Minister spraw zagranicznych Korei Południowej Czo Hjun wezwał w poniedziałek w rozmowie telefonicznej swojego irańskiego odpowiednika Abbasa Aragcziego do „zagwarantowania bezpieczeństwa żeglugi w cieśninie Ormuz oraz normalizacji globalnych dostaw energii” – przekazał resort dyplomacji w Seulu.
Czo wyraził „głębokie zaniepokojenie” sytuacją w regionie, która negatywnie wpływa na światowe bezpieczeństwo i gospodarkę – czytamy w komunikacie MSZ. Minister zaapelował do władz w Teheranie o „podjęcie środków deeskalacyjnych w celu powstrzymania ataków na cywilów i obiekty cywilne w państwach Zatoki (Perskiej – PAP)”.
Szef południowokoreańskiej dyplomacji zwrócił się również o podjęcie niezbędnych środków ochrony dla statków pod banderą Korei Południowej oraz innych jednostek zagranicznych, które są obecnie zakotwiczone w cieśninie.
Jak przekazało MSZ, „w odpowiedzi minister Aragczi wyjaśnił stanowisko Iranu w sprawie obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie”, a obie strony „zgodziły się na dalszą komunikację w istotnych kwestiach”.
Korea Płd. jest w znacznym stopniu zależna od importu surowców energetycznych. Według danych rządowych kraj sprowadza z zagranicy około 98 proc. paliw kopalnych, przy czym aż 70 proc. ropy naftowej pochodzi z Bliskiego Wschodu.
Ruch przez kluczową dla transportu ropy naftowej cieśninę Ormuz został faktycznie wstrzymany przez Iran w odpowiedzi na ataki USA i Izraela, które rozpoczęły się 28 lutego.
W niedzielę Aragczi odrzucił oskarżenia o celową blokadę cieśniny Ormuz. „Wolność żeglugi nie może istnieć bez wolności handlu. Szanujcie obie, albo nie oczekujcie żadnej” – oświadczył. Była to odpowiedź na ultimatum prezydenta USA Donalda Trumpa, który zagroził atakiem na elektrownie, jeśli cieśnina nie zostanie otwarta.
Krzysztof Pawliszak
