Nie ma już szans, aby doszło do fuzji Stoczni Marynarki Wojennej i Stoczni Remontowej Nauta. Połączenia dwóch gdyńskich zakładów chciał premier Donald Tusk, innego zdania był jednak syndyk SMW, przedsiębiorstwa będącego obecnie w stanie upadłości likwidacyjnej, który złożoną mu w tej sprawie ofertę odrzucił.
Syndyk martwić musi się przede wszystkim o zabezpieczenie interesów wierzycieli SMW. Uznał on, iż z tego punktu widzenia konsolidacja z Nautą nie jest korzystna. Choć właścicielem obu zakładów jest Skarb Państwa, a dokładniej kontrolowane przez ten resort podmioty, niewiele da się w tej sprawie wskórać.
- W obecnej sytuacji prawnej, bez zgody sędziego komisarza i syndyka, znacznie ograniczona jest możliwość podjęcia działań konsolidacyjnych pomiędzy SMW, a Nautą - uważa Urszula Pasławska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa.
Pasławska przyznaje też, że właściciel SMW, Agencja Rozwoju Przemysłu, utraciła możliwość wpływu na zarządzanie spółką.
Andrzej Szwarc, prezes Nauty, dodaje, że był bardzo zainteresowany przejęciem załogi SMW i wydzierżawieniem lub zakupem nabrzeży należących do tego przedsiębiorstwa.
- My ciągle pozyskujemy nowe kontrakty i musieliśmy szukać sposobów na zwiększenie potencjału produkcyjnego - mówi Szwarc. - Dodatkowi fachowcy z SMW, a przede wszystkim nabrzeża, bardzo by nam się przydały. Wobec odmownej odpowiedzi syndyka postanowiliśmy jednak rozszerzyć działalność na terenach stoczniowych, zwalnianych w Gdańsku przez Synergię 99. Oferty konsolidacji nie zamierzamy już powtarzać.
Szymon Szadurski
