Rząd Danii ogłosił we wtorek decyzję o zakupie od USA dwóch samolotów rozpoznawczych Poseidon P-8, które będą patrolować arktyczne obszary Grenlandii oraz północnego Atlantyku. Maszyna zwana jest łowcą okrętów podwodnych.
Jak komentują duńskie media, rząd w Kopenhadze chce wykorzystać szczyt NATO w Ankarze do zademonstrowania, że Dania jest krajem wzorcowym pod względem spełniania wymogów Sojuszu. „Po półtora roku gróźb ze strony (prezydenta USA Donalda) Trumpa szczególnie ważne jest pokazanie woli obrony Grenlandii” – zauważyła telewizja TV2.
Według duńskich sił zbrojnych Poseidon P-8, zbudowany na konstrukcji cywilnego samolotu Boeing 737, może być uzbrojony w pociski i torpedy. Maszyna operująca do ośmiu godzin bez tankowania ma możliwość nasłuchiwania okrętów podwodnych za pomocą boi sonarowych, zrzucanych do morza. Tego rodzaju samoloty, oprócz Stanów Zjednoczonych, wykorzystują również m.in. Wielka Brytania, Norwegia oraz Niemcy.
Duński resort obrony poinformował, że rozważa utworzenie wspólnej jednostki z jednym z partnerów z NATO, aby zmniejszyć koszty oraz wzmocnić logistykę. Media podają, że mogą to być Norwegia lub Niemcy.
Od wtorku trwa w Ankarze dwudniowy szczyt NATO. Biorą w nim udział premierka Danii Mette Frederiksen, szef dyplomacji tego państwa Lars Lokke Rasmussen, a także minister obrony Jeppe Bruus.
Gazeta „Berlingske” napisała w poniedziałek, że Stany Zjednoczone nie zaprosiły Danii na czerwcowe spotkanie na temat przyszłości NATO w norweskim Bergen, w którym uczestniczyli przedstawiciele Norwegii, Szwecji, Finlandii, Holandii, Niemiec oraz Polski. Jak zaznaczono, może to świadczyć o braku zaufania USA wobec Danii.
