Żegluga

To może być spektakularna klapa planów uniezależnienia się od dostaw gazu z Rosji. Podczas obrad sejmowej komisji nadzwyczajnej do spraw energetyki i surowców energetycznych prezes PGNiG Mariusz Zawisza przyznał, że kierowana przez niego firma przygotowuje się do renegocjacji kontraktu gazowego z Katarem. - Wierzę w rozsądek tamtej strony - powiedział Zawisza.

Jak przyznał Zawisza przedmiotem negocjacji będą zarówno kwestie cen, wielkości i harmonogramu dostaw. O szczegółach planowanych zmian jednak nie powiedział, zasłaniając się tajemnica handlową.

O potrzebie zmian umowy z Katarem mówi się od wielu miesięcy. Być może mający być alternatywą wobec gazu z Rosji gazoport będzie świecił pustakami. Gaz z Kataru może być zwyczajnie zbyt drogi.

29 czerwca 2009 roku zarząd PGNiG i Qatargas Operating Company zawarły umowę na sprzedaż i dostawy skroplonego gazu ziemnego (LNG) z Kataru do Polski. Średnioroczna wartość kontraktu szacowana jest na ok. 550 mln USD.

- To pierwszy od 1993 roku długoterminowy kontrakt, który realnie zwiększa nasze bezpieczeństwo energetyczne - skomentował podpisanie umowy ówczesny minister skarbu Aleksander Grad.

Zgodnie z pierwotną umową, porozumienie dotyczyło dostaw 1 mln ton LNG rocznie (ok. 1,5 mld m3) przez okres 20 lat od 2014 roku. Zakontraktowana ilość skroplonego gazu uzasadniała konieczność budowy terminalu LNG w Świnoujściu.

Tyle że od podpisania umowy upłynęło sporo czasu. Co ważne, to co w 2009 roku wydawało się dość oczywiste, teraz takie nie jest. Stąd potrzeba renegocjacji. Co właściwie się stało?

Po pierwsze, wciąż nie wiadomo, czy będzie jak odebrać kupiony od Katarczyków gaz. Portem, do którego miały wpływać metanowce, jest Świnoujście. Zgodnie z pierwszymi planami powinniśmy być już po zawinięciu pierwszego statku do terminala. Początkowo planowano bowiem, że pierwszy metanowiec zawinie do Świnoujścia na przełomie stycznia i lutego. Tymczasem tak się nie stało, bo terminal znajduje się ciągle w budowie. Ma być gotowy pod koniec roku. Na razie trudno stwierdzić, że tak się stanie, bo prace wciąż trwają. Na szczęście budowlańcom sprzyja wyjątkowo ciepła zima.

Jednak jeśli inwestycji nie uda się dokończyć, to i tak za pewną ilość gazu będziemy musieli zapłacić. Kontrakt z Katarczykami ma bowiem formułę "take or pay". A w niej odbiorca jest winny dostawcy zapłatę za część gazu, nawet jeśli nie będzie potrafił go skonsumować czy odebrać.

O ile wydaje się, że Katarczycy mogą zgodzić się na przesunięcie terminu dostaw, to dużo trudniejsze mogą być negocjacje w sprawie cen.

A właśnie one mogą decydować, czy na katarski gaz znajdą się w kraju odbiorcy. Katar to najważniejszy obecnie dostawca LNG. Głównie zaopatruje w surowiec kraje Azji. Zwłaszcza Japonia po tym, jak trzęsienie ziemi uszkodziło elektrownię atomową w Fukushimie, kupuje olbrzymie ilości surowca. Wydźwignęło to ceny LNG na poziom nawet 800-900 dolarów za tys. m3. To aż 2-2,5 razy więcej niż kosztuje gaz kupowany od Gazpromu.

Spodziewać się należy także, że gaz z USA pochodzący ze złóż łupkowych może być tańszy. W tej sytuacji gazu zakontraktowanego po wysokich cenach (za ile, wciąż oficjalnie nie wiadomo - nieoficjalnie szacuje się, że może kosztować od 350 do 550 dol. za 1000 m3) mogą krajowi odbiorcy zwyczajnie nie chcieć. Nic więc dziwnego, że PGNiG może być zmuszony do rozmów o cenie, by nie zostać z niesprzedawalnym gazem.

Na razie nie wiadomo kiedy ruszą rozmowy. Należy się ich spodziewać nawet w przyszłym miesiącu. Jednak ich wyniki stoją pod wielkim znakiem zapytania.

Dariusz Malinowski  

 

+7 kolejne cuda PO
kolejny raz panstwo poniesie olbrzymie koszty finansowe ze strata , a winnych nie ma. A przeciez umowe podpisano za czasow rzadu platformy obywatelskiej
21 luty 2014 : 20:52 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+4 gaz
Tak to jest, kiedy politycy zbytnio odeszli od rzeczywistości. mając pokłady własnego gazu nisko i średnio zaazotowanego (złoże kutnowskie, zachodnia część kraju) podjęto decyzję kuriozalną. Tym bardziej, że w polskim terminalu LNG w zimie trzeba będzie regazyfikację prowadzić za pomocą wtórnego obiegu wody podgrzewającej parowniki. Spadek temperatury wody w typowych instalacjach wynosi 6C. Zimą gdy woda ma temperaturę ok 2C wszystko by zamarzło. Taki sposób regazyfikacji znacząco podniesie cenę gazu oddawanego do sieci.
22 luty 2014 : 07:59 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+3 Co GRAD ma na TUSKA ?
Wie ktoś co GRAD ma TUSKA ? Wjeeeebke za wjeeeebką zalicza i coraz lepsze fuchy oczywiscie Panstwowe dostaje (Stocznie, gaz, elektrownie atomowe). Zresztą i tak juz nie długo PiS zapewni Panu ministrowi GRAD hotel ogrzewany gdzie go chłopcy przecwelują
22 luty 2014 : 10:24 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1 1

Źródło: