W nocy z piątku na sobotę Stany Zjednoczone przeprowadziły szeroko zakrojony atak wojskowy na Wenezuelę. Operacja miała na celu obalenie reżimu prezydenta Nicolás’a Maduro, jego ujęcie i postawienie przed sądem w USA.
Około godziny 02:00 w Caracas słychać było serię potężnych eksplozji, którym towarzyszyły nisko przelatujące samoloty. Wybuchy miały miejsce m.in. w pobliżu kluczowych baz wojskowych oraz strategicznych obiektów takich jak Fuerte Tiuna, La Carlota, port lotniczy i morskie terminale transportowe.
Eskalacja napięcia
Stany Zjednoczone od kilku miesięcy wzmacniały presję na wenezuelskie władze i prowadziły ataki na łodzie podejrzane o transportowanie narkotyków do USA; w atakach tych zginęło dotąd ponad 110 osób.
W niedawnym wywiadzie dla portalu Politico prezydent USA Donald Trump powiedział, że dni przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro „są policzone”, ale nie ujawnił celu ani strategii wobec tego kraju. Nie wykluczył lądowej inwazji na Wenezuelę i zasugerował, że może użyć siły wobec Meksyku i Kolumbii.
Rząd Wenezueli ogłosił po ataku stan wyjątkowy i potępił działania USA jako „militarną agresję przeciwko niepodległemu państwu”. Otoczenie Maduro nazwało operację „bezprawną inwazją” i żądało dowodów życia prezydenta po straceniu kontaktu z częścią władz.
Schwytanie Maduro i jego żony
Siły specjalne USA schwytały prezydenta Nicolás’a Maduro oraz jego żonę, Cilię Flores, po czym przewiozły ich na pokład okrętu desantowego USS Iwo Jima. Trump opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie pojmanego Maduro, ukazujące odzianego w szary dres dyktatora w ciemnych okularach i słuchawkach, w towarzystwie agenta antynarkotykowej służby DEA.
Nicolas Maduro on board the USS Iwo Jima. pic.twitter.com/omF2UpDJhA
— The White House (@WhiteHouse) January 3, 2026
Operację pojmania przywódcy Wenezueli przeprowadzili żołnierze elitarnej jednostki sił specjalnych armii USA, Delta Force - podała w sobotę stacja CBS News, powołując się na źródła w amerykańskich władzach.
Dyktator stanie przed sądem
Przywódca Wenezueli Nicolas Maduro nareszcie odpowie za swoje zbrodnie - oświadczył w sobotę na portalu X zastępca sekretarza stanu USA Christopher Landau, komentując pojmanie przez siły amerykańskie Maduro i jego żony.
"Nowy świt dla Wenezueli! Nie ma już tyrana. Teraz wreszcie odpowie za swoje zbrodnie” - napisał Landau.
Prokuratorka generalna USA Pam Bondi oświadczyła, że schwytani przez siły amerykańskie przywódca Wenezueli i jego żona zostali oskarżeni o przestępstwa związane z narkotykami i terroryzmem oraz będą sądzeni w Nowym Jorku - podała AP, cytując wpis Bondi na portalu X.
Radość na ulicach
Wenezuelczycy wyszli na ulice stolicy w reakcji na te wydarzenia. Rozmówcy Polskiej Agencji Prasowej wyrazili poparcie dla ataków przeciwko rządowi, widząc w nich jedyną szansę na poprawę sytuacji w kraju.
- Wybory były farsą, nie mamy silnej opozycji, (...) której można zaufać i która przeciwstawi się reżimowi. Niewiele możemy zdziałać, gdy (rząd - PAP) kontroluje i robi wszystko, co chce - powiedziała 30-letnia kobieta mieszkająca w pobliżu Fortu Tiuna, jednej z głównych baz wojskowych Wenezueli, gdzie w nocy dostrzeżono eksplozje i dym.
Jak opisuje agencja Reuters, mieszkańcy Caracas byli zaskoczeni amerykańskim atakiem, ale nie ukrywali swojego zadowolenia z upadku rządu Nicolasa Maduro. Są jednak też zdezorientowani, bowiem nie wiedzą, kto będzie teraz rządził ich krajem.
Okrzyki radości można było usłyszeć także w stolicach wielu państw Ameryki Łacińskiej oraz Hiszpanii.
– Jesteśmy wolni. Jesteśmy szczęśliwi, że dyktatura upadła i mamy wolny kraj – powiedziała Wenezuelka Khaty Yanez, która świętowała w stolicy Chile, Santiago, gdzie mieszka od siedmiu lat.
Od 2014 roku z Wenezueli wyjechało około 7,7 mln osób, czyli mniej więcej jedna piąta ludności kraju – wynika z danych ONZ. To jeden z największych kryzysów migracyjnych w ostatnich latach na świecie i największy w Ameryce Południowej. Z danych grupy organizacji pozarządowych R4V wynika, że najwięcej, około 2,8 mln Wenezuelczyków, trafiło do Kolumbii. Na drugim miejscu jest Peru, dokąd przybyło 1,7 mln obywateli Wenezueli.
Reakcje międzynarodowe
Kraje takie jak Kuba, Iran i Rosja potępiły działania USA i uznały je za naruszenie suwerenności. Argentyna i Meksyk wyraziły głębokie zaniepokojenie eskalacją konfliktu. Niektóre państwa regionu oceniają zmianę reżimu jako szansę na stabilizację polityczną.
- Unia Europejska wielokrotnie deklarowała, że przywódca Wenezueli Nicolas Maduro nie ma legitymacji do rządzenia oraz broniła pokojowej transformacji - oświadczyła w sobotę szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas po rozmowie z sekretarzem stanu USA Markiem Rubio.
Kallas na platformie X zaznaczyła, że bezpieczeństwo obywateli UE przebywających w Wenezueli jest priorytetem unijnej dyplomacji. „UE uważnie monitoruje sytuację w (tym kraju - PAP)” – zapewniła i dodała, że rozmawiała o sytuacji w Wenezueli ze swoim amerykańskim odpowiednikiem, sekretarzem stanu Markiem Rubio.
Oświadczenia w sprawie sytuacji w Wenezueli wydali także szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa.
Członkowie Kongresu USA podkreślają brak formalnej autoryzacji dla wojskowego uderzenia przez Trumpa. Krytycy wskazują, że operacja może stanowić niebezpieczny precedens w stosunkach międzynarodowych i potencjalnie narusza prawo międzynarodowe.
Wiceprezydentka Wenezueli chce współpracować
- Będziemy rządzić krajem do czasu, aż uda nam się przeprowadzić bezpieczną, właściwą i rozsądną transformację. Nie chcemy angażować się w to, by ktoś inny objął władzę i mielibyśmy taką samą sytuację, jaką mieliśmy przez ostatnie długie lata - powiedział Trump.
Amerykański prezydent podkreślił, że chce „pokoju, wolności i sprawiedliwości dla wspaniałego narodu Wenezueli, w tym dla wielu Wenezuelczyków, którzy obecnie mieszkają w Stanach Zjednoczonych i chcą wrócić do swojego kraju”.
Powiedział też, że wiceprezydentka Wenezueli Delcy Rodriguez jest skłonna „zrobić to, co konieczne, by uczynić Wenezuelę znowu wielką”.
- Ona właśnie została zaprzysiężona, ale, jak wiecie, została wybrana przez Maduro. Marco (sekretarz stanu Rubio) pracuje nad tym bezpośrednio. Właśnie z nią rozmawiał i zasadniczo jest gotowa zrobić to, co naszym zdaniem jest konieczne, aby uczynić Wenezuelę ponownie wielką - powiedział Trump.
Jednocześnie zaznaczył, że krajem rządzić będzie „grupa” wybrana przez USA i wkrótce ogłosi nazwiska urzędników, którzy przejmą władze. Zagroził przy tym, że siły USA pozostaną na miejscu i mogą przeprowadzić kolejny atak, jeśli będzie to konieczne, by obecni członkowie reżimu spełnili żądania USA.
Trump zapowiedział też w sobotę, że USA będą mocno zaangażowane w sektor naftowy Wenezueli. Eksperci przewidują, że polityczne zmiany w tym kraju mogą oznaczać wzrost nadpodaży surowca na światowym rynku, a tym samym wpłynąć na spadek jego cen i pogłębić problemy Rosji.
Czytaj także:
Polacy bezpieczni
Premier Donald Tusk powiedział w sobotę rano, że otrzymał informację o 11 polskich obywatelach przebywających obecnie w Wenezueli.
Rzecznik MSZ Maciej Wewiór przekazał, że resort nie ma informacji, by którykolwiek z polskich obywateli przebywających w Wenezueli potrzebował pomocy. Większość Polaków przebywa w Wenezueli długoterminowo – dodał zaznaczając, że ambasada RP w Caracas i jej personel są bezpieczni.
Maduro wylądował w USA
Jak informowała wczoraj w nocy czasu polskiego Polska Agencja Prasowa, samolot z pojmanym dyktatorem wylądował na lotnisku bazy lotniczej Gwardii Narodowej Stewart, ok. 100 km od Nowegi Jorku. Na nagraniach udostępnionych m.in. przez Fox News widać było agentów FBI oraz DEA stojących przy wyjściu. Oskarżony o udział w przemycie kokainy do USA były przywódca ma zostać doprowadzony do aresztu w Nowym Jorku i usłyszeć zarzuty w poniedziałek w sądzie federalnym.
GL, PAP, z mediów
