80 proc. mieszkańców Gdańska uważa, że "Solidarność" nie powinna organizować demonstracji 4 czerwca - wynika z sondażu PBS. - Na plac przed stocznię chce przyjechać ok. 18 tys. osób z całej Polski - zapowiadają związkowcy
Sondaż, na zlecenie prezydenta Gdańska, przeprowadziła PBS w ostatni piątek. Zadano w nim trzy pytania. Na pierwsze: czy stoczniowa "Solidarność" powinna organizować demonstrację podczas uroczystych obchodów 20. rocznicy upadku komunizmu - zdecydowana większość badanych - 79,7 proc. - odpowiedziała, że nie. 14 proc. dało odpowiedź twierdzącą, a ponad 6 proc. nie miało zdania. Ankietowanych zapytano także: kto w największym stopniu przyczynił się do tego, że obchody zostały przeniesione z Gdańska do Krakowa. Najwięcej osób - 34,8 proc. - wskazało na związki zawodowe, a 22,5 proc. na premiera Donalda Tuska. W dalszej kolejności obwiniano o to PiS (12,8 proc.), PO (9,9 proc.), prezydenta Gdańska (2,7 proc.) oraz inne instytucje (4 proc.). Ponad 13 proc. ankietowanych gdańszczan nie miało zdania.
Aż 67,9 proc. badanych odpowiedziało "tak" na pytanie: czy miasto straci na przeniesieniu obchodów do Krakowa. 27,3 proc. było odmiennego zdania. Sondaż przeprowadzono na reprezentatywnej 514-osobowej grupie gdańszczan. Kosztował miasto 5 tys. zł. - Te badania to czerwona kartka dla liderów związkowych, którzy w tej sytuacji powinni zrezygnować z demonstracji - komentuje prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. - Gdańszczanie powiedzieli też wyraźnie, że chcą, aby 4 czerwca był świętem radosnym, pokojowym, które ma łączyć, a nie dzielić. Jeszcze raz apeluję do liderów związkowych o zawieszenie broni tego dnia.
- Zrezygnujemy z demonstracji pod warunkiem, że prezydent Adamowicz obieca, że jak będzie podejmował decyzje w sprawie podwyżek cen wody, biletów, podatków, to też będzie robił sondaż. Stoczniowcy będą na pewno demonstrować pokojowo, ale nie mogę ręczyć za innych. Mam informację, że na manifestację chce przyjechać ok. 18 tys. osób z całej Polski.
Jak więc będą wyglądały obchody 4 czerwca w Gdańsku?
Pierwotnie plan był taki: od godz. 9.30 pod pomnikiem Poległych Stoczniowców kwiaty mieli składać m.in. premier Donald Tusk, przywódcy państw, które wyzwoliły się spod komunizmu, kanclerz Niemiec Angela Merkel oraz znani dysydenci m.in. Vaclav Havel czy Żelju Żelew z Bułgarii. Na placu miało być już wtedy pół tysiąca młodych ludzi z całej Europy. Po złożeniu kwiatów przywódcy mieli do młodzieży przemawiać, a potem wspólnie dokonać symbolicznego aktu - pchnąć wielkie, 2,5-metrowe klocki domina, obrazujące 19 państw dawnego bloku wschodniego. Pierwszym klockiem miała być Polska, która zapoczątkowała upadek komunizmu w świecie. Tego wszystkiego jednak nie będzie. Z powodu demonstracji stoczniowej "S" premier Tusk spotka się z przywódcami państw byłego bloku wschodniego w Krakowie. Nie będzie też młodzieży, ani pchania wielkiego domina. - Idea była taka, że przywódcy mówią do młodzieży o upadku komunizmu, o solidarności, a skoro ich nie będzie, to młodzież już też odwołaliśmy - mówi ojciec Maciej Zięba, dyrektor Europejskiego Centrum Solidarności, organizatora uroczystości. - Nie będzie domina, bo kto je pchnie? Chciałem, żeby to zrobił premier z kanclerz Merkel i młodzieżą. To miał być taki szoł, obrazek, który pokażą wszystkie telewizje. Zastanawiam się jeszcze, co z nim zrobić. Może wykorzystamy je w trakcie wieczornego koncertu?
Prawdopodobnie więc o godz. 9.30 kwiaty pod pomnikiem złożą prezydent Gdańska Paweł Adamowicz z ojcem Ziębą. Na placu pojawią się też stoczniowcy, którzy postanowili urządzić tam demonstrację w obronie miejsc pracy. Jak napisali w swoim wniosku do magistratu, demonstracja ma trwać od godz. 8 do 20. W południe pod pomnikiem mszę św. odprawi abp Sławoj Leszek Głódź. Według zapowiedzi ma się na niej pojawić prezydent Lech Kaczyński i jego brat Jarosław Kaczyński, szef PiS-u.
Po południu ma przylecieć z Krakowa Donald Tusk. - Czy premier będzie pod stocznią - zapytaliśmy Sławomira Nowaka, szefa gabinetu politycznego Donalda Tuska.
- Prawdopodobnie będzie na wieczornym koncercie - odpowiedział.
Ma się za to pojawić o godz. 16 na Ołowiance, gdzie rozpocznie się konferencja "Solidarność i upadek komunizmu" z udziałem m.in. Vaclava Havla, Lecha Wałęsy, Hansa-Dietricha Genschera, ministra spraw zagranicznych RFN w latach 1974-1982, Żelju Żelewa, prezydenta Bułgarii w latach 1990-1997 oraz (przez łącze wideo) Georga Busha seniora.
O godz. 19 na dawnych terenach Stoczni Gdańsk rozpocznie się rocznicowy koncert. Gwiazdą wieczoru będzie Kylie Minogue, a przed nią wystąpi niemiecka grupa Scorpions oraz Lombard, Kora, Kombi i Tilt.
Maciej Sandecki
Czytaj więcej w "Gazecie Wyborczej"{jathumbnail off}
Stocznie, Statki
4 czerwca: Gdańsk nie chce demonstracji
11 maja 2009 |
