Co zrobić z terenami postoczniowymi, a także na co przeznaczyć 7 mln euro dofinansowania, które otrzymał Urząd Marszałkowski na zabudowę terenów nadwodnych zastanawiali się goście Kawiarenki politycznej.
Zdaniem wiceszefa szczecińskiej PO Tomasza Jarmolińskiego, na tych terenach dalej musi kwitnąć przemysł. - To nie są takie miejsca, gdzie bardzo szybko można wybudować drugie centrum miasta, a te pieniądze muszą być wykorzystane w określonej perspektywie. One muszą być rozliczone do 2015 roku, więc można tu sobie wyobrazić tylko być może wybudowaną, na zasadzie partnerstwa publiczno-prywatnego, współpracę z inwestorami, którzy będą chcieli skorzystać z tych terenów - uważa Jarmoliński.
Nikt nie będzie chciał terenów, o które ciągle toczy się sądowy spór - mówił szef szczecińskiego PiS Leszek Dobrzyński. - Czy znamy np. wizję prawną stanu, który teraz jest, które tereny tak naprawdę są teraz do wykorzystania czy też do których terenów, w razie czego, będzie rościć żądania stara spółka Stocznia Szczecińska i pytanie czy ktokolwiek zabierze się za takie inwestycje będąc niepewnym stanu prawnego.
Jak podkreślał Dobrzyński, tak naprawdę Szczecin potrzebuje stoczni, której z kolei, zdaniem sekretarza SLD w regionie Albina Majkowskiego, mieć już na pewno nie będzie.
- Szczecin nie będzie już miał dużego przemysłu stoczniowego. Zaproponowaliśmy pewne rozwiązania, które funkcjonują w Hamburgu czy w Malmö przekierowania tej sfery produkcyjnej na industrialne mieszkalnictwo, klastery, cokolwiek, żeby nie zapomnieć o terenach, które tak naprawdę leżą w sercu miasta - powiedział Majkowski.
O to, zdaniem SLD, miałyby zadbać władze miasta wykupując tereny postoczniowe.
Miłosz Gocłowski{jathumbnail off}
Stocznie, Statki
W Kawiarence o przyszłości terenów postoczniowych
28 marca 2011 |
Źródło:
