Minister skarbu dogadał się z właścicielami Stoczni Gdańsk: pożyczy im państwowe pieniądze, a ci utrzymają określoną liczbę etatów. Wiadomo, ile wynosi pożyczka, ale minimalny poziom zatrudnienia utajniono. - Nie ma podstaw, by go ukrywać - przekonują prawnicy
- Takie informacje może ujawnić tylko Ministerstwo Skarbu - twierdzi Jacek Łęski, rzecznik ISD Polska, właściciela Stoczni Gdańsk.
- Ja nie mogę nic powiedzieć na ten temat. W sprawie zatrudnienia proszę kontaktować się z ISD - odpowiada Maciej Wewiór, rzecznik prasowy Ministerstwa Skarbu Państwa.
Od kilku dni prowadzimy taki ping-pong. Nasz cel: ustalenie, co znajduje się w porozumieniu między ministrem a ISD. A dokładniej - ile osób spośród 2,5-tysięcznej obecnie załogi może być spokojnych o swój etat.
Ale zacznijmy od początku - pod koniec 2007 r. kontrolę nad Stocznią Gdańsk przejął ukraiński koncern metalurgiczny ISD. Prywatyzację kończono w pośpiechu, bo odbywała się w momencie przekazywania władzy między rządami PiS a PO-PSL.
W 2008 r. okazało się, że sprzedaż firmy Ukraińcom nie oznacza końca kłopotów kolebki "S". Bo stocznię sprzedano w momencie, kiedy rozgrzebane były negocjacje z Komisją Europejską, dotyczące pomocy publicznej, z której korzystał gdański zakład.
Najgorsze na razie ominęło kolebkę "S" - w przeciwieństwie do zakładów w Gdyni i Szczecinie, uniknęła decyzji o likwidacji. Ale negocjacje z Brukselą cały czas trwają.
By ocalić ją przed egzekucją, 3 grudnia minister skarbu Aleksander Grad podpisał z szefami ISD "w sprawie głównych parametrów finansowych programu restrukturyzacji dla Stoczni Gdańsk".
Maciej Wewiór, rzecznik MSP, informował wtedy: - MSP udzieli dodatkowej, zwrotnej pomocy publicznej w wysokości 150 mln dla SG, na pokrycie jej zobowiązań publicznoprawnych. Ministerstwo nie dawało jednak pieniędzy "za darmo". - Inwestor zagwarantował utrzymanie określonego zatrudnienia i zapewnienie działalności stoczniowej na poziomie co najmniej 22 tys. ton blachy przerobu stoczniowego rocznie - informował Wewiór.
- Od dawna chcemy poznać ten gwarantowany poziom zatrudnienia. On pokazuje bowiem, jakich cięć, w najgorszym przypadku, możemy się spodziewać, ale także jak skarb państwa zadbał o interesy załogi - mówi Waldemar Wilanowski, szef Związku Zawodowego Pracowników SG.
- Ustawa o dostępie do informacji publicznej gwarantuje dostęp do informacji dotyczących pomocy publicznej. Ani ministerstwo, ani korzystająca z takiej pomocy firma nie ma prawa ukrywać danych związanych z warunkami jej przyznania - uważa Tomasz Ejtminowicz, radca prawny.
Dzisiaj "Gazeta" oficjalnie zwróci się do Ministerstwa Skarbu Państwa i do ISD Polska z wnioskiem o udostępnienie informacji o minimalnym poziomie zatrudnienia w Stoczni Gdańsk.
Mikołaj Chrzan {jathumbnail off}
Stocznie, Statki
Tajne etaty w Stoczni Gdańsk
30 stycznia 2009 |
