Stocznie, Statki
Znika z powierzchni ziemi jedna z największych inwestycji lat 70. w dawnym województwie słupskim. Właściciel terenów postoczniowych w Ustce rozpoczął wyburzanie stalowych hal. Zmaleją podatki dla miasta.

Wielkie hale budowano w okresie propagandy sukcesu za rządów Edwarda Gierka. Rozpoczęta wówczas rozbudowa stoczni miała doprowadzić do tego, że na początku XXI wieku zakład miał zatrudniać 11 tysięcy pracowników. W międzyczasie Stocznia Ustka jednak upadła, a jej obiekty i grunty wykupił kilka lat temu Jerzy Malek, największy ustecki przedsiębiorca. Teraz przystąpił do porządkowania terenu, co sprowadza się do wyburzania od lat niewykorzystywanych obiektów. Pod kilofy robotników i łyżki koparek poszła właśnie jedna z wielkich stalowych hal. Wczoraj został z niej już tylko stalowy szkielet, który też wkrótce zostanie zdemontowany. Obok zalegają góry gruzu.

- Będzie z tego jakieś 300 ton złomu, który sprzedamy. A gruz zutylizujemy wykorzystując go przy poszerzaniu drogi dojazdowej do Morpolu, bo ta obecna jest za wąska - powiedział nam wczoraj Jerzy Malek, właściciel gruntu. Dodał, że na całym terenie "B" dawnej stoczni, zabudowanym w latach 70. minionego wieku, najprawdopodobniej pozostanie tylko jedna hala o konstrukcji betonowej, dawne W-1.

- Ma powierzchnię sześciu tysięcy metrów kwadratowych. Zastanawiamy się wciąż, jak ją wykorzystać. Jedna z koncepcji przewiduje przebudowę na obiekt dwupoziomowy, o dwa razy większej powierzchni i stworzenie w ten sposób dużego ośrodka rekreacji z kompleksem kortów tenisowych - zdradza Jerzy Malek i dodaje, że nie wie jeszcze, co zrobi z terenem odzyskanym po rozbiórkach reliktów pogierkowskich. - Wszystko zależy od tego, jak będzie wyglądać otoczenie, a zwłaszcza czy zostanie zburzony wiadukt i dworzec, by dojazd z miasta mógł stać się płaski. Jeśli to nie nastąpi, palcem nie ruszymy - zapowiada.

- Serce krwawi, jak na to patrzę, bo przepracowałem w stoczni 37 lat i byłem świadkiem, jak powstawały te hale. Poszło na nie wtedy tyle pieniędzy. No, ale cóż. Malek ma pieniądze, więc niech działa. Może wreszcie coś tutaj stworzy - komentuje Ryszard Błaszczyk, wieloletni ustecki stoczniowiec.

Inni ustczanie wyrażają opinię, że poprzez wyburzenia Malek zmniejsza swoje obciążenia podatkowe. Gdy znikną hale, nie będzie już musiał płacić miastu podatków od tych budynków.

- Jest faktem, że podatki zmniejszą się o jakieś 500 tysięcy złotych rocznie, ale to nie jest zasadniczy powód. Gdyby mi na tym zależało, wyburzyłbym je wcześniej. Zaszły zmiany w radzie miejskiej i w przepisach, i są widoki, że są to zmiany na lepsze. Może uda się coś wybudować na podstawie decyzji, nie czekając na plan - odpowiada biznesmen.{jathumbnail off}
1 1 1

Źródło:

Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter