Stocznie, Statki
- Jeżeli władza nie chce się z nami spotkać, to my pójdziemy do władzy - zapowiedział szef zachodniopomorskiej Solidarności. Już jutro, w samo południe, związkowcy organizują przed szczecińską stocznią ogólnopolski wiec w obronie miejsc pracy oraz przeciwko degradacji Szczecina i Pomorza Zachodniego.

Pierwotnie wiec miał się odbyć w historycznej świetlicy na terenie stoczni, w której 30 lat temu podpisano szczecińskie Porozumienie Sierpniowe. Okazało się jednak, że na udostępnienie sali nie zgodził się zarządca kompensacyjny stoczni.

- Rząd PO uniemożliwia nam spotkanie w tym miejscu, pod pretekstem złego stanu budynku. Ale my chcieliśmy doprowadzić je do porządku, aby tam właśnie prowadzić rozmowy o przyszłości stoczni - mówi Mieczysław Jurek, przewodniczący NSZZ Solidarność Pomorza Zachodniego.

Według związkowców rozmowy o stoczni zainteresowały tylko dwóch szczecińskich polityków - prezydenta miasta Piotra Krzystka i Longina Komołowskiego, posła PiS.

- Inni politycy, w tym zachodniopomorscy parlamentarzyści, radni sejmiku i Rady Miasta, nie są tym zainteresowani. Nie potwierdzili chęci brania udziału w takich rozmowach - dodał Jurek.

Zdaniem organizatorów wiecu doprowadzenie Stoczni Szczecińskiej do upadku było cyniczną grą i przemyślaną operacją zaplanowaną przez premiera Donalda Tuska oraz ministra Skarbu Państwa Aleksandra Grada. Oszuści z rządu spowodowali, że w Szczecinie, chyba bezpowrotnie, została zamknięta stocznia. Nie chcą dialogu z nami na ten temat. Chcą nas wyciągnąć na ulicę i tam rozmawiać. Ale jeżeli władza nie chce się z nami spotkać, to my pójdziemy do władzy. Upomnimy się o swoje. W jakiej formie ? Postaramy się, żeby to nie było zbyt wygodne dla władzy - zapowiedział przewodniczący regionu.

- W Gdyni spora część majątku jest uruchamiana. To nie jest przypadek, że ludziom się wmawia, że nie ma chętnych na stocznię w Szczecinie - dodał Krzysztof Fidura, szef stoczniowej Solidarności.

Wiec rozpocznie się w środę 18 sierpnia o godzinie 12. Organizatorzy zapowiadają, że może w nim wziąć udział nawet 3 tysiące osób. Mają przyjechać m.in. związkowcy z Podbeskidzia, Trójmiasta, Górnego Śląska.

- Kilkanaście autokarów. Dzwonimy do byłych stoczniowców, rozprowadzamy ulotki. Jeżeli do środy nie będzie zaproszenia do rozmów, to wtedy pójdziemy do wojewody. Nie mogę obiecywać, że ludzie będą szli bardzo spokojnie, bo różne są ludzkie zachowania. Łatwo jest o prowokację. Ale zawsze się staram, żeby było pokojowo - stwierdził Jurek.


(dar)
{jathumbnail off}
1 1 1

Źródło:

Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter