Żegluga

W grudniu 2017 r. doszło do incydentu z udziałem należącego do P&O Ferries promu Pride of Kent. Teraz okazało się, że jedną z przyczyn zdarzenia... było zastosowanie przez armatora paliwa niskosiarkowego.

Niebezpieczna sytuacja z udziałem statku pływającego dla brytyjskiego armatora miała miejsce 10 grudnia 2017 r. w Calais, gdy statek z 316 osobami na pokładzie wychodził z portu Calais, kierując się w stronę Dover. Niestety, w związku z panującymi wówczas warunkami atmosferycznymi, jednostka uderzyła w falochron, a następnie osiadła na mieliźnie. Na szczęście nikt nie odniósł żadnych obrażeń. Pasażerowie zostali jednak uwięzienia na jednostce. Do uwolnienia statku zaangażowane zostały dwa holowniki. Na samym promie uszkodzony został wał śrubowy oraz jeden ze sterów strumieniowych. Usunięcie uszkodzeń odbyło się w suchym doku.

Ponad rok od tamtych wydarzeń brytyjska komisja zajmująca się badaniem przyczyn wypadków (MAIB - skrót od: Marine Accident Investigation Branch) opublikowała szczegółowy raport wyjaśniający wszystkie okoliczności zdarzenia. W raporcie stwierdzono m.in., że załoga straciła kontrolę nad jednostką w trakcie wykonywania zwrotu w kierunku wejścia do portu. Określono, że manewr ten wykonywany był bardzo gwałtownie – i to przy silnym wietrze (jego prędkość osiągała nawet 110 km na godzinę), który napierał na lewą burtę. Cały proces charakteryzował się ograniczoną efektywnością i nie był dostatecznie dobrze nadzorowany przez załogę. Do tego doszło uszkodzenie jednego ze sterów strumieniowych.

Więcej >>>

PromySkat.pl

1 1 1