Z Jackiem Protasem, marszałkiem województwa warmińsko-mazurskiego rozmawia Anna Szałkowska
Podpisanie umowy o swobodzie żeglugi na całym Zalewie Wiślanym przez premierów Władimira Putina i Donalda Tuska wieńczy waszą kilkuletnią walkę o możliwość korzystania nie tylko z polskiej, ale również rosyjskiej strony tego akwenu.
Faktycznie, od 2006 roku walczyliśmy, aby odblokować żeglugę na Zalewie Wiślanym. Ta uroczystość ma nie tylko symboliczny, ale i wymierny efekt. Nie tylko dla Warmii i Mazur, ale i obwodu kaliningradzkiego. Zablokowana Cieśnina Pilawska oznaczała straty nie tylko dla nas, ale i terenów przygranicznych po rosyjskiej stronie. Już dziś pracujemy nad tym, jak najlepiej wykorzystać odblokowanie. Udrożnienie żeglugi jest niezwykle istotne dla przyszłości portu w Elblągu i innych portów, a także dla żeglarzy. W kontekście tzw. programu około kanałowego, gdzie do zainwestowania w teren wokół Kanału Elbląskiego mamy 70 min euro, ta część Warmii i Mazur może stać się prężna ekonomicznie i w pełni wykorzystana turystycznie.
Jaki był najtrudniejszy moment tej walki?
Niewątpliwie 2006 rok, kiedy zamknięto dla nas rosyjską część zalewu. Wtedy, w dobie ówczesnego ochłodzenia stosunków polsko-rosyjskich, dzisiejszy dzień wydawał się bardzo odległy. Potem było już jednak coraz lepiej. Minister spraw zagranicznych Radek Sikorski od samego początku swojego urzędowania przykładał wagę do tej sprawy. I w końcu się udało.
Uczestniczył Pan w kolejnych spotkaniach dotyczących Zalewu Wiślanego na wysokich szczeblach.
To prawda, polski rząd zwracał uwagę na rolę warmińsko-mazurskiego samorządu wojewódzkiego w tym procesie. W maju uczestniczyłem w wizycie ministra Sikorskiego, który w Moskwie spotkał się z szefem rosyjskiej dyplomacji fcawrowem. Teraz mogę być świadkiem podpisania umowy w sprawie żeglugi
Zablokowana Cieśnina Pilawska oznaczała straty nie tylko dla Polski, ale i terenów przygranicznych po rosyjskiej stronie na Zalewie Wiślanym. A to jeszcze nie koniec. 18 września razem z marszałkiem Senatu Bogdanem Borusewiczem jedziemy rozmawiać do Rosji o polsko-rosyjskim forum samorządowym.
Polsko-rosyjskie stosunki nie zawsze należą do poprawnych. Wy jako region stawiacie na współpracę z tym krajem.
Staramy się rozwijać współpracę i namawiamy na nią innych. To, że w polityce między naszymi krajami nie zawsze było dobrze, nie oznacza, że na szczeblu samorządowym tak być nie może. To nasi sąsiedzi, wiążą nas wspólne problemy i szansę. Polska, Litwa i Rosja - wszyscy chcemy sięgać po środki zarówno na rozbudowę infrastruktury drogowej (nr 51) między naszymi krajami, jak i pieniądze z tzw. miękkich projektów, które pozwolą naszym społecznościom poznawać się i dzielić doświadczeniami.
Co Pan czuje w dniu podpisania umowy?
Satysfakcję i radość. Dla takich momentów warto pracować. A my teraz pracujemy nad tym, jak najlepiej to odblokowanie wykorzystać dla rozwoju naszego regionu.
Mówiąc o tej umowie, trudno nie wspomnieć o przekopie. Czy będziecie rosyjskich sąsiadów przekonywać do kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną? Panuje dość powszechne przekonanie, że miał nam pomóc się uniezależnić od „kapryśnej" polityki rosyjskiej.
Będziemy przekonywać Rosjan, że przekop to inwestycja, która może wiele zdziałać dobrego dla rozwoju całego Zalewu Wiślanego i nie jest przeciwko nikomu wymierzona. Osobiście rozmawiałem na ten temat z gubernatorem obwodu kaliningradzkiego Gieorgijem Bossem. Tłumaczył, że możemy kopać kanał, przy jednoczesnym dbaniu o tamtejsze środowisko naturalne. Ale o tym wiemy sami. Zależy nam na opracowaniu rzetelnych raportów środowiskowych. Wtedy będziemy z czystym sumieniem przekonywać rząd RP, aby zakończył to, co zostało rozpoczęte.
{jathumbnail off}
Podpisanie umowy o swobodzie żeglugi na całym Zalewie Wiślanym przez premierów Władimira Putina i Donalda Tuska wieńczy waszą kilkuletnią walkę o możliwość korzystania nie tylko z polskiej, ale również rosyjskiej strony tego akwenu.
Faktycznie, od 2006 roku walczyliśmy, aby odblokować żeglugę na Zalewie Wiślanym. Ta uroczystość ma nie tylko symboliczny, ale i wymierny efekt. Nie tylko dla Warmii i Mazur, ale i obwodu kaliningradzkiego. Zablokowana Cieśnina Pilawska oznaczała straty nie tylko dla nas, ale i terenów przygranicznych po rosyjskiej stronie. Już dziś pracujemy nad tym, jak najlepiej wykorzystać odblokowanie. Udrożnienie żeglugi jest niezwykle istotne dla przyszłości portu w Elblągu i innych portów, a także dla żeglarzy. W kontekście tzw. programu około kanałowego, gdzie do zainwestowania w teren wokół Kanału Elbląskiego mamy 70 min euro, ta część Warmii i Mazur może stać się prężna ekonomicznie i w pełni wykorzystana turystycznie.
Jaki był najtrudniejszy moment tej walki?
Niewątpliwie 2006 rok, kiedy zamknięto dla nas rosyjską część zalewu. Wtedy, w dobie ówczesnego ochłodzenia stosunków polsko-rosyjskich, dzisiejszy dzień wydawał się bardzo odległy. Potem było już jednak coraz lepiej. Minister spraw zagranicznych Radek Sikorski od samego początku swojego urzędowania przykładał wagę do tej sprawy. I w końcu się udało.
Uczestniczył Pan w kolejnych spotkaniach dotyczących Zalewu Wiślanego na wysokich szczeblach.
To prawda, polski rząd zwracał uwagę na rolę warmińsko-mazurskiego samorządu wojewódzkiego w tym procesie. W maju uczestniczyłem w wizycie ministra Sikorskiego, który w Moskwie spotkał się z szefem rosyjskiej dyplomacji fcawrowem. Teraz mogę być świadkiem podpisania umowy w sprawie żeglugi
Zablokowana Cieśnina Pilawska oznaczała straty nie tylko dla Polski, ale i terenów przygranicznych po rosyjskiej stronie na Zalewie Wiślanym. A to jeszcze nie koniec. 18 września razem z marszałkiem Senatu Bogdanem Borusewiczem jedziemy rozmawiać do Rosji o polsko-rosyjskim forum samorządowym.
Polsko-rosyjskie stosunki nie zawsze należą do poprawnych. Wy jako region stawiacie na współpracę z tym krajem.
Staramy się rozwijać współpracę i namawiamy na nią innych. To, że w polityce między naszymi krajami nie zawsze było dobrze, nie oznacza, że na szczeblu samorządowym tak być nie może. To nasi sąsiedzi, wiążą nas wspólne problemy i szansę. Polska, Litwa i Rosja - wszyscy chcemy sięgać po środki zarówno na rozbudowę infrastruktury drogowej (nr 51) między naszymi krajami, jak i pieniądze z tzw. miękkich projektów, które pozwolą naszym społecznościom poznawać się i dzielić doświadczeniami.
Co Pan czuje w dniu podpisania umowy?
Satysfakcję i radość. Dla takich momentów warto pracować. A my teraz pracujemy nad tym, jak najlepiej to odblokowanie wykorzystać dla rozwoju naszego regionu.
Mówiąc o tej umowie, trudno nie wspomnieć o przekopie. Czy będziecie rosyjskich sąsiadów przekonywać do kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną? Panuje dość powszechne przekonanie, że miał nam pomóc się uniezależnić od „kapryśnej" polityki rosyjskiej.
Będziemy przekonywać Rosjan, że przekop to inwestycja, która może wiele zdziałać dobrego dla rozwoju całego Zalewu Wiślanego i nie jest przeciwko nikomu wymierzona. Osobiście rozmawiałem na ten temat z gubernatorem obwodu kaliningradzkiego Gieorgijem Bossem. Tłumaczył, że możemy kopać kanał, przy jednoczesnym dbaniu o tamtejsze środowisko naturalne. Ale o tym wiemy sami. Zależy nam na opracowaniu rzetelnych raportów środowiskowych. Wtedy będziemy z czystym sumieniem przekonywać rząd RP, aby zakończył to, co zostało rozpoczęte.
Anna Szałkowska
