Żegluga

Czesi nie mają morza, ale mają marzenia - powiedział PAP Filip Dvorsky, jeden z kapitanów La Grace, jedynego na świecie żaglowca pływającego pod czeską banderą. Statek powstał dzięki staraniom grupy entujastów i nawiązuje do postaci Augustina Herzmana, uznawanego za pierwszego czeskiego żeglarza oceanicznego.

La Grace opuściła właśnie port Talamone na Morzu Tyrreńskim. W planach ma rejs wzdłuż zachodnich wybrzeży Półwyspu Apenińskiego, a za sobą - wiosenną żeglugę z Afryki Północnej wzdłuż wybrzeży Hiszpanii i Francji.

- Morze Śródziemne jest naszym głównym obszarem działania. Jest spokojniejsze niż Morze Północne (...) i jest najłatwiejszym sposobem dotarcia do morza dla Czechów i innych mieszkańców Europy Środkowej - powiedział kapitan Dvorsky.

Bryg, czyli dwumasztowy żaglowiec, wypływa też na inne akweny. Organizowano nim rejsy wokół Anglii, Irlandii, Szkocji.

- Byliśmy (też) w Norwegii, mniej więcej dzień żeglugi od koła podbiegunowego, a z drugiej strony dopłynęliśmy do Afryki Zachodniej, Kanady. Najdalej na zachodzie byliśmy na Karaibach. La Grace przepłynęła Atlantyk tam i z powrotem z pomocą wyłącznie historycznych przyrządów (nawigacyjnych - PAP) – podkreślił Dvorsky.

Nazwa La Grace łączy się z postacią Augustina Herzmana - pochodzącego z Czech XVII-wiecznego kupca, kartografa i żeglarza, który pływał po Atlantyku i Karaibach w służbie holenderskiej. On sam i załoga jego statku La Grace - pierwowzoru współczesnego czeskiego żaglowca - zgodnie z legendą byli korsarzami i atakowali wrogie statki kupieckie. Dla Czechów Herzman jest pierwszym krajanem, który został prawdziwym żeglarzem oceanicznym.

- Zawsze powtarzam, że my, Czesi, nie mamy morza, ale mamy marzenia. Ten statek powstał dzięki marzeniom kilku osób (i) wielu wolontariuszy, którzy marzyli o pływaniu na żaglowcu podobnym do La Grace - powiedział Dvorsky.

- Głównym inicjatorem i konstruktorem był mój tata Jozef Dvorsky. Miał już pewne doświadczenie w kapitanowaniu na innych statkach, jachtach i tak dalej. Pewnego dnia wyjechał z rodziną do Egiptu i zaczął budować żaglowiec - dodał Dvorsky, najmłodszy z kapitanów jednostki. La Grace powstawała według starych planów i w równie starej technice w stoczni w pobliżu Suezu.

Pieniędzy mieli mało, najważniejsza była obecność wolontariuszy.

- W wolnym czasie przyjeżdżali i pomagali w budowie. Ktoś był stolarzem, ktoś elektrykiem, nagrodą większą niż pieniądze była dla nich możliwość pływania na tym historycznym żaglowcu - powiedział.

Samo wybudowanie i zwodowanie repliki historycznego żaglowca okazało się jednak niczym w porównaniu z trudami zarejestrowania go w Czechach, z Pragą jako portem macierzystym.

- Przedarcie się przez czeskie urzędy i biurokrację to łamigłówka, która zajęła nam dwa lata, przede wszystkim dlatego, że czeskim urzędom było bardzo sklasyfikować ten statek - powiedział Dvorsky. Jak dodał, w pierwszych latach jednostka była zarejestrowana w Holandii. - Wystarczyło zadzwonić i wysłać symboliczną kwotę w euro, i statek dostał holenderską banderę – podkreślił.

Obecnie stałą załogę La Grace tworzy sześć osób, w tym kapitan, nawigator, bosman i kucharz, zwany kukiem. Pozostali żeglarze na statek mogą trafić albo jako kadeci, albo goście.

- Goście płacą wyższą cenę za pobyt na statku, ale mogą nie brać udziału w żadnych pracach. Nic nie muszą, są jakby na wakacjach. Mogą oglądać, jak się stawia żagle, ale nie muszą zmywać naczyń. Z drugiej strony, w każdej chwili mogą włączyć się do prac pokładowych. Kadeci natomiast zostają przydzieleni do załogi, mają wachty - powiedział Dvorsky.

Zawsze jest ktoś odpowiedzialny za wachtę nawigacyjną, ktoś pełni funkcję bosmana i pomaga przy żaglach, ktoś szoruje pokład. Inni mają dyżury w kuchni i pomagają kucharzowi, a ktoś ma wolne.

Załogę szkolną tworzy około 30 osób. Dokument rejestracyjny La Grace przewiduje, że załoga żaglowca może liczyć maksymalnie 60 osób.

Grupa kadetów nie jest jednolita.

Są ludzie, którzy przyjechali tu na kurs, na tydzień czy dwa. To dla nich forma aktywnego wypoczynku, chcą się nauczyć czegoś nowego. Czasami ulegają urokowi morza, wciągają się i wracają do nas. Interesują się tym zajęciem, mają do niego sentyment, mają chęć, aby wciąż się uczyć. Mogą zdobyć książeczkę żeglarską, w której mogą wpisywać rejsy i stopniowo zdobywać różne stopnie. To czasami korzyść finansowa, bo mogą mniej zapłacić za rejs, ale także odpowiedzialność. Mogą stać się oficerami pokładowymi, pomocnikami bosmana lub bosmanami – powiedział Dvorsky. Najmłodszy załogant na pokładzie miał zaledwie około roku, najstarszy - 86 lat.

Praktycznie całe życie Dvorskiego jest związane z La Grace - żaglowiec zaczął powstawać, gdy miał cztery lata. Teraz ma patent kapitański i głowę pełną marzeń o morzu.

- Bardzo chciałbym przepłynąć Atlantyk. La Grace była na Karaibach, ale ja jeszcze nie. Marzę też o północy. Tam morze jest bardziej surowe. Może dopłyniemy do Polski lub gdziekolwiek zaniosą nas wiatry - powiedział PAP.

Z Pragi Piotr Górecki

1 1 1

Źródło:

Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter