
fot. Andrzej Kraśnicki jr
QInvest, najpotężniejszy fundusz inwestycyjny w Katarze - w 25 proc. kontrolowany przez Quatar Islamic Bank, największy muzułmański bank na świecie - jest tym "tajemniczym inwestorem", który w czerwcu kupił stocznie w Gdyni i Szczecinie.
Do 21 lipca QInvest przeleje na konta polskiego rządu całość kwoty (ponad 300 mln zł), jaką wylicytował na aukcji. Inwestor przedstawił się mediom we wtorek w Warszawie, bo w stolicy będzie działać jego nowa spółka "Polskie Stocznie", która ma zarządzać produkcją w obu zakładach, w Gdyni i Szczecinie. W przesłanym wieczorem do "Gazety" komunikacie spółki czytamy m.in.: "warszawska centrala zarządzać będzie wszystkimi obszarami działalności firmy - od księgowości przez planowanie strategiczne, administrację, po działania sprzedażowe i marketingowe. Będzie również odpowiedzialna za zapewnienie właściwego poziomu kontraktowania, efektywność oraz skuteczność obsługi zamówień".
Szefem "Polskich Stoczni" został Jan Ruurd de Jonge, z wykształcenia inżynier okrętowy, kiedyś oficer holenderskiej marynarki wojennej i szef jednej z holenderskich stoczni.
- Działalność zaczynamy 1 sierpnia - zapowiedział de Jonge. - W Gdyni chcemy produkować statki do przewozu skroplonego gazu LNG. Rocznie planujemy wodować trzy-cztery takie jednostki.
Statki mają w przyszłości transportować skroplony gaz z Kataru do Polski, na podstawie umowy, którą polski rząd w poniedziałek podpisał z katarskimi firmami gazowymi.
- Z kolei w Szczecinie będzie produkcja statków wyspecjalizowanych (typu off-shore), jednostek dla sił zbrojnych oraz każda możliwa produkcja stalowa - tłumaczył Holender.
W komunikacie spółki "Polskie Stocznie" mowa jest o produkcji "statków specjalistycznych o wysokim poziomie zaawansowania technologicznego". Chodzi m.in. o ostatni hit stoczni w Szczecinie, statki typu con-ro budowane dla holenderskiego armatora Spliethoff. Jan Ruurd de Jonge wspomniał na konferencji o współpracy Szczecina z tym armatorem i mówił, że to bardzo dobre statki. Prezes spółki wspominał też o zaangażowaniu w budowę elementów elektrowni wiatrowych.
De Jonge przyznał, że pracę w stoczniach znajdzie tylko część z obecnych pracowników. Docelowo w Szczecinie prawdopodobnie pracować będzie ok. 2 tys. osób, a w Gdyni - 3 tys. - Nie mogę jeszcze podać dokładnych cyfr. Bo zatrudniać będziemy w zależności od potrzeb, liczby zamówień, które zbierzemy.
O portfelu zamówień na razie nic nie wiadomo. W komunikacie spółki mowa jest tylko o tym, że "jest w trakcie negocjacji". Tymczasem to właśnie od tempa zbierania nowych zamówień zależne jest coś, co w komunikacie spółki określone zostało jako "plan rewitalizacji obu stoczni".
Wiadomo za to, że szczecińskim odziałem spółki "Polskie Stocznie" kierować będzie Bogusław Adamski, wieloletni i ostatni wiceprezes Stoczni Szczecińskiej Nowa odpowiedzialny za produkcję.
Konrad Niklewicz, Andrzej Kraśnicki jr{jathumbnail off}
