W Holandii trwa w środę 24-godzinny strajk pracowników transportu publicznego. Nie kursuje zdecydowana większość pociągów, autobusów, tramwajów i metra, a w Amsterdamie stanęły także promy na rzece IJ. Ruch na drogach pozostaje zbliżony do normalnego.
Strajk zorganizowały związki zawodowe FNV i CNV w proteście przeciwko planowanym przez rząd oszczędnościom w systemie świadczeń społecznych. Pierwotnie gabinet zamierzał ograniczyć wydatki o 6,5 mld euro, m.in. na emerytury, zasiłki dla bezrobotnych i świadczenia z tytułu niezdolności do pracy. Większość planowanych cięć została następnie wycofana lub odłożona w czasie, ale związki uznały ustępstwa za niewystarczające i nie odwołały strajku.
Od wczesnych godzin porannych w środę stacje kolejowe w największych miastach były niemal puste. Wyjątkowo funkcjonuje połączenie między dworcem Amsterdam Centraal a lotniskiem Schiphol–Hoofddorp, na którym kursują cztery pociągi na godzinę. Nie jeżdżą pociągi międzynarodowe, m.in. Eurostar, ICE i EuroCity Direct.
Akcja protestacyjna objęła także ruch promowy, o czym - jak wynika z relacji mediów - część mieszkańców nie wiedziała.
Mimo obaw nie doszło do znaczącego wzrostu korków. Rijkswaterstaat, holenderska agencja państwowa odpowiedzialna za drogi i gospodarkę wodną, odnotował w godzinach szczytu 206 km zatorów, czyli tylko nieco więcej niż zwykle w środę. Holenderski automobilklub ANWB podał, że wielu pracowników zmieniło plany i zdecydowało się pracować z domu. To popularne w Holandii rozwiązanie – według ośrodka badawczego Center for People and Buildings pracownicy umysłowi spędzają średnio około połowy czasu pracy w domu, a około 38 proc. w biurze.
Patryk Kulpok
Fot. Sławomir Lewandowski / PortalMorski.pl

