Historia

Jeden niemiecki okręt trzymał w szachu całą brytyjską flotę w północnej Europie. Próbowano go zniszczyć przez trzy lata. Poznajmy historię Tirpitza – legendarnego pancernika Hitlera.

Już po wybuchu drugiej wojny światowej III Rzesza wprowadziła do służby w Kriegsmarine dwa wielkie bliźniacze pancerniki: Bismarcka i Tirpitza.

Jednostki tej klasy były największymi okrętami, jakie kiedykolwiek zbudowano w Niemczech – przy czym Tirpitz był nieco większy od Bismarcka. Miały (przy zachowaniu pewnych różnic) po 250 metrów długości, 36 metrów szerokości i pełną wyporność wynoszącą 50 tysięcy ton.

Na ich pokładach zamontowano ponad 70 dział różnego kalibru, w tym 8 o kalibrze 380 milimetrów. Okręty te mogły zabrać do sześciu wodnosamolotów i osiągały prędkość do 30 węzłów. Ich załogi stanowiło ponad 2 tysiące oficerów i marynarzy.

To były doskonałe jednostki – silnie uzbrojone i szybkie. Dyskusyjne jednak pozostawało sens ich posiadania przez III Rzeszę. Doświadczenia pierwszej wojny światowej pokazały bowiem, że w razie konfliktu flota niemiecka może zostać łatwo zablokowana we własnych portach. W takiej sytuacji użyteczność wielkich, a co za tym idzie niezwykle kosztownych okrętów, budziła uzasadnione kontrowersje. Zwłaszcza gdyby wrogowie Rzeszy uzyskali panowanie w powietrzu.

Przeciwnicy posiadania przez III Rzeszę wielkich jednostek uważali, że Niemcom bardziej przysłużyłaby się flota podwodna. I – jak się wkrótce okazało – mieli rację.

Niemieckie pancerniki budziły jednak respekt w Royal Navy. Kiedy Kriegsmarine wysłała na Atlantyk Bismarcka wywołało to popłoch w brytyjskiej flocie wojennej. Kiedy zaś zatopił on krążownik liniowy Hood i uszkodził pancernik Prince of Wales, Royal Navy postawiło sobie za punkt honoru jego zatopienie.

Rozpoczęło się, zakrojone na niespotykaną skalę, polowanie na Bismarcka. 27 maja 1941 r., w trakcie dramatycznego pościgu, został on w końcu zniszczony. Zginęło ponad 2 tys. marynarzy, uratowało się zaledwie 115 i – maskotka załogi – czarny kot.

Rajd na Saint-Nazaire

Tirpitz nosił nazwisko admirała Alfreda von Tirpitza, który przed pierwszą wojną światową stworzył niemiecką flotę wojenną – największą, jaką Niemcy posiadali w całej swojej historii. Admirał zmarł w 1930 r. a sześć lat później w Wilhemshaven położono stępkę pod budowę pancernika nazwanego na jego cześć. Wodowanie okrętu odbyło się 1 kwietnia 1939 r. w obecności Adolfa Hitlera i 80 tys. widzów. Matką chrzestną była córka Tirpitza - Ilse von Hassell.

Dowództwo Kriegsmarine nie bardzo jednak wiedziało co dalej zrobić z okrętem. Wysłanie go na daleki rejs rajderski obarczone było zbyt dużym ryzykiem. Pancernik mógł się jednak przydać na Atlantyku. Trzeba by go w tym celu przebazować do Francji.

Jedyny suchy dok (nazywany „Dokiem Normandie” od nazwy pasażerskiego liniowca, dla którego został zbudowany), który mógł pomieścić Tirpitza i gdzie mógł być, w razie uszkodzenia, remontowany znajdował się w Saint-Nazaire.

Brytyjczycy postanowili go więc zniszczyć licząc na to, że to uniemożliwi Tirpitzowi przeniesienie w tamten rejon. Dok był tak zbudowany, że bomby lotnicze niewiele mogły mu zrobić. Trzeba było skorzystać z innej metody – rajdu komandosów.

Doszło do niego 28 marca 1942 roku. Niszczyciel Campbeltown, wypełniony po brzegi materiałami wybuchowymi zaopatrzonymi w zapalniki czasowe, podpłynął niepostrzeżenie do Saint-Nazaire, staranował wrota doku i wbił się w niego.

W tym samym czasie nastąpił desant brytyjskich komandosów, którzy mieli zdewastować w okolicy doku wszystko co się dało i wrócić na okręty zanim dojdzie do eksplozji ładunków umieszczonych na niszczycielu.

Detonacja zniszczyła wrota doku wyłączając go z eksploatacji. I to na długo. Pomimo prób jego ponownego uruchomienia podjętych przez Niemców, dok ponownie udało się oddać do użytku dopiero po zakończeniu wojny w 1947 roku.

Dzięki akcji komandosów droga Tirpitza na Atlantyk została zamknięta.

Bestia z Północy

„Zniszczenie lub nawet uszkodzenie tego okrętu jest obecnie naszym największym zadaniem na morzu” – napisał po wejściu do służby Tirpitza Winston Churchill.

Brytyjczycy konsekwentnie dążyli do zrealizowania tego celu. Tymczasem Niemcy przebazowali pancernik do Norwegii, gdzie schronił się w gąszczu fiordów w okolicach Trondheim. Okręt miał zagrażać alianckim konwojom zdążającym do Murmańska z pomocą dla Rosji Sowieckiej. Miał również chronić norweskie wybrzeża przed ewentualnym alianckim desantem, którego spodziewał się w tym rejonie Hitler. Ale nie to okazało się jego główną rolą.

„Znaczenie stacjonowania Tirpitza w północnej Norwegii polegało (…) głównie na tym, że wiązał on w rejonie północnej Europy ciężkie okręty przeciwnika, które w związku z tym nie mogły zostać wykorzystane na innych teatrach wojny” – zapisał w swoich wspomnieniach Karl Dönitz, głównodowodzący Kriegsmarine.

Stałe zagrożenie ze strony Tirpitza spędzało sen z powiek Brytyjczykom. Szukali go, aby jak najszybciej zniszczyć. Niemcy robili jednak wszystko, aby go ukryć i zabezpieczyć przed ewentualnym atakiem. Pancernik przykryty był siatką maskującą, a od strony morza chronił go podwójny pas sieci przeciwtorpedowych. Okręt był pod stałą strażą niemieckiego lotnictwa i baterii nadbrzeżnych. W pogotowiu były też okręty mające w razie zagrożenia postawić zasłonę dymną.

Pomimo tego Tirpitz został wykryty. Brytyjskie lotnictwo próbowało go zbombardować, ale naloty nie dały spodziewanego rezultatu.

Pancernik wyruszył przeciw alianckim konwojom. Szybko okazało się jak wielką psychologiczną rolę odgrywa. Na początku lipca 1942 r., na wieść o tym, że Tirpitz wyszedł w morze rozproszony został konwój „PQ-17” co doprowadziło do jego zagłady. Z 36 statków tego konwoju Niemcy zatopili aż 24. Alianccy marynarze nazwali drogę przez Morze Norweskie trasą śmierci.

Tirpitz tymczasem wrócił do swojej kryjówki. Dopóki nie zostanie wyeliminowany będzie stanowił stale zagrożenie dla Brytyjczyków, którzy z tego powodu nazywali go „Bestią” albo „Samotną Królową Północy”.

Operacja Source

Brytyjczycy próbowali wszystkiego, aby zatopić Tirpitza. Pod koniec października 1942 roku przeprowadzili operację „Titel”. Norweski kuter Arthur zabrał na pokład dwie – wzorowane na włoskich - „żywe torpedy”, które miały uszkodzić Tirpitza. Operacja jednak – po serii niefortunnych zbiegów okoliczności – także się nie udała. Kuter trzeba było porzucić w drodze na miejsce postoju pancernika.

Niemcy odkryli wrak i pod koniec 1942 roku, okręt przebazowany został za koło polarne, do fiordu Alta. Brytyjczycy zmienili taktykę i do zniszczenia Tirpitza postanowili użyć tym razem miniaturowych okrętów podwodnych typu X-Craft.

Były to długie na niecałe 16 metrów jednostki, z czterema osobami załogi oraz uzbrojeniem, na które składały się dwie miny o wadze 1,6 tony każda. Ze względu na ich nieduży zasięg musiały być podholowane w pobliże celu.

Do ataku na „Tirpitza” (i przy okazji innych niemieckich okrętów stacjonujących w pobliżu), który nazwano operacją „Source”, wybrano sześć okrętów typu X. Dwa z nich zatonęły już po drodze w rejon operacji. Wczesnym rankiem 22 września 1943 roku ładunki pod pancernik udało się podłożyć dwóm „iksom” nr 6 i 7. Oba zatonęły tuż obok Tirpitza po tym jak zostały zauważone i ostrzelane przez jego załogę.

Ówczesny dowódca pancernika komandor Hans Meyer próbował rozpaczliwie zmienić położenie swojego okrętu tak, aby skutki detonacji, która miała lada moment nastąpić, były dla niego jak najmniejsze. Niewiele jednak mógł zrobić.

Tuż po godz. 8 doszło do eksplozji. Nie zatopiły one Tirpitza jednak poważnie go uszkodziły. Aż do marca 1944 roku pancernik został wyłączony z czynnej służby. Dzięki temu na trasach arktycznych konwojów zrobiło się znacznie bezpieczniej.

Wyeliminowanie Tirpitza na jakiś czas ze służby nie usunęło jednak całkowicie zagrożenia z jego strony. Brytyjczycy nie mogli bowiem bezczynnie czekać na zakończenie remontu niemieckiego okrętu. Do akcji włączyło się ponownie lotnictwo.

Pierwsi jednak wysłali swoje samoloty Sowieci. W lutym 1944 r. w kierunku Tirpitza posłali 15 bombowców. Tylko jednak czterem z nich udało się go odnaleźć i zaatakować – jednak bez spodziewanego efektu.

Pięciotonowa śmierć

Brytyjczycy atakowali Tirpitza z powietrza w kwietniu, lipcu, sierpniu, wrześniu i październiku 1944 r. Także im nie udało się go zatopić.

Dowództwo Kriegsmarine wiedziało jednak, że ostateczna zagłada pancernika jest tylko kwestią czasu. Zwłaszcza kiedy atakujący zaczęli używać ponad 5-tonowych bomb Tallboy.

W związku z tym Karl Dönitz podjął decyzję o zdjęciu z okrętu większości załogi i zamianie go w pływającą baterię artyleryjską do osłony norweskiego wybrzeża. Aby uniknąć jego ewentualnego wywrócenia się do góry dnem podczas próby zniszczenia przez wroga zacumowano go na płytkiej wodzie.

Koniec pancernika nastąpił 12 listopada 1944 r. Nad okręt, cumujący wtedy w Tromsø, nadleciało 31 ciężkich brytyjskich bombowców typu Lancaster z bombami Tallboy na pokładach. Operacja nosiła kryptonim „Catechism”.

Załoga Tirpitza została ostrzeżona o możliwości nalotu ok. godz. 7.30. Ok. godz. 9 ogłoszono alarm bombowy. Pół godziny później rozpętało się piekło. Atak trwał niespełna dziesięć minut, ale przesądził o losie okrętu.

Pancernik otrzymał trzy bezpośrednie trafienia. Rozstrzygająca bomba spadła na śródokręcie w pobliżu katapulty. W wyniku jej eksplozji powstała dziura, przez którą do wnętrza okrętu zaczęły wlewać się ogromne masy wody.

Tirpitz przechylił się o ok. 20 stopni na lewą burtę. Ówczesny dowódca pancernika Robert Weber polecił natychmiast zalać przeciwległe przedziały okrętu, aby przeszkodzić w jego przewróceniu. Nie na wiele to się jednak zdało. Ok. godz. 9.45 wyleciała w powietrze rufowa wieża działowa, a siedem minut później stało się to, czego chcieli uniknąć Niemcy osadzając Tirpitza na płytkiej wodzie - okręt wywrócił się kilem ku górze. Było to możliwe, bo spadające wzdłuż lewej burty bomby wyżłobiły w dnie głębokie leje.

We wnętrzu okrętu uwięzionych zostało 900 marynarzy. Akcja ratownicza trwała dwie doby. Przez wycięte w dnie pancernika dziury udało się uratować zaledwie 87 osób. Brytyjskie samoloty wróciły do baz bez strat.

Alianci pochwalili się sukcesem zrzucając nad Berlin ulotki ze zdjęciem zatopionego Tirpitza, którego w ciągu trzech lat próbowali zatopić aż 26 razy. Po zakończeniu wojny pancernik został zezłomowany. Operacja jego pocięcia trwała dziesięć lat.

„Wraz z utratą Tirpitza niemiecka wojna morska okrętów nawodnych zakończyła się klęską” – podsumował krótko Dönitz.

Tomasz Falba

Fot.: Wikipedia

1 1 1 1

Newsletter