Siły zbrojne Filipin i USA rozpoczęły jedne z największych wspólnych manewrów w historii, które odbywają się na tle rosnących napięć w regionie Morza Południowochińskiego. W zaplanowanych na 19 dni ćwiczeniach bierze udział 17 tys. żołnierzy. Po raz pierwszy aktywnie uczestniczy w nich Japonia.
- Niezależnie od wyzwań w innych częściach świata, uwaga Stanów Zjednoczonych skupiona jest na regionie Indo-Pacyfiku i nasze żelazne zaangażowanie na rzecz Filipin pozostaje niezachwiane - oświadczył podczas ceremonii otwarcia ćwiczeń generał Christian Wortman z amerykańskiej piechoty morskiej.
Dowódca sił zbrojnych Filipin, generał Romeo Brawner podkreślił, że celem jest budowanie zdolności odstraszania i „obrona prawa międzynarodowego”.
Manewry o kryptonimie Balikatan, co w używanym na Filipinach języku tagalskim oznacza „ramię w ramię”, potrwają do 8 maja i zostaną przeprowadzone w prowincjach na północnej wyspie Luzon, w pobliżu Tajwanu i spornych obszarów Morza Południowochińskiego. Zaplanowano m.in. symulowany atak morski oraz w pełni skoordynowane działania powietrzne.
W ćwiczeniach biorą czynny udział także siły zbrojne Francji, Kanady, Australii i Nowej Zelandii. Japońskie oddziały Sił Samoobrony, których obecność ograniczała się dotychczas do działań w zakresie pomocy humanitarnej, w tej edycji manewrów Balikatan wystrzelą pociski rakietowe, które mają zatopić pozorowany wrogi statek — jednostkę wycofaną z użytku - na obrzeżach Morza Południowochińskiego - przekazała agencja AP.
Na manewry zareagował Pekin. Rzecznik chińskiego MSZ Guo Jiakun oświadczył, że współpraca wojskowa nie powinna podważać zaufania i stabilności w regionie ani być wymierzona w państwa trzecie. Ostrzegł również, że „ślepe wiązanie się w kwestiach bezpieczeństwa” to igranie z ogniem, które „przyniesie odwrotny skutek”.
Chiny konsekwentnie roszczą sobie prawa do zdecydowanej większości obszaru Morza Południowochińskiego. Pekin oficjalnie odrzuca wyrok międzynarodowego trybunału arbitrażowego w tej sprawie. Ze względu na roszczenia terytorialne regularnie dochodzi na tych wodach do poważnych incydentów pomiędzy jednostkami chińskimi oraz filipińskimi.
Krzysztof Pawliszak
