Japoński gazowiec SOHAR LNG przepłynął przez blokowaną cieśninę Ormuz – poinformowała w piątek agencja Reutera. Jest to pierwsza jednostka powiązana z Japonią, która zdołała opuścić Zatokę Perską od czasu rozpoczęcia wojny USA i Izraela przeciwko Iranowi.
Według komunikatu armatora Mitsui O.S.K. Lines (MOL), gazowiec płynący pod banderą Panamy, opuścił „niebezpieczne wody” i znajduje się już poza Zatoką Perską.
– Członkowie załogi są bezpieczni – przekazał rzecznik, nie podając szczegółów dotyczących ewentualnych negocjacji ze względu na bezpieczeństwo załogi. W oświadczeniu dla dziennika „Asahi Shimbun” armator odmówił przekazania informacji na temat narodowości i liczebności personelu, ograniczając się do oficjalnego zapewnienia: „Będziemy nadal traktować priorytetowo bezpieczeństwo załogi, ładunku i statków”.
Według dziennika przed przepłynięciem jednostka stała na kotwicy około 100 km od cieśniny, w Zatoce Perskiej.
Jak zwracają uwagę lokalne media, wydarzenie ma kluczowe znaczenie dla Japonii, która sprowadza przez Ormuz ponad 90 proc. importu ropy naftowej i około 11 proc. skroplonego gazu ziemnego (LNG).
Japońska jednostka nie jest pierwszym zachodnim statkiem, który przepłynął przez cieśninę od czasu jej faktycznego zamknięcia przez Iran w odwecie za rozpoczęte 28 lutego naloty USA i Izraela. Jak informowała agencja Bloomberga, szlak ten w czwartek pokonał kontenerowiec CMA CGM Kribi, pływający pod banderą Malty i należący do francuskiej grupy żeglugowej.
Publiczny nadawca NHK podał, powołując się na ministra transportu Japonii Yasushiego Kaneko, że w Zatoce Perskiej wciąż pozostaje uwięzionych 45 jednostek powiązanych z Japonią.
Osobno agencja Kyodo poinformowała, że w piątek do kraju dotarł ostatni tankowiec, który opuścił region jeszcze przed eskalacją konfliktu.
Blokada cieśniny Ormuz, przez którą w normalnych warunkach transportowanych jest około 20 proc. wolumenu ropy naftowej i 25 proc. LNG, doprowadziła do znaczącego wzrostu cen surowców energetycznych na całym świecie.
Krzysztof Pawliszak
