
W poniedziałek ze stoczni odejdzie pierwszych 70 pracowników
fot.Tomasz Bołt
- Naszym zadaniem będzie pomoc w znalezieniu zatrudnienia dla 5,2 tys. pracowników stoczni - powiedział Tomasz Szpikowski, prezes Work Service.
Pierwsi zwalniani stoczniowcy będą mogli podpisać umowy uczestnictwa w programie monitorowanych zwolnień. Obejmuje on doradztwo indywidualne, szkolenia i przekwalifikowywanie oraz pomoc w znalezieniu zatrudnienia. Konsorcjum na realizację programu dysponuje kwotą 40 mln zł przyznanych przez Unię Europejską. Pierwsze spotkania z doradcami odbędą się 16 marca.
Każdy pracownik przez sześć miesięcy będzie przeszkolony w indywidualnym toku uwzględniającym jego preferencje, wykształcenie i zawód. W tym czasie będzie otrzymywał specjalne świadczenie wysokości maks. 200 proc. wynagrodzenia za urlop.
- Spodziewamy się, że do programu przystąpi zdecydowana większość pracowników - dodał Szpikowski.
Firmy doradcze w ciągu kilku tygodni mają zapoznać się z potencjałem kadrowym stoczni. Następnie zaczną szukać potencjalnych pracodawców dla stoczniowców, najpierw w regionie, ponieważ program przewiduje, że 80 proc. osób powinno znaleźć zatrudnienie w najbliższej okolicy.
- "Przeczeszemy" przedsiębiorstwa w promieniu 50 km od Trójmiasta - tłumaczy Szpikowski. - Będziemy szukać także firm w kraju i za granicą. Mamy już kilka zapytań od firm chcących zatrudnić stoczniowców.
Są to firmy z przemysłu naftowego, konstrukcji stalowych i maszynowego.
Umowa zawarta przez ARP przewiduje, że działania DGA i Work Service mają zakończyć się znalezieniem zatrudnienia przez minimum 20 proc. zwalnianych pracowników. W innym razie konsorcjum zapłaci milionowe kary.
- Jesteśmy zdeterminowani zakończyć program sukcesem - twierdzi Szpikowski. - Mamy nadzieję, że wszyscy uczestniczący w programie znajdą pracę.
Jacek Klein {jathumbnail off}
