Agencja Rozwoju Przemysłu nie ma możliwości dalszego angażowania się w pomoc dla Stoczni Gdańsk - powiedział w piątek minister skarbu Włodzimierz Karpiński. Według ARP stocznia jest całkowicie niewydolna.
W poniedziałek do Polski ma przyjechać Siergiej Taruta, większościowy właściciel Stoczni Gdańsk. Liczy na spotkanie z ministrem skarbu i rozmowy o przyszłości stoczni. A jej sytuacja jest krytyczna. Brakuje pieniędzy na wypłaty dla pracowników, wierzyciele w sądach domagają się spłaty zobowiązań.
Do ukraińskiego inwestora Siergieja Taruty należy 75 proc. akcji stoczni. Reszta jest w rękach państwowej Agencji Rozwoju Przemysłu. Ta, podobnie jak i resort skarbu, nie widzą przed stocznią przyszłości. Według ministra skarbu Włodzimierza Karpińskiego, agencja nie może dalej angażować pieniędzy podatnika w to przedsięwzięcie.
- Stojąc na straży pieniędzy publicznych, chciałbym bardzo wyraźnie powtórzyć, że te pieniądze będą aktywnie używane do generowania dobrych biznesów i miejsc pracy - zaznaczył.
Zapowiedział też, że wystąpi do Najwyższej Izby Kontroli o sprawdzenie całego procesu prywatyzacji Stoczni Gdańsk, a także "efektywności, skuteczności i racjonalności wydatkowania pieniędzy publicznych w tym zakresie".
Prezes ARP Wojciech Dąbrowski przypomniał, że kilka lat temu agencja udzieliła już stoczni pomocy w wysokości około 150 mln zł, a jej celem było zachowanie trwałej zdolności do konkurowania na rynku.
- Dziś widzimy, że ten cel nie został osiągnięty - powiedział. Jak podał, przychody stoczni ze sprzedaży za lata 2011-2012 i pierwszą połowę 2013 roku wyniosły około 540 mln zł, a wynik na sprzedaży minus 375 mln zł.
- To pokazuje całkowitą niewydolność działalności tego podmiotu - stwierdził.
- Na działalności stoczniowej oraz konstrukcji stalowych i offshore wychodzimy na plus - mówi z kolei Jacek Łęski, rzecznik prasowy Gdańsk Shipyard Group. - Mówienie, że ukraiński inwestor oczekuje pieniędzy podatników na ratowanie stoczni, to wprowadzanie w błąd. Inwestor chce zaangażować swoje pieniądze, ale mu się to uniemożliwia. Jest przygotowany biznesplan, audytowany przez renomowaną firmę. W połowie tygodnia go zaprezentujemy.
Prezes ARP stwierdził, że ostatni plan biznesowy większościowego akcjonariusza stoczni jest całkowicie nierealny.
- Praktycznie wszystkie propozycje akcjonariusza większościowego sprowadzają się do próby zaangażowania ARP w stoczni w sposób nierynkowy - zakup majątku operacyjnego czy zdjęcie zabezpieczeń hipotecznych - mówił Dąbrowski. Jak dodał, ARP nie widzi możliwości dalszego angażowania się finansowo w stocznię, bo propozycje sprowadzają się do "zasypania dziury wygenerowanej przez nierentowne kontrakty".
- Nie ma żadnych przesłanek na wykorzystanie środków agencji racjonalnie - ocenił prezes.
Jak wyjaśnia Łęski, ostatnia propozycja GSG polegać miałaby na tym, że ARP zdejmuje zabezpieczenia na hipotekach hali K-1. GSG wówczas znalazłoby inwestora, który by ją kupił, a następnie stocznia by ją leasingowała.
- To oznaczałoby możliwość rozwoju produkcji wież do siłowni wiatrowych - dodaje. - Takie rozwiązanie nie powoduje zaangażowania państwowych pieniędzy przez agencję. Nie wiem, na jakiej podstawie biznesplan oceniono negatywnie, skoro audytor wynajęty przez ARP nigdy się z zarządem stoczni czy GSG nie spotkał.
I dodaje - wczorajsze wypowiedzi ministra skarbu i prezesa ARP wskazują, że realizowany jest plan kampanii medialnej, jaki kilka dni temu przeciekł do mediów, a który na zlecenie ARP przygotowała firma PR - na wypadek ogłoszenia, że agencja nie będzie się już angażować w stocznię.
Tymczasem rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku Tomasz Adamski poinformował, że w piątek do sądu wpłynął wniosek o ogłoszenie upadłości likwidacyjnej Stoczni Gdańsk. Został on złożony przez wierzyciela Maję Wedler Kancelaria Negocjatora z Wrocławia. To już kolejny wniosek o ogłoszenie upadłości stoczni. Stocznia jednak porozumiewała się z wierzycielami i regulowała długi, zanim sąd zdążył coś postanowić.
Zaległości stoczni wobec wierzycielu wynoszą ponad 180 mln zł. I tyle potrzebuje firma, aby wyjść na prostą i móc funkcjonować.
Jacek Klein
