Stocznie, Statki
Jeśli Norwegom z Ulsteina uda się kupić kawałek szczecińskiej stoczni, na naszej pochylni będą mogły powstawać kadłuby najbardziej oryginalnych statków na świecie.

Sarah Karianne
Sarah Karianne - statek przeznaczony do obsługi platform wiertniczych
Fot. Dariusz GORAJSKI \ AG


Jednostek zaprojektowanych w ostatnich latach przez norweską stocznię Ulstein nie sposób pomylić z czymkolwiek innym, co pływa po morzach. Wszystkie wyróżnia oryginalny dziób, przypominający dzioby statków wikingów. W przekroju nie jest podobny do litery V, jak w tradycyjnych statkach, a raczej do kropli wody. Ulstein opatentował to rozwiązanie i nazwał X-Bow.

- Taka konstrukcja dziobu powoduje, że statek o wiele lepiej zachowuje się na niespokojnym morzu - tłumaczy Andrzej Żarnoch, doradca stoczni Ulstein, przed laty projektant statków. - Dziób łagodniej wchodzi w falę, jest zdecydowanie mniej drgań, naprężeń i gwałtownych ruchów. To ma ogromne znaczenie, gdy wziąć pod uwagę to, że statki Ulsteina nafaszerowane są specjalistyczną elektroniką wykorzystywaną np. przy poszukiwaniach podwodnych złóż ropy i gazu.

Największy jak do tej pory statek z takim kadłubem, to wybudowany w 2008 r. 120-metrowy "Island Constructor", służący do zaopatrywania platform i pomagający w ich przemieszczaniu. X-Bow ma jeszcze jedną zaletę. Zupełnie inne zachowanie statku na falach pozwala umieścić w rozbudowanej części dziobowej nadbudówki, co wiąże się z lepszym i wygodniejszym wykorzystaniem rufowej części kadłuba. To ma znaczenie na jednostkach przeznaczonych np. do układania podwodnych rurociągów.

Ulstein stosuje obecnie X-Bow w trzech typach jednostek. Pierwszy to specjalistyczne holowniki pomagające przemieszczać się platformom wiertniczym. Drugi to statki zaopatrujące platformy (we wszystko, od wody po rurociągi). Trzeci to statki wykorzystywane do poszukiwań pod dnem ropy i gazu i zdolne do układania na dnie rurociągów. Statki są bardzo drogie. W 2007 r. Ulstein sprzedał statek do poszukiwań surowców za 133 mln dolarów. To więcej niż w czasach hossy musiałby zapłacić Stoczni Szczecińskiej norweski armator Odfjell za kolejny chemikaliowiec (właśnie z powodu kosztów armator zrezygnował z kontynuowania serii).

Wyjątkowość tego, co buduje Ulstein, przekłada się na sytuację finansową firmy. W 2008 r. stocznia i działające w jej grupie spółki (np. projektowe) odnotowały sprzedaż na poziomie (w przeliczeniu na złotówki) 1,6 mld zł, osiągając zysk 431 mln zł. To wyniki zbliżone do wyników stoczni szczecińskiej w latach 90.

Ale stocznia Ulstein, mimo swojej potęgi, pozostaje firmą rodzinną. Istnieje od 1917 r. 23-letni wówczas Martin Ulstein zaczynał od remontów kutrów rybackich. Dziś szefem rady nadzorczej jest jego potomek, 80-letni Idar Lars Ulstein, prezesem jego córka Gunvor Ulstein, a wiceprezesem jej brat Tore Ulstein. Sama stocznia, gdzie wykańczane są budowane w innych stoczniach kadłuby, mieści się w niewielkim miasteczku Ulsteinvik w północnej Norwegii. Pod względem wyposażenia i stosowanych technologii, zakład znacznie wyprzedza stocznię w Szczecinie. Najbardziej imponującą częścią norweskiej stoczni jest długi na 225 m suchy, kryty dok.

Przedstawiciele norweskiej stoczni spędzili w mijającym tygodniu dwa dni w Szczecinie. Byli w Stoczni Szczecińskiej Nowa, spotkali się z prezydentem miasta Piotrem Krzystkiem. W poniedziałek Agencja Rozwoju Przemysłu, zgodnie z wytycznymi UE, ma ogłosić przetarg na sprzedaż majątku SSN. Ulstein jest zainteresowany częścią szczecińskiego zakładu.

Andrzej Kraśnicki jr
{jathumbnail off}
1 1 1
Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter