niestety koszty okazały się wyższe, niż początkowo planowaliśmy - dodaje Maciej Jankowski, też wiceszef "S". - A zostały jeszcze prace związane z instalacją elektryczną, kanalizacyjno-wodociągową, ogrzewaniem i remontem okien. Sprawa jest dość skomplikowana, bo obiekt jest wpisany do rejestru zabytków.

Na dokończenie remontu potrzeba ok. 6 mln zł. "Solidarność" liczyła, że 2,1 mln zł dorzuci Ministerstwo Kultury. Resztę miał wyłożyć związek. Ale właśnie z resortu przyszła decyzja odmowna.

- To zemsta rządu - uważa Maciej Jankowski.

Iwona Radziszewska, rzecznik Ministerstwa Kultury: - To decyzja ekonomiczna. W 2009 roku z powodu kryzysu budżet resortu obejmujący ochronę zabytków został ograniczony o 40 proc.

Ale - jak mówi Jankowski - wystarczy, że każdy z ok. 700 tys. związkowców dobrowolnie przekaże na remont kilka złotych, by problem zniknął. Dlatego związek nie bierze pod uwagę zbiórki ogólnopolskiej. - Ta wymagałaby zgody ministra MSWiA, a rząd miał już okazję pomóc - kończy wiceszef "S".


Katarzyna Włodkowska
{jathumbnail off}
1 1 1
Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter