Rybołówstwo
Drugi kwartał będzie fatalny, a marzeniem jest wyjście w tym roku na zero - ocenia prezes rybnej spółki.

W branży rybnej zaczyna się okres posuchy. Upały przekładają się zwykle na mniejszy popyt, a sytuację pogarszają jeszcze drogie surowce.

- Czerwiec będzie fatalny, i to nie tylko z powodu spadku spożycia ryb, które sięga nawet 20 proc. Problemem są drogie i trudno dostępne ryby - tłumaczy Kazimierz Kustra, prezes i główny akcjonariusz Seko, producenta marynat rybnych, sałatek i ryb solonych.

Po pierwszym kwartale Seko ma 0,4 mln zł straty, wobec 1,5 mln zł zysku przed rokiem.

- Osiągnięcie zysku w drugim kwartale będzie bardzo trudne. Trzeci też nie będzie łatwy. Odrabianiem strat zajmiemy się w kluczowym dla naszej branży czwartym kwartale, ale przyznaję, że wyjście na zero w ujęciu rocznym będzie szczytem marzeń - tłumaczy Kazimierz Kustra.

Trudna sytuacja jednak go nie zraża. Prezes nadal chce zwiększać produkcję. Wybudowany niedawno zakład jest w fazie rozruchu. Pozwoli Seko produkować nawet 3-4 razy więcej niż w zeszłym roku.

- Cel na ten rok to walka o rynek, przy dużym nacisku na marketing.

Surowiec jakoś zdobędziemy, choć na pewno przełoży się to na jego cenę - zapowiada Kazimierz Kustra.

Z problemami borykają się wszystkie polskie spółki rybne. Graal już od dawna ostrzega, że ten rok będzie dla jego grupy bardzo trudny. Dlatego planowane wejście funduszy do akcjonariatu spółek zależnych dojdzie do skutku dopiero pod koniec roku-kiedy będzie widać jak spółki przetrwały ten rok. Dlatego też komunikat o zamiarze przejęcia przez Graala Contimaksu nie został dobrze przyjęty przez rynek.

Kurs Graala tracił wczoraj nawet 3,5 proc. Branża przypomina, że Contimax ma spore zadłużenie.

Łatwo nie ma też Wilbo. Pierwszy kwartał zamknął z ponad 3 mln zł straty, po czym pod koniec maja z funkcji prezesa zrezygnował Andrzej Luniak. Wczoraj zastąpił go Tomasz Konewka, związany wcześniej z Evrafish i Crown Packaging


www.plusbiznesu.pl
0 dostawy
a jak się tłumaczyło przetwórcom podpisujcie umowy z rybakami na dostawy za przyzwoite pieniądze bo tną limity to człowiek słyszał tylko, że jak przyjdzie wysyp to wszyscy będą walić drzwiami i oknami aby oddać tylko ryby za bezcen i jak wyszło - cała flota wypieła się na połowy do kraju i dostarcza na rynki szwedzkie i duńskie. Zobaczycie że to samo będzie z letnim śledziem bo już słyszałem od krajowych odbiorców że teraz to nie bo wszyscy czekamy na letni wysyp to wtedy po 80 gr się śledzia kupi i tylko patrzeć jak się znowu rozczarują bo już zagraniczni odbiorcy proponują dwukrotnie wyższą cenę. Jeszcze kilka rozmów i spadków cen na naszym rynku tłumaczonych niby to wysypem ryby przy całkowitym braku zapasów ze strony odbiorców i na rynki zagraniczne również popłynie dorsz i flądra. A najlepsze jest to że polakowi przetwórca nie da 1 zł za szprotę któa będzie mu dostarczona do portu w skrzyniach i w odpowiedniej jakości dla przetwórstwa natomiast potrafi zapłacić 1,5 zł szwedowi który ją kupił od polaka jako kit.
08 czerwiec 2011 : 23:00 kol\' Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1 1

Newsletter