Stocznie, Statki
Do Sejmu trafił rządowy projekt ustawy o inwestycjach w zakresie terminalu regazyfikacyjnego skroplonego gazu ziemnego w Świnoujściu. Na czym polega znaczenie tego projektu legislacyjnego?

- Chodzi oczywiście o problem dywersyfikacji dostaw, bo do tej pory gaz jest głównie dostarczany rurociągiem jamalskim przez Ukrainę i Białoruś. Jest to jednak gaz rosyjski, a tutaj mamy szansę na dostawy tego paliwa od innych producentów.

Jakich?

- Jeśli chodzi o produkcję gazu skroplonego, to specjalizują się w tym takie państwa, jak Algieria i Katar. Budowa gazoportu jest analogią do Portu Północnego - Naftoportu. Dywersyfikacja dostaw ropy naftowej została zapewniona właśnie dzięki niemu i dlatego w tym kierunku podąża Polska. Z tego wynika też przyszła lokalizacja punktu odbioru dostaw gazu, bo tego typu instalacje nie powinny być koncentrowane w jednym miejscu. Rozpatrywany był wprawdzie rejon Wybrzeża Gdańskiego, ale ze względów m.in. strategicznych gazoport zostanie usytuowany w Świnoujściu.

Czy gaz sprowadzony z krajów Afryki Północnej nie będzie droższy od rosyjskiego?

- Zasadniczo cały problem wiąże się właśnie z ekonomią. Oczywiście za bezpieczeństwo energetyczne trzeba płacić, i ono kosztuje. Sama inwestycja budowy gazoportu jest kapitałochłonna. Wymaga dużych nakładów, ale wydaje się, że może to być dofinansowane w jakimś stopniu ze środków unijnych. Następną kwestią jest zapewnienie gazowców. Najlepiej byłoby je zbudować, ale teraz będzie to mało realne, bo dwie stocznie: gdyńska i szczecińska, w mojej ocenie, już nie będą w stanie tego zrobić. Specustawa stoczniowa jest bowiem tak skonstruowana, że raczej prowadzi to do zlikwidowania tam produkcji. Być może stocznia gdańska mogłaby uczestniczyć w tym projekcie. Inaczej będziemy musieli takie gazowce zakupić lub wydzierżawić i zakontraktować od państw, które je posiadają.

Chce Pan powiedzieć, że likwidujemy stocznie w sytuacji, gdy będziemy potrzebować statków?

- Można było złożyć zamówienia dla stoczni, ludzie mieliby wtedy pracę i byłyby to nasze statki. Wszystko wymaga przecież pewnej infrastruktury. Ten problem dotyczy nie tylko samego terminalu, ale i statków. Trzeba też będzie poprowadzić rurociągi po kraju, żeby rozprowadzić gaz. Przy czym instalacje powinny być odpowiednio chronione. Oznacza to zabezpieczenie samego terminalu oraz gazowców. Płynące tego typu statki w pewnym oddaleniu powinny być osłaniane okrętami marynarki wojennej. Są to różne problemy szczegółowe, ale wracając do głównego pytania, wydaje się, że różnice cen gazu nie są takie duże. One są porównywalne, tylko dochodzą koszty związane ze zmianą stanu gazu - ponieważ musi być on skroplony, a następnie przywrócony do postaci lotnej. Nie sadzę natomiast, żeby koszt samego gazu z Afryki Północnej był wyższy.

Dziękuję za rozmowę.

Z dr. hab. Pawłem Soroką, koordynatorem Polskiego Lobby Przemysłowego im. Eugeniusza Kwiatkowskiego, rozmawia Jacek Dytkowski
{jathumbnail off}
1 1 1

Źródło:

Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter