Ikona Poznania Cegielski przymierza się do zwolnień. Na pierwszy ogień może pójść nawet sto osób z biurowca. - Zachwiały się nam proporcje. Na jednego pracownika administracji przypada dwóch robotników - mówią menedżerowie
- Atmosfera jest fatalna. Ludzie siedzą w małych pokoikach i patrzą na siebie spode łba, kto pierwszy wyleci. Wiemy już, że zarząd zaczął się już dogadywać w sprawie zwolnień grupowych ze związkami - opowiadają nam pracownicy z biura, którzy pracują w Cegielskim od 20 lat.
Zwolnienia mają zacząć się od "matki", czyli spółki wiodącej H. Cegielski - Poznań, do której należy sztandarowa fabryka silników okrętowych (W-2) i współpracująca z nią fabryka pomp wtryskowych (W-7). Obie fabryki - choć pracują nad tym samym produktem - mają własnych szefów i administrację.
W "matce" w sumie pracuje ok. 900 robotników i aż 400 pracowników administracyjnych (księgowych, asystentów, ale też kierowników). Zarząd chce połączyć obie fabryki, zwolnić część białych kołnierzyków i stworzyć jedną spółkę. - Szacujemy, że jeśli zabierzemy się za restrukturyzację, trzeba będzie zwolnić od kilkudziesięciu do nawet 100 osób - mówi nam anonimowo jeden z menedżerów.
Bogdan Klepas, pełnomocnik zarządu Cegielskiego, potwierdza, że Cegielski zamierza połączyć fabryki silników i pomp. - Ale dziś za wcześnie mówić, ile osób może stracić pracę. Najpierw chcemy ustalić to ze związkami zawodowymi.
Pierwsze cięcia już w Cegielskim w tym roku były. W lutym zarząd zlikwidował rady nadzorcze w dwóch spółkach córkach (Fabryce Silników Agregatowych i Fabryce Pojazdów Szynowych). Da to ok. 200 tys. zł oszczędności rocznie.
Kolejne pół miliona złotych firma zaoszczędzi na nowej umowie z firmą ochroniarską. - Szukamy pieniędzy, gdzie się da. Byle tylko nie zwalniać ludzi - zapewnia Bogdan Klepas.
Za zmianami stoi nowy zarząd i prezes - Rafał Wiatr, były szef Stomilu Poznań, który jest w firmie od stycznia. Nieoficjalnie wiadomo, że ma tylko pół roku na znalezienie nowych kontraktów i przygotowanie planu restrukturyzacji firmy. W czerwcu może stracić stołek, bo w Cegielskim odbędą się kolejne wybory do zarządu.
Nowego prezesa chwalił niedawno przewodniczący rady nadzorczej w Cegielskim Paweł Chudziński: - To osoba ze skłonnością do ryzyka, ktoś, kto potrafi spojrzeć na fabrykę odważnym okiem.
Dlatego ludzie w Cegielskim panicznie boją się zwolnień. I w firmie rośnie poparcie dla Marcelego Szarego, szefa lewicującego związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza. Szary zdobył w tym tygodniu ponad 700 głosów z 1000 (!) i po raz trzeci z rzędu został wybrany na delegata załogi w zarządzie.
Inicjatywa Pracownicza jest przeciw zwolnieniom. - Wygrana oznacza, że załoga popiera to, co robiliśmy i zamierzamy robić, czyli naszą walkę o podwyżki i ze zwolnieniami. Zarząd trzeba trzymać krótko. Naszym zdaniem sytuacja firmy jest na tyle dobra, że powinniśmy szukać nowych kontraktów i zatrudniać ludzi - mówi Szary.
Zdaniem specjalistów, Cegielski nie uniknie jednak restrukturyzacji i co za tym idzie - zwolnień.
Zbigniew Gajewski z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan: - Przerost zatrudnienia w administracji to charakterystyczna cecha polskich firm z udziałem skarbu państwa, które wciąż są generalnie gorzej zarządzane i mniej efektywne niż firmy prywatne. A niestety, każda firma musi optymalizować koszty.
Łącznie we wszystkich spółkach Cegielskiego pracuje 2400 osób.
Sylwia Sałwacka{jathumbnail off}
Stocznie, Statki
Cegielski chce ciąć białe kołnierzyki
23 marca 2009 |
