W Islandii elektryczny prom Herjólfur, wyposażony w napęd hybrydowy nie może ładować baterii w jednym z portów z powodu zbyt wysokich stawek za energię.
Prom, łączący Wyspy Westmana (Vestmannaeyjar) z portem Landeyjahöfn, został zaprojektowany i zbudowany jako jednostka niskoemisyjna, korzystająca z zasilania bateryjnego, ładowanego z sieci lądowej. Jednak, jak poinformował w styczniu br. lokalny portal Eyjafréttir, prom nie może już ładować baterii w porcie na wyspie z powodu drastycznego (360 procent!) wzrostu cen za przesył energii elektrycznej.
Oznacza to, że jednostka musi obecnie wykorzystywać głównie konwencjonalne silniki wysokoprężne, ograniczając użycie baterii. Ładowanie elektryczne ma pozostać możliwe jedynie w porcie Landeyjahöfn, gdzie opłaty za energię, póki co, są wciąż niższe.
Óláf Jóhann Borgþórsson, dyrektor zarządzający firmy promowej Herjólfur Ferry (Herjólfur ohf.), obsługującej połączenia promowe między portem Landeyjahöfn a Vestmannaeyjar, określił sytuację jako „kuriozalną”. Najpierw rząd Islandii zachęca do inwestycji w elektryfikację, a potem państwowy operator sieci przesyłowej Landsnet podnosi ceny, w efekcie czego inwestycja ta traci sens ekonomiczny. Władze promowe domagają się teraz, aby Landsnet wycofał się z podwyżki.
Landsnet ustala opłaty za przesył energii elektrycznej, które składają się z kilku elementów (m.in. opłaty za dostawę, pojemność i energię). Szczegółowe stawki różnią się w zależności od punktu przyłączenia i są negocjowane okresowo. Przy czym podwyżka dotyczy tu podobno opłat za sam przesył energii, a nie samego kosztu jej wytworzenia.
Sprawę komentuje również burmistrz Vestmannaeyjar, Íris Róbertsdóttir.
- Ogromny wzrost opłat za przesył energii elektrycznej sprawia, że ładowanie promu w porcie Vestmannaeyjar stało się nieopłacalne. To poważna bariera dla rozwoju zrównoważonego transportu, która obciąża zarówno mieszkańców, jak i lokalny biznes – stwierdziła pani burmistrz na swoim profilu FB.
- Pojawienie się dwóch nowych kabli przesyłowych to duży krok naprzód – znacznie poprawiają bezpieczeństwo dostaw energii, co jest kluczowe przy dynamicznym rozwoju inwestycji na Wyspach Westmana. Jednakże ostatnie podwyżki, które dotknęły mieszkańców i firmy, są zbyt wysokie i wprowadzane za szybko – dodała Íris Róbertsdóttir.
Trudno się dziwić jej rozgoryczeniu. Jeszcze niedawno, po wejściu promu do eksploatacji, chwalono się, że rząd Islandii postawił na ekologię w transporcie.
- Około 2010 roku, gdy po raz pierwszy otwarto nowy port w Landeyjar, trasa morska stała się głównym środkiem transportu publicznego między Vestmannaeyjar a lądem stałym. Ze względu na częste i krótko trwające rejsy, prom stał się preferowanym środkiem transportu, podczas gdy transport lotniczy stracił na popularności – mówiła Iris Róbertsdóttir kilka lat temu.
Od momentu oddania do użytku, prom kursuje kilka razy codziennie, wykonując 1800 rejsów w obie strony rocznie. Po uruchomieniu przeprawy rząd wykorzystywał ten projekt w swoich działaniach marketingowych.
- Stał się on motorem napędowym krajowego przejścia na rozwiązania elektryczne, w tym floty rybackiej. W rzeczywistości rząd ma nadzieję, że ten projekt będzie punktem wyjścia do wprowadzenia elektrycznych lotów krajowych do 2028 r., a nawet wcześniej – cieszyła się wtedy pani burmistrz.
Dzięki bogatym zasobom energii geotermalnej i wodnej, które zapewniają czystą energię do ładowania akumulatorów, napęd elektryczny promu uznano za naturalny wybór dla Wysp Westmana.
Prom Herjólfur zbudowała stocznia CRIST w Gdyni i przekazała armatorowi w czerwcu 2019 r. To nowoczesna, 70-metrowa jednostka z napędem hybrydowym, zaprojektowana do eksploatacji w surowych warunkach południowych wód Islandii. Prom zdobył prestiżowe wyróżnienie magazynu Shippax w uznaniu dla innowacyjności projektu. Była to dla tego wyspiarskiego kraju bardzo kosztowna inwestycja, co odczuła nawet polska stocznia, nie mówiąc już o sfinansowaniu doprowadzenia energii do nabrzeży i budowy stacji ładujących na przystaniach.
Prom jest wyposażony w zestaw dużych baterii, o pojemności około 3000 kWh (3 MWh), które dotąd były ładowane w portach na obu końcach trasy, umożliwiając niskoemisyjny tryb żeglugi. Na skutek drastycznej podwyżki cen, jednostka nie pobiera już energii na przystani w Vestmannaeyjar, co zmusza ją do korzystania wyłącznie z silników wysokoprężnych przez część trasy.
Herjólfur jest wyposażony w trzy zespoły prądotwórcze, zasilane silnikami wysokoprężnymi MTU 12V4000, które pracują na niskosiarkowym oleju napędowym (MGO). Pokonuje trasę o długości ok. 14 km (7,5 mil morskich), pomiędzy Landeyjahöfn a Vestmannaeyjahöfn (a konkretnie jedyną stale zamieszkaną wyspą archipelagu - Heimaey) w ciągu 45 minut.
Zastosowane na jednostce baterie teoretycznie pozwalają – przy żegludze wyłącznie elektrycznej – na przepłynięcie w przybliżeniu 8–12 mil morskich, w zależności od prędkości i warunków hydrometeorologicznych. Jednak w praktyce żegluga w trybie czysto elektrycznym jest nierealna, biorąc pod uwagę siłę i kierunek wiatru, prądy morskie, zafalowanie akwenu i potrzeby energetyczne na pokładzie.
Co więcej, podróż między kontynentalną częścią Islandii a Wyspami Westmanna zabiera pasażerów i załogę na otwarte wody Atlantyku Północnego. Południowe wybrzeże Islandii jest płytkie, co powoduje powstawanie fal, które wypiętrzają się w miarę zbliżania się do lądu, osiągając nawet 9 metrów wysokości, w ekstremalnych warunkach.
Dlatego Herjólfur kursuje w trybie hybrydowym, w którym baterie służą głównie do manewrów portowych i wspomagania napędu głównego podczas rejsu (zmniejszania pracy agregatów diesla w momentach wzrostu zapotrzebowania na moc – tzw. peak shaving).
Ładowanie baterii po obu stronach trasy zapewniało więc bieżące uzupełnianie poziomu magazynowanej energii, umożliwiając płynne zarządzanie mocą. Brak takiej możliwości na wyspie Heimaey oznacza, że jedno przejście odbywa się z pełnym obciążeniem silników wysokoprężnych, co oczywiście zwiększa ślad węglowy, będąc zaprzeczeniem idei budowy tej kosztownej jednostki i całego pomysłu na żeglugę nieskoemisyjną w Islandii.
Eksperci i lokalni politycy ostrzegają, że jeśli trend dalszych podwyżek cen energii się utrzyma, może to zagrozić rozwojowi transportu nisko- i zeroemisyjnego oraz doprowadzić do wzrostu cen biletów obsługi promowej.
GL
