W rozstrzygniętych we wtorek przetargach nie udało się sprzedać żadnej części głównego produkcyjnego majątku Stoczni Szczecińskiej Nowej. Wbrew zapowiedziom w ogóle nie wystartowała w nich specjalna strefa ekonomiczna, chociaż z nieoficjalnych informacji wynika, że nadal pozostaje ona w grze.
Majątek stoczniowy został wystawiony na sprzedaż w 27 przetargach, z których najważniejsze było pięć ogłoszonych na główny produkcyjny majątek zakładu, m.in. tereny z pochylniami Wulkan i Odra, malarnia i prefabrykacja. Wczoraj okazało się, że żaden z nich nie znalazł nabywcy. Wbrew oczekiwaniom, w przetargach nie wystartowała należąca do Agencji Rozwoju Przemysłu Specjalna Strefa Ekonomiczna Euro-Park Mielec. Wygranie przetargów miało jej umożliwić uruchomienie swojej podstrefy nie tylko na Prawobrzeżu Szczecina, ale również na terenie stoczni. Oferowane przez strefę preferencje podatkowe miały przyciągnąć tu inwestorów. Takie ustalenia zapadły podczas spotkań w Warszawie, w których udział brali szczecińscy samorządowcy, związkowcy i strona rządowa. Dwa miesiące temu podczas wizyty w Szczecinie prezes ARP Wojciech Dąbrowski mówił, że ma ona pieniądze potrzebne do zakupu stoczni i zlecona została analiza opłacalności tego przedsięwzięcia.
Get Adobe Flash player
Wynikami przetargów zaskoczony był poseł Longin Komołowski, który w Warszawie zabiegał o utworzenie strefy na terenie stoczni. - Jestem zbulwersowany tym, że strefa nie weszła do gry. Nie wiem dlaczego tak się stało.
Wyniki rozczarowały też stoczniowych związkowców.
- To fatalna informacja dla ludzi, którzy są bez pracy - mówił Krzysztof Fidura, szef stoczniowej "S" w Szczecinie. - Była jakaś nadzieja, że po przetargach powstanie w stoczni strefa i coś się ruszy. Myśleliśmy, że skarb państwa będzie chciał się zrehabilitować za to, co stało się ze stocznią, ale znowu nic im z tego nie wyszło - ocenia związkowiec.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że SSE Euro-Park Mielec nie zdążyła dopełnić wszystkich formalności, które były niezbędne do startu w przetargach. Koncepcja utworzenia jej podstrefy na terenie stoczni ma być jednak nadal aktualna, a okazja do jego zakupu pojawi się na przełomie września i października. Wtedy to zarządca kompensacji ma wystawić stoczniowy majątek na aukcji.
- Mam nadzieje, że do września strefa sformalizuje wszystkie dokumenty i widząc kompletny marazm z inwestorami, uruchomi w stoczni swoją podstrefę. To obecnie jedyna realna nadzieja, bo może ona przyciągnąć mniejsze firmy zainteresowane działalnością na terenie zakładu. Dopóki jest majątek, wszystko jest jeszcze możliwe - ocenia Jacek Kantor, szef stoczniowej S"80 w Szczecinie.
Wystawiony w przetargach stoczniowy majątek miał w sumie ceny wywoławcze na poziomie ok. 120 mln zł. Za wylicytowaną wczoraj jego część udało się uzyskać niewiele ponad 4,9 mln zł. Największym kupującym okazała się Szczecińska Stocznia Remontowa Gryfia. Za przeszło 1,9 mln zł wylicytowała ona materiały do budowy statku, a za prawie 199 tys. zł kupi sprzęt technologiczny i cumowniczy. Nie jest to zaskoczeniem, gdyż zakład rusza właśnie z wykańczaniem kontenerowca, którego budowę rozpoczęła Stocznia Szczecińska.
Blachy okrętowe za 1 mln 630 tys. zł kupiła spółka Lidmann i Megger z Nakła nad Notecią. Zajmuje się ona cięciem blach i transportem i ma swój oddział w Szczecinie. Firm P.W. Ferkut z podszczecińskiego Ustowa za ponad 1,2 mln zł wylicytowała materiały hutnicze ze stali duplex, nierdzewnej, kwasoodpornej i metali kolorowych. Zajmuje się ona m.in. skupem złomu.{jathumbnail off}
Stocznie, Statki
Strefa ominęła stocznię
21 lipca 2010 |
Źródło:
