USA nie zwróciły się dotąd do sojuszników z konkretną prośbą o pomoc w militarnym zabezpieczeniu cieśniny Ormuz, ale Estonia jest gotowa udzielić wsparcia i przyczynić się do przywrócenia transportu ropy, co leży w interesie każdego Estończyka - zadeklarował estoński minister obrony Hanno Pevkur.
– Jesteśmy w stałym kontakcie z siłami zbrojnymi, a możliwe wsparcie dotyczy przede wszystkim zasobów naszej marynarki wojennej – powiedział Pevkur w opublikowanym w środę wywiadzie dla radia ERR.
Minister, który w ostatnich dniach przebywał z wizytą w Waszyngtonie, zwrócił uwagę, że Estonia dysponuje np. trałowcami i należy do Grupy NATO ds. zwalczania min. Przypomniał, że estońska marynarka nie dysponuje jednak wieloma okrętami i nie posiada np. korwet czy jednostek eskortowych.
Według Pevkura na obecnym etapie najważniejsze są negocjacje, ponieważ utrzymanie otwartej cieśniny Ormuz (blokowanej przez Iran w odwecie za atak USA i Izraela), jest „złożoną sprawą” i samo wysłanie na miejsce kilku okrętów czy ostrzał nie wystarczy.
Także szef dyplomacji Estonii Margus Tsahkna zadeklarował wcześniej wsparcie dla USA, o ile Tallin zostałby o to poproszony.
W podobnym tonie wypowiedział się w środę prezydent Łotwy Edgars Rinkeviczs, uzależniając ewentualną pomoc w rozwiązaniu sytuacji w Zatoce Perskiej od realnego potencjału wojskowego Łotwy.
Łotewski minister obrony Andris Spruds zastrzegł jednocześnie w wywiadzie telewizyjnym, że obecnie nie ma konkretnych planów zaangażowania sił łotewskich, a ich ewentualny udział powinien zależeć przede wszystkim od decyzji podjętych na szczeblu UE i NATO.
