
Będzie praca w stoczni, ale nie dla wszystkich. 300 osób będzie musiało odejść
(© Grzegorz Mehring)
Taką decyzję będzie rekomendować swoim kolegom Neelie Kroes, unijna komisarz ds. konkurencji.
- Dzisiaj możemy powiedzieć ze stuprocentową pewnością, że gdańska stocznia jest uratowana - zapewnił premier Donald Tusk i podziękował przewodniczącemu Komisji Europejskiej, Jose Manuelowi Barroso. - Jeszcze kilkadziesiąt godzin temu rozmawiałem z nim długo i sądzę, że także jego zaangażowanie w ostatnich godzinach miało znaczenie - dodał Tusk.
- To pozytywny sygnał, czekamy na ostateczną decyzję - powiedział z kolei Jacek Łęski, rzecznik prasowy ISD Polska, właściciela stoczni. - Po jej ogłoszeniu będziemy mogli uruchomić program inwestycyjny dla stoczni.
Neelie Kroes ogłosiła swoją wstępną decyzję na dwa dni przed obchodami 20 rocznicy pierwszych demokratycznych wyborów.
- To czysty przypadek. Oczywiście, że wiem, co się wydarzyło 4 czerwca, ale nie ma to żadnego związku - powiedziała Kroes. - Gdyby strona polska nie zdążyła, dobrych wiadomości by nie było.
Wieści z Brukseli ucieszyły także władze Gdańska.
- To dobra informacja dla wszystkich stoczniowców, to dobra informacja dla Pomorza - mówi Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska. - Cierpliwość popłaca. Ciężkie negocjacje i konsekwencja, ale też spokój. Rozmowy prowadzone w spokojnej atmosferze przynoszą efekty. Hałas i zadymy nie sprzyjają podejmowaniu decyzji.
Adamowicz twierdzi, że porozumienie z Komisją Europejską to wielki sukces ISD Polska oraz całego rządu, na czele z premierem Donaldem Tuskiem.
- Mam nadzieję, że szansa, która została dana naszym stoczniom, zostanie wykorzystana - mówi Adamowicz. - W Stoczni Gdańsk pracuje obecnie ponad 2,1 tysiąca osób. Jeśli dodamy do tego kooperantów, to otrzymamy ponad 5 tysięcy miejsc pracy. Dzisiaj z ulgą możemy powiedzieć, że te miejsca pracy zostały uratowane.
Prezydent przyznał jednak, że rząd musiał pójść na pewien kompromis, bowiem część stoczniowców będzie musiała zostać zwolniona. Chodzi o grupę ok. 300 osób.
- Nigdy chyba nie myśleliśmy, że nie obejdzie się bez ustępstw - mówi Paweł Adamowicz. - Ktoś może twierdzić, że szklanka jest do połowy pusta, ja jednak twierdzę, że szklanka jest do połowy napełniona.
- Ja cieszę się dwojako - mówi Bogdan Oleszek, przewodniczący Rady Miasta Gdańska. - Raz jako przedstawiciel miasta, a dwa jako stoczniowiec. Wreszcie zapadła decyzja, na którą czekaliśmy bardzo długo. Teraz głównie od właściciela, czyli ISD zależy, jak dalej będzie się rozwijał zakład.
Nie wszyscy są jednak tak zadowoleni. Diametralnie odmiennie przyszłość stoczni oceniają władze zakładowej Solidarności.
- Po likwidacji dwóch z trzech pochylni rentowności Stoczni Gdańsk na pewno nie będzie - twierdzi Karol Guzikiewicz z Komitetu Obrony Stoczni, wiceprzewodniczący NSZZ Solidarność w Stoczni Gdańsk. - Na podstawie czego rząd sądzi, że będzie inaczej? Dlatego że twierdzi, iż w naszym zakładzie będą budowane inne niż statki konstrukcje metalowe. Wieże wiertnicze czy elektrownie
wiatrowe.
J. Klein, R. Kiewlicz{jathumbnail off}
