Stocznie, Statki
Sto milionów złotych. Tylko na tyle jest dziś wyceniany majątek szczecińskiej stoczni. Jego sprzedaż właśnie się rozpoczęła.

R
uszył proces sprzedaży majątku Stoczni Szczecińskiej Nowa i Stoczni Gdynia. Ogłoszenie o rozpoczęciu pierwszego przetargu - na 11 części majątku stoczni SSN - ukazało się wczoraj w prasie. Wkrótce ukaże się kolejne ogłoszenie - o sprzedaży majątku Stoczni Gdynia. Biegli rzeczoznawcy podzielili go aż na 38 osobnych części.

Przetargi są otwarte, jedynym kryterium będzie cena. Zgodnie z ustaleniami z Komisją Europejską nabywca poszczególnych części stoczniowego majątku nie będzie miał obowiązku produkowania statków. Tylko pod tymi warunkami Bruksela zgodziła się nie żądać zwrotu nielegalnie udzielonej pomocy publicznej.

Przeprowadzona przez biegłych wycena wartości majątku pokazuje, w jak dramatycznym stanie są dziś stocznie. Sprzedawane kawałki SSN wyceniono na... ok. 100 mln złotych, zaś majątek Stoczni Gdynia - na 300 mln zł. - Ta wycena jest ceną wywoławczą w przetargu - mówi Wojciech Dąbrowski, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu nadzorującej realizację programu restrukturyzacji zakładów stoczniowych.

Pieniądze uzyskane ze sprzedaży majątku pójdą na spłatę zobowiązań stoczni. Na mocy specustawy stoczniowcy tracący pracę w stoczniach są objęci programem osłonowym. Dostaną odszkodowania (nawet 20 tys. zł) i propozycję szkoleń zawodowych.

Jeśli przetargi na stoczniowy majątek nie wyłonią nabywcy, zostaną zorganizowane aukcje. Jeśli i one się nie powiodą - resztki stoczni przejmie syndyk, który będzie mógł je sprzedać choćby za złotówkę.

Sprzedaż majątku obu stoczni ma się zakończyć do końca maja 2009 r.

Poniedziałek był kolejnym dniem, w którym Agencja Rozwoju Przemysłu broniła swojej decyzji o udzieleniu zamówienia na wspomniane szkolenia dla zwalnianych stoczniowców konsorcjum firm Work Service/DGA. Zamówienia udzielono bez przetargu, choć za wykonanie zlecenia DGA-Work Service mogą zainkasować nawet 48 mln zł. Współwłaścicielem Work Service jest senator PO Tomasz Misiak, który uczestniczył w pracach nad specustawą stoczniową. O sprawie jako pierwsza poinformowała "Gazeta Wyborcza".

Prezes Agencji Rozwoju Przemysłu przekonywał, że taką procedurę wyboru (z wolnej ręki, bez przetargu) wymusił czas. - Oszacowaliśmy, że nie jesteśmy w stanie zrealizować tego zadania w innym trybie. Specustawa stoczniowa [na podstawie której zaczęły się zwolnienia stoczniowców] weszła w życie 6 stycznia, a program masowych zwolnień zaczął się 1 marca - tłumaczy "Gazecie" Dąbrowski. Podkreślił, że przed wyborem Work Service/DGA, Agencja Rozwoju Przemysłu zapytała o ofertę osiem innych firm i żadna nie przedstawiła lepszych warunków.

Dąbrowski podkreślał też, że cała procedura została zaakceptowana (i skontrolowana) przez Urząd Zamówień Publicznych.

Przed zarzutami bronił się też sam zainteresowany, senator Misiak. - O udziale w konkursie senator, jak mówi, dowiedział się tuż przed podpisaniem umowy. - Jestem mniejszościowym akcjonariuszem i jednym z członków rady nadzorczej, który nie uczestniczy w pracach zarządu i nie ma wpływu na decyzje przez zarząd podejmowane - powiedział PAP. Podkreślił też, że oferta miała charakter non profit.

Opozycji to jednak nie przekonuje. - PO nie umiała uchronić polskich stoczni, natomiast doskonale umiała wpasować się w czerpanie korzyści w wygrywaniu konkursów na program monitorowanych odejść ze stoczni - powiedział poseł PiS Jacek Kurski.

Konrad Niklewicz
{jathumbnail off}
1 1 1
Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter