Widzimy wszystko, co dzieje się na Bałtyku, nagrywamy, jesteśmy w stanie szybko zareagować – zapewnił PAP kmdr por. Kacper Sterne, dowódca zespołu realizującego misję NATO „Baltic Sentry”. Grupa śledzi flotę cieni, a także jest gotowa do usuwania min, gdyby doszło do blokady, jak w cieśnienie Ormuz.
Sterne wraz z załogą ORP Kontradmirał Xawery Czernicki zawinął do portu Frihamnen w Sztokholmie. Polskiemu dowódcy Stałego Zespołu Sił Obrony Przeciwminowej NATO od stycznia podlegają przedstawiciele marynarki wojennej Norwegii, Finlandii, Niemiec, Estonii oraz Francji.
– Pokazujemy, że na Bałtyku nie ma miejsca na anonimowość. Próbujemy zebrać jak najwięcej informacji, dlaczego okręty pływają tak, a nie inaczej; dlaczego dany tankowiec zatrzymał się nagle w miejscu, gdzie znajduje się infrastruktura krytyczna – powiedział Sterne.
Przypomniał, że celem „Baltic Sentry” jest szybka reakcja, gdyby rzeczywiście doszło do incydentu.
– Od początku tej operacji czas niezbędny do zareagowania przez NATO zmalał z 17 godzin do jednej godziny – podkreślił.
Zapewnił, że w razie potrzeby do dyspozycji są również siły powietrzne.
Sterne potwierdził, że statki floty cieni zaczynają omijać fińskie i szwedzkie wody terytorialne po interwencjach straży przybrzeżnych tych krajów, wybierając inne trasy. Władze Szwecji zatrzymały w ostatnich tygodniach kilka jednostek handlowych, podejrzewając, że posługują się fałszywymi banderami.
– Definicja floty cieni zmieniła się i została rozszerzona na wszystkie statki mające podejrzaną dokumentację, gdy nie wiadomo, pod jaką pływają banderą. Nie są to więc tylko tankowce służące Rosji do omijania embarga na ropę – przypomniał.
Sytuacja w regionie bałtyckim jest dynamiczna. Dowódca zwrócił uwagę, że Rosjanie też obserwują i prowadzą podobną operację na Bałtyku, aby zrozumieć działania NATO, które na razie mają charakter deeskalacyjny. – Nie jest tajemnicą, że Rosja podjęła decyzję, aby część statków floty cieni rejestrować pod swoją flagą – zaznaczył.
Sterne przypomniał, że zdaniem zespołu, którym dowodzi, jest również rozminowywanie Morza Bałtyckiego.
– Wykorzystujemy przeszłość, czyli pola minowe pozostawione podczas I i II wojny światowej, do treningu. Dużo z nich zostało oczyszczonych, na głównych szlakach komunikacyjnych, natomiast na mniejszych miny wciąż zalegają – podkreślił.
Dodał, że przykład obecnej sytuacji z blokadą cieśniny Ormuz pokazuje, że taki akwen jak Bałtyk możne zostać łatwo zaminowany.
– Jest to nadal bardzo tania broń, która powoduje wiele szkód, a drogą morską transportowanych jest 90 proc. dóbr konsumpcyjnych.(...) A my jesteśmy zespołem NATO, który jest na pierwszej linii frontu i jesteśmy gotowi do natychmiastowej akcji – zapewnił.
W związku z wizytą polskiego okrętu przy nabrzeżu sztokholmskiego portu podniesiono polską flagę.
Ze Sztokholmu Daniel Zyśk, Fot. Sławomir Lewandowski / PortalMorski.pl
