Po co stocznia Nauta kupiła część majątku Stoczni Gdynia? Jako spółka skarbu państwa ratowała rząd przed kolejnym nieudanym przetargiem i kompromitacją czy chce zarobić na tym miliony? Nawet jeśli celem miała być tylko polityczna pomoc, to wymierne finansowe efekty są wręcz murowane.
Nauta mieści się w centrum miasta, nad morzem zobacz na mapie Gdyni. Tuż za terenami Dalmoru zobacz na mapie Gdyni, który niebawem zostanie sprywatyzowany. Na jego terenach powstanie część tzw. strefy prestiżu - nowego serca Gdyni, tętniącego życiem terenu z knajpkami i ekskluzywnymi apartamentowcami. Plan zagospodarowania przestrzennego zakłada m.in. możliwość wybudowania tam podobnego do Sea Towers wieżowca.
Tuż obok Dalmoru mieści się Stocznia Remontowa Nauta. Działalność remontową prowadzi na terenie 8 ha. W przetargu na majątek Stoczni Gdynia kupiła właśnie 14 ha po gdyńskiej stoczni za niemal 60 mln zł. I tam chce się przeprowadzić, sprzedając cenniejsze grunty w centrum miasta, które do tej pory zajmuje.
- Nie musimy, ale chcemy się przenieść. Za chwilę zostanie sprywatyzowany leżący za płotem Dalmor i na jego terenach zostaną zlokalizowane inne funkcje - miejskie, a nie przemysłowe i portowe. Takie sąsiedztwo ograniczy nam możliwość rozwoju, a nawet prowadzenia działalności w obecnej skali. Takich ograniczeń nie będzie za to na terenach Stoczni Gdynia - mówi prezes Nauty, Romuald Kowalski.
Do miasta trafił wniosek władz stoczni, które chcą, by dla terenu po ich zakładzie opracować nowy plan zagospodarowania przestrzennego. Prace już się zaczynają i potrwają około roku. Czy tam także powstanie strefa prestiżu, co spowoduje gigantyczny wzrost wartości gruntu?
- Na pewno trudno będzie nam zgodzić się na podobną zabudowę mieszkaniową. Tereny obecnie zajmowane przez stocznię Nauta z jednej strony graniczą bowiem z Dalmorem, ale za to z drugiej z portem, który na swoim miejscu na pewno pozostanie. To bardzo atrakcyjne tereny blisko śródmieścia, ale nie zapominajmy o uciążliwościach portu: terminalach obsługujących ładunki pylące czy wybuchowe - zauważa wiceprezydent Gdyni Marek Stępa.
Od planu zagospodarowania przestrzennego zależy wartość gruntów. Dalmor, którego głównym majątkiem jest 19 ha gruntów, według ekspertów jest warty ok. 500 mln zł. Zakładając, że grunty Nauty będą nawet o połowę tańsze, spółka za 8 ha może otrzymać ponad 100 mln zł. I do tego będzie miała dwukrotnie większy teren na własną działalność i rozwój.
- Musimy jeszcze dokonać niezbędnych inwestycji, bo zakupiona infrastruktura była dostosowana do produkcji statków, a my je remontujemy i przebudowujemy. Chcemy uporać się z tym w rok - podkreśla Romuald Kowalski.
Michał Sielski{jathumbnail off}
Stocznie, Statki
Ratunek przetargu czy złoty interes?
04 grudnia 2009 |
Źródło:
