Jak nazywał się pierwszy zbudowany od podstaw statek pełnomorski po II wojnie światowej w Stoczni Gdańskiej?

+6 Emerytura
Bylem członkiem załogi,, rok 1972..
26 listopad 2020 : 15:59 Janusz karapuda Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+6 Emerytura
Bylem członkiem załogi, rok 1972
26 listopad 2020 : 16:00 Janusz karapuda Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 Statek.
Soldek. Stoi w Gdańsku jako muzeum.
15 grudzień 2020 : 12:12 Zbigniew Janigacz Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 Kawał historii morskiej Polski!
W skromnym i niewielkim kadłubie kryje się naprawdę sporo historii nie tylko prawie 1500 rejsów masowca, ale i tych stu cudownych lat, w których Polska zdecydowała się wyjść na morza i utrzymać się na nich. Nikt nam już nie zabierze chwały na oceanach, a stary dobry 'Sołdek", 'Dar Pomorza' i reszta - to znaki tej chwały dla innych. Zwłaszcza dla tych, którzy przyjeżdżają na nasze Wybrzeże bardziej z daleka niż z bliska. Powiem Wam wszystkim, że opowiadam o morskiej Polsce i jej stu wspaniałych latach Europie i światu. Bez lania wody, samymi konkretami. I to robi wrażenie. 'Sołdek' też robi wrażenie.
28 grudzień 2020 : 09:45 Pasażer żw Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 O mały figiel...
... pierwszym statkiem zbudowanym w Polsce zostałaby niewielka OLZA. Seria Be-trzydziestek przyniosła nam za to pierwszy pod naszą banderą statek handlowy o zbiorowym Patronie i pierwszy statek sprzedany na eksport. Za tym ostatnim poszło do ZSRS prawie trzydzieści innych, siostrzanych jednostek. Tu uwaga! Nazwy szeregu z nich można odnaleźć na KARTACH roczników flot wojennych. Wciąż pamiętam jedną nazwę - VYTEGRA - w Weyerze 1971/72. Ciekawe, co robiły takie masowce pod sowiecką banderą wojenną?
28 grudzień 2020 : 21:10 Bosman Forwerts Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Czekam, Waszmościowie...
...na pierwszy OKRĘT PODWODNY naszej budowy! Dobrze byłoby też, gdyby na którejś z naszych pochylni powstał wreszcie porządny statek pasażerski. Projekty póki co są, zdaje się, w dość sporej liczbie. Chodzi o to, żeby pokazać Anglikom, Niemcom i reszcie, że wycieczkowiec wcale a wcale nie musi być potworem czy molochem, nad którym trudno w razie czego zapanować. Katastrofa któregoś giganta może już nie przebiec tak łagodnie, jak to było z CC w 2012 roku, a zresztą KTO POWIEDZIAŁ, ŻE NA NORWESKIE WODY CZY DO WENECJI MUSZĄ PŁYWAĆ TYLKO MASTODONTY WIELKOŚCI MIASTA??? Na początek zadowoli mnie stateczek wielkości cudownych promów Hurtigruty. Nawiasem mówiąc, to parę narodów, w tym np Włosi, mogłoby sobie stworzyć własne Hurtigruty. I wcale nie musi to być 'większy kabotaż', jak u Norwegów. Można pływać na przykład do portów Bałtyku. Dawny Szczecin aż kipiał i wrzał od małych 'pasażerów', a teraz dawny Taras Hakena świeci pustkami i zieje nudą.
28 grudzień 2020 : 21:27 Admirał Dickman Jr. Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Dookoła Włoch pływano już na pasażerach...
...a to na niezapomnianym Gustloffie. Tylko kto chce dziś o tym pamiętać? Ba, nie pamiętamy naszego morskiego Jubileuszu, czyli stulecia Polski Morskiej! A w tym stuleciu jest m in sześć dekad wspaniałego pływania liniowcami przez Atlantyk; świetna praca setek ludzi na dziewięciu może nie dużych, ale zbrojnych w dusze transatlantykach... Co by nie rzec, razem ze stratami wojennymi zginęło u nas lub zmarło znacznie mniej osób w ciągu tych naszych dekad, niż zabrał ze sobą pewien stary kalosz z Belfastu! Ciekaw jestem, czy na którymś z transatlantyków poza Batorym wieziono kiedy NIEDŹWIEDZIA?! Na wspomnianym kaloszu z Belfastu pewien autor powieści kazał płynąć czterem dorosłym WIELBŁĄDOM, ale to fantazja, a u nas miś rzeczywiście gościł na BATORYM!
28 grudzień 2020 : 21:41 Pisarz kompanijny Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś