Żegluga

Wielozadaniowe holowniki offshore i żuraw pływający Polskiego Ratownictwa Okrętowego z Gdyni nie raz już brały udział w holowaniach czy przeładunkach i transporcie ciekawych obiektów. Tym razem Maja pokazała polską banderę w Kopenhadze w krótkim, ale ważnym epizodzie w rozwoju okrętowych, silników przyszłości mających pełnić ważną rolę w "dekarbonizacji" transportu morskiego.

Zbudowany w Korei Południowej testowy silnik okrętowy, wyładowany został ze statku, który przywiózł go z Dalekiego Wschodu w terminalu kontenerowym w Kopengadze. Stamtąd dźwig pływający Maja, po załadowaniu na własny pokład, przetransportował silnik wolnobieżny typu 4S50ME-X9.7 w odległy rejon stolicy Danii, mijając po drodze m.in. kopenhaską operę, w pobliże centrum badawczego (Research Centre Copenhagen) grupy MAN Energy Solutions.

Tam jej specjaliści zajmują się przeróbkami, "tuningowaniem" silnika pod eksploatację z paliwami alternatywnymi, głównie amoniakiem oraz testowaniem zmodyfikowanej jednostki napędowej.

Silnik transportowany na znaczną odległość w granicach Kopenhagi przez polski dźwig pływający ma masę 272 ton, długość 14 m, szerokość 7 m i wysokości ok. 10 m.
To nieduży silnik. Czterocylindrowa jednostka o średnicy cylindra 500 mm charakteryzuje się mocą całkowitą 7120 kW (ok. 10 000 KM). Jest to taka sama moc, jak uzyskiwana z zaledwie jednego cylindra największych silników od tego samego producenta.

Silnik został zbudowany jako przystosowany do spalania tradycyjnego paliwa dieselowskiego, ale gotowy do przeróbki na inne paliwa - gaz ziemny (LNG), propan (LPG), amoniak lub metanol.

Jednostka napędowa,  przybyła drogą morską z Korei Południowej, stanowiła niecodzienny widok w Kopenhadze, gdzie transportowano ją (mniej niż zazwyczaj ruchliwymi z powodu epidemii) ulicami i kanałami.

Transport ciężkiego ładunku w postaci testowego silnika okrętowego w Kopenhadze zorganizowało przedsiębiorstwo spedycyjne DSV AS. To prawdopodobnie ono wyczarterowało polski dźwig pływający.
Maja była w Kopenhadze w dniach 24-26 kwietnia.

Maja to żuraw pływający o długości całkowitej 55,49 m, szerokości 25,02 m, zanurzeniu tranzytowym 2,85 i roboczym do 4,50 m oraz tonażu pojemnościowym brutto 1964 jedn. Żuraw o unosie 330 ton może na swoim pokładzie przewozić ładunki o masie do 800 ton. Dźwig pływający został zbudowany w ZSRR w 1980 r.

MAN Energy Solutions spodziewa się przekazać do eksploatacji pierwszy komercyjny silnik okrętowy zasilany amoniakiem już w 2024 roku.

Bjarne Foldager, szef jednostki biznesowej silników dwusuwowych, powiedział, że duński oddział niemieckiego producenta silników ma zamiar rozpocząć budowę pierwszych takich jednostek napędowych w 2023 roku.
Nie ma jeszcze zamówienia na taką jednostkę napędową, ponieważ silnik pozostaje w fazie badawczo-rozwojowej. Jednak firma ma kilka umów partnerskich, które według Foldagera urzeczywistnią się w więcej niż jednym statku.
Bjarne Foldager dodał, że pierwsze zamówienia będą prawdopodobnie dotyczyły statków czysto towarowych, nie promów pasażersko-samochodowych czy statków wycieczkowych.

Jest wciąż wiele niewiadomych, takich jak systemy bezpieczeństwa dla silnika, które muszą zostać dopracowane w fazie rozwoju przed przejściem do konkurowania o zamówienia komercyjne.

Tymczasem badania nad nowymi silnikami nabierają tempa. W dunskim szczycie epidemii Covid-19 producent okrętowych systemów napędowych MAN Energy Solutions otrzymała nowy silnik testowy, który wewnątrz Kopenhagi przetransportowany został przez Maję Polskiego Ratownictwa Okrętowego.

PBS

Fot.: MAN Energy Solutions

Dźwig pływający Maja podczas transportu silnika testowego MAN w Kopengadze
Dźwig pływający Maja podczas transportu silnika testowego MAN w Kopengadze
Dźwig pływający Maja podczas transportu silnika testowego MAN w Kopengadze
Dźwig pływający Maja podczas transportu silnika testowego MAN w Kopengadze
Dźwig pływający Maja podczas transportu silnika testowego MAN w Kopengadze
Dźwig pływający Maja podczas transportu silnika testowego MAN w Kopengadze
Dźwig pływający Maja podczas transportu silnika testowego MAN w Kopengadze
Dźwig pływający Maja podczas transportu silnika testowego MAN w Kopengadze
Dźwig pływający Maja podczas transportu silnika testowego MAN w Kopengadze
Dźwig pływający Maja podczas transportu silnika testowego MAN w Kopengadze
Dźwig pływający Maja podczas transportu silnika testowego MAN w KopengadzeDźwig pływający Maja podczas transportu silnika testowego MAN w KopengadzeDźwig pływający Maja podczas transportu silnika testowego MAN w KopengadzeDźwig pływający Maja podczas transportu silnika testowego MAN w KopengadzeDźwig pływający Maja podczas transportu silnika testowego MAN w KopengadzeDźwig pływający Maja podczas transportu silnika testowego MAN w KopengadzeDźwig pływający Maja podczas transportu silnika testowego MAN w KopengadzeDźwig pływający Maja podczas transportu silnika testowego MAN w KopengadzeDźwig pływający Maja podczas transportu silnika testowego MAN w KopengadzeDźwig pływający Maja podczas transportu silnika testowego MAN w Kopengadze
-2 Floating Gardensy
Na tym przykładzie widać olbrzymią przepaść między Stettin Floating Gardens a Trójmiastem w szeroko rozumianej gospodarce morskiej . We Floating Gardensie sprzedali nawet dźwig pływający GUCIO . Z Gdańska do Kopenhagi dwa razy dalej jak z Floating Gardensów , więc gdyby był taki dźwig , zarabiałby na zachodzie Europy , a Gdańsk musiał by szukać zleceń na wschodzie Europy .
19 czerwiec 2020 : 11:16 zmartwiony | Zgłoś
+2 co za bzdury
Co to za głupoty są? Floating Garden to strategia miasta (taki skrócony opis założenia w którą stronę miasto chce się rozwijać i inwestować) co ma do tego sprzedany dźwig, który nigdy nie był własnością miasta? Właściciel dźwigu miał ochotę lub potrzebę go sprzedać więc to zrobił. Tak bardzo zależało Ci na nim żeby został w Szczecinie, to trzeba było wyłożyć hajs i go odkupić, a następnie eksploatować, może był byś milionerem, a może bankrutem.
19 czerwiec 2020 : 20:44 mieszkaniec | Zgłoś
+2 Opal
PRO jak ma taki PR to może pochwaliłoby się zakończonym właśnie, chyba najdłuższym holowaniem w swojej historii. Opal z USA na Filipiny robił to od listopada do maja - 6 miesięcy - rekord długości trasy i czasu trwania.
19 czerwiec 2020 : 20:22 Opal | Zgłoś

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Zaloguj się

1 1 1 1

Newsletter