Gdańska stocznia remontowa na plusie. Spółka dźwiga się z dołka, w jaki wpędziły ją kontrakty na opcje. Nie rozwiąże to jednak problemów branży, której potencjał spada.
O Remontowej, dotąd uchodzącej za pozytywną przeciwwagę dla zadłużonych państwowych zakładów w Gdyni i Szczecinie, zrobiło się głośno w lutym tego roku. Spółce zagroziła wówczas utrata płynności, kiedy okazało się, że ma kontrakty w opcjach z dziesięcioma bankami pod wartość całej swojej produkcji (nieoficjalnie mówiono o kwocie 600 mln zł), a wycofanie się części zleceniodawców mogło spowodować kłopoty ze spłatą.
- Ten problem jest już za nami. Zobowiązania zamieniliśmy na kredyt - mówi dziś "Rz" Jarosław Flont, prezes Remontowej. Po utracie w trzecim kwartale ubiegłego roku spodziewanych zamówień na budowę czterech statków i jednej przebudowy stocznia zdobyła nowe zamówienia, m.in. na przebudowę amerykańskiej platformy wiertniczej typu jack-up i ma pełen portfel zamówień do 2012 r. - Na przełomie III i IV kwartału spodziewamy się pozyskać nowe kontrakty - zapowiada prezes Flont. Ponad 90 proc. klientów Remontowej pochodzi z zagranicy. Należąca do grupy Remontowa Stocznia Północna, która specjalizuje się w budowie średnich i małych statków, po pierwszej połowie 2009 r. ma ponad 1 mln zł zysku i realizuje kontrakty na budowę 15 jednostek.
Zarząd Remontowej nie ujawnia szczegółów dotyczących kredytu, ale zapewnia, że sytuacja finansowa spółki jest stabilna: w I półroczu 2009 r. stocznia wypracowała ponad 11 mln zł zysku (tyle, ile przed rokiem), a jej przychody wzrosły o 20 proc., do 857 mln zł. - Nie planujemy zwolnień pracowników ani wniosku o postępowanie upadłościowe - podkreśla Jarosław Flont. Grupa Remontowa zatrudnia 1600 pracowników i 900 kooperantów.
Tydzień temu wniosek o możliwość przeprowadzenia postępowania układowego złożył zarząd Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni, licząc, że uratuje się w ten sposób przed upadłością. Agencja Rozwoju Przemysłu, do której należy ponad 99 proc. akcji spółki (pozostałymi dysponuje Ministerstwo Obrony Narodowej), zapewnia, że mimo to chce znaleźć inwestora dla spółki. - Prywatyzacja jest przesądzona, trwa już konkurs na wycenę majątku - mówi "Rz" Roma Sarzyńska, rzecznik ARP.
Dotychczasowa struktura polskiego przemysłu okrętowego, w której dominowały duże stocznie produkcyjne, odchodzi do lamusa, a jego potencjał w tym roku może się skurczyć o jedną czwartą, głównie z powodu Stoczni Gdynia i Stoczni Szczecińskiej Nowej.
Ich majątek po decyzji Komisji Europejskiej z listopada 2008 r. stwierdzającej, że pomoc publiczna udzielona w przeszłości zakładom była nielegalna, został sprzedany w przetargu. Za tydzień, 17 sierpnia, okaże się, czy nowy nabywca kluczowych aktywów obu stoczni - Stichting Particulier Fonds Greenrights - wpłaci 380 mln zł, kwotę, na jaką je wylicytował. W sobotę premier Donald Tusk i minister skarbu Aleksander Grad rozmawiali w Paryżu z premierem, ministrem spraw zagranicznych Kataru szejkiem Hamadem Bin Jassim Bin Jabor al Thanim (katarski bank inwestycyjny QInvest razem z Qatar Islamic Bank są gwarantami transakcji).
- Nie ma co oczekiwać, że rząd katarski wyłoży pieniądze za prywatnego inwestora - mówił po spotkaniu w TVN 24 szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak. Wpłata nie przesądza jednak o tym, czy nowy, nieznany w branży właściciel będzie budował w Gdyni i Szczecinie statki. Z kolei pozbawiona starych długów Stocznia Gdańsk podejmuje program restrukturyzacji i negocjuje nowe kontrakty.
{jathumbnail off}
O Remontowej, dotąd uchodzącej za pozytywną przeciwwagę dla zadłużonych państwowych zakładów w Gdyni i Szczecinie, zrobiło się głośno w lutym tego roku. Spółce zagroziła wówczas utrata płynności, kiedy okazało się, że ma kontrakty w opcjach z dziesięcioma bankami pod wartość całej swojej produkcji (nieoficjalnie mówiono o kwocie 600 mln zł), a wycofanie się części zleceniodawców mogło spowodować kłopoty ze spłatą.
- Ten problem jest już za nami. Zobowiązania zamieniliśmy na kredyt - mówi dziś "Rz" Jarosław Flont, prezes Remontowej. Po utracie w trzecim kwartale ubiegłego roku spodziewanych zamówień na budowę czterech statków i jednej przebudowy stocznia zdobyła nowe zamówienia, m.in. na przebudowę amerykańskiej platformy wiertniczej typu jack-up i ma pełen portfel zamówień do 2012 r. - Na przełomie III i IV kwartału spodziewamy się pozyskać nowe kontrakty - zapowiada prezes Flont. Ponad 90 proc. klientów Remontowej pochodzi z zagranicy. Należąca do grupy Remontowa Stocznia Północna, która specjalizuje się w budowie średnich i małych statków, po pierwszej połowie 2009 r. ma ponad 1 mln zł zysku i realizuje kontrakty na budowę 15 jednostek.
Zarząd Remontowej nie ujawnia szczegółów dotyczących kredytu, ale zapewnia, że sytuacja finansowa spółki jest stabilna: w I półroczu 2009 r. stocznia wypracowała ponad 11 mln zł zysku (tyle, ile przed rokiem), a jej przychody wzrosły o 20 proc., do 857 mln zł. - Nie planujemy zwolnień pracowników ani wniosku o postępowanie upadłościowe - podkreśla Jarosław Flont. Grupa Remontowa zatrudnia 1600 pracowników i 900 kooperantów.
Tydzień temu wniosek o możliwość przeprowadzenia postępowania układowego złożył zarząd Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni, licząc, że uratuje się w ten sposób przed upadłością. Agencja Rozwoju Przemysłu, do której należy ponad 99 proc. akcji spółki (pozostałymi dysponuje Ministerstwo Obrony Narodowej), zapewnia, że mimo to chce znaleźć inwestora dla spółki. - Prywatyzacja jest przesądzona, trwa już konkurs na wycenę majątku - mówi "Rz" Roma Sarzyńska, rzecznik ARP.
Dotychczasowa struktura polskiego przemysłu okrętowego, w której dominowały duże stocznie produkcyjne, odchodzi do lamusa, a jego potencjał w tym roku może się skurczyć o jedną czwartą, głównie z powodu Stoczni Gdynia i Stoczni Szczecińskiej Nowej.
Ich majątek po decyzji Komisji Europejskiej z listopada 2008 r. stwierdzającej, że pomoc publiczna udzielona w przeszłości zakładom była nielegalna, został sprzedany w przetargu. Za tydzień, 17 sierpnia, okaże się, czy nowy nabywca kluczowych aktywów obu stoczni - Stichting Particulier Fonds Greenrights - wpłaci 380 mln zł, kwotę, na jaką je wylicytował. W sobotę premier Donald Tusk i minister skarbu Aleksander Grad rozmawiali w Paryżu z premierem, ministrem spraw zagranicznych Kataru szejkiem Hamadem Bin Jassim Bin Jabor al Thanim (katarski bank inwestycyjny QInvest razem z Qatar Islamic Bank są gwarantami transakcji).
- Nie ma co oczekiwać, że rząd katarski wyłoży pieniądze za prywatnego inwestora - mówił po spotkaniu w TVN 24 szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak. Wpłata nie przesądza jednak o tym, czy nowy, nieznany w branży właściciel będzie budował w Gdyni i Szczecinie statki. Z kolei pozbawiona starych długów Stocznia Gdańsk podejmuje program restrukturyzacji i negocjuje nowe kontrakty.
Beata Chomątowska
