
W Gdańsku nie odbędzie się szczyt państw Grupy Wyszehradzkiej. 4 czerwca nie przyjadą też premierzy państw, które w 1989 roku odzyskały niepodległość dzięki obaleniu komunizmu.
Na placu Solidarności, pod pomnikiem Poległych Stoczniowców mieli uczcić 20. rocznicę pierwszych demokratycznych wyborów w Polsce.
Premier Donald Tusk zdecydował wczoraj, że spotkanie premierów z europejską młodzieżą odbędzie się na krakowskim Wawelu. Uzasadnił to względami bezpieczeństwa.
- Z ciężkim sercem, bo jestem gdańszczaninem, ustępuję po to, żeby uroczystości mogły się odbyć w sposób radośniejszy i mniej konfliktowy - powiedział Donald Tusk. - Czuję się odpowiedzialny za to, by ludzie, których zapraszam w imieniu Polski, widzieli, co oznacza polska gościnność. Przy zapowiedzi aktywu związkowego, zapowiedzi demonstrowania w trakcie uroczystości, nie jestem w stanie zapewnić bezpieczeństwa premierom i młodzieży.
Manifestację 4 czerwca zaplanowali związkowcy z Solidarności Stoczni Gdańsk. We wniosku zgłosili 1500 uczestników, którzy mają demonstrować od godz. 8 do 20.
- Jeśli ktoś mówi, że będzie zadyma, palenie opon, to mówi nieprawdę - podkreśla Karol Guzikiewicz, wiceszef stoczniowej Solidarności. - Dla stoczniowców to miejsce święte.
- Sugerowanie, że moglibyśmy zakłócić obchody 4 czerwca, jest dla nas obraźliwe - twierdzi Krzysztof Dośla, przewodniczący Zarządu Regionu NSZZ "Solidarność" w Gdańsku. - Nie jesteśmy w stanie dać gwarancji za niektórych uczestników ewentualnej demonstracji, bo przecież służby porządkowe zaatakowały nas w Warszawie środkami chemicznymi - dodaje.
Guzikiewicz stwierdził, że właśnie z powodu pacyfikacji przez policję demonstracji stoczniowców w stolicy nie ma miejsca dla Tuska pod Trzema Krzyżami. - Nie ma honoru, żeby przeprosić - mówi, pokazując zdjęcia rannych stoczniowców. - Tusk jest tchórzem. Kiedy nas bito w czasie strajków w stoczni w 1980 roku, uciekł po dwóch dniach. Niech teraz nie mówi, że brał udział w strajkach, że zakładał Solidarność. Stoczniowcy nigdy się nie poddadzą.
- Solidarność nie została zaproszona do udziału w obchodach, nie została też współorganizatorem tych obchodów. Mam poczucie zgorszenia całą tą sprawą - przekonuje Janusz Śniadek, przewodniczący NSZZ Solidarność.
J. Klein, R. Kiewlicz{jathumbnail off}
