Rybołówstwo
Darłowska Grupa Producentów Ryb i Armatorów Łodzi Rybackich - pod taką nazwą sąd zarejestrował stowarzyszenie skupiające rybaków i przetwórców ryb z darłowskiego portu. Jego zarząd stanowią Rafał Bocheński (prezes), Adam Chyski i Zbigniew Owczarek.

Pierwszym krokiem w oficjalnej już działalności stowarzyszenia będzie wystąpienie do Ministerstwa Rolnictwa o "wpisanie do rejestru uznanych przez administrację grup producentów ryb". Pozwoli to ubiegać się o przejęcie i uruchomienie Lokalnego Centrum Pierwszej Sprzedaży Ryb w Darłowie, które choć od kilku lat istnieje w porcie morskim i jest dobrze wyposażone, do tej pory nie działa.


(mił)
 
0 kupię windę
kupię windę netową dwubębnową używaną, 602 499 079
04 marzec 2011 : 10:15 Wła Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Centra sprzedazy
W naszych portach juz słychac krzyki. Kazdy sie zastanawia co przyniesie kolejne bzdurne rozporzadzenie, nakazujace sprzedaz ryb tylko w okreslonych punktach. Obawy budza opłaty jakie za ta sprzedaz maja byc wprowadzane. W zwiazku z powyzszym mam pytanie. Na jakich zasadach beda ustalane prowizje od sprzedazy? Jakie przepisy sankcjonuja wysokosc tego haraczu? Czy centra sprzedazy maja wolna reke dyktujac armatorom i odbiorcom wysokosc prowizji pobieranych za posrednictwo podczas tranzakcji kupna-sprzedazy?
04 marzec 2011 : 11:53 Kamil Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 BRAWO
A w Świnoujściu choć nowiutki port rybacki wybudowany za miliony to rybacy nie będą mieli skupu pierwszej sprzedaży bo nie mogą się dogadać aby założyć grupe producencką i ryby będą wozić do Kołobrzegu .
04 marzec 2011 : 19:59 rybak z zatoki Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Kontrole unijne
Dziś dostałem takiego e-maila KONTROLE UNIJNE -{W związku z kontrolami unijnymi, które rozpoczną się od poniedziałku, informuję Panów armatorów, że powinni dostarczyć na swoje jednostki plan ładowni.}
04 marzec 2011 : 20:08 prawomocny Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Rybacy razem
Jaki piękny tytuł tego artykułu,żeby jeszcze to była prawda.
05 marzec 2011 : 08:35 kol Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 do 8 metrów
Panowie a czy łodzie do 8 metrów bedą też musiały zadawać rybę przez centrum pierwszej sprzedaży?
05 marzec 2011 : 11:31 wodnik szuwarek Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Niedługo koniec z odrzutami
Spotkanie unijnych ministrów do spraw rybołówstwa

02.03.2011
Sekretarz Stanu Kazimierz Plocke uczestniczył 1 marca w zorganizowanym w Brukseli przez komisarza UE odpowiedzialną za politykę morską i rybołówstwo Marię Damanaki spotkaniu ministrów do spraw rybołówstwa poświęconym wyeliminowaniu odrzutów w europejskim rybołówstwie.
W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele Parlamentu Europejskiego i organizacji pozarządowych.

Odrzuty, to wyrzucane za burtę złowione ryby, które nie są celem ukierunkowanych połowów, a jedynie niezamierzonym przyłowem ryb i organizmów morskich. Odrzuty są zakazane ze względów formalnych (zakaz połowów, okres ochronny) lub ekonomicznych (ryby o mniejszej wartości handlowej).

Odrzuty to :

- zanieczyszczenie środowiska naturalnego;

- redukcja populacji organizmów morskich;

- nieefektywne zarządzanie zasobami rybnymi,

- spadek efektywności ekonomicznej działalności w sektorze rybołówstwa .

Rezultatem spotkania był kompromis. Stwierdzono, że odrzuty w rybołówstwie winny być ostatecznie wyeliminowane. Stanowisko prezentowane przez stronę polską uczestnicy spotkania uznali jako istotny krok w kierunku osiągnięcia tego celu .

Podczas wizyty w Brukseli Kazimierz Plocke spotkał się także z dyrektor generalną ds. polityki morskiej i rybołówstwa Lowri Evans. Omówiono fundamentalne sprawy w zakresie funkcjonowania polskiego rybołówstwa dalekomorskiego. Przed posiedzeniem ministrów ds. rybołówstwa Sekretarz stanu Kazimierz Plocke rozmawiał z wiceministrem ds. rybołówstwa Wielkiej Brytanii Richard Benyon. Podczas spotkania omawiano priorytety polskiej prezydencji w UE.
06 marzec 2011 : 08:12 rybak Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Ile jest w Darłowie zarejestrowanych kutrów pow 17 m ?
Medialnie propagandowo szumnie napisano że tam w Darłowie rybacy nareszcie razem podejmują decyzje .Bardzo dobrze tak powinno być zawsze tylko pozwolę sobie na zadanie pytania ile jest jeszcze kutrów rybackich w Darłowie ( nie licząc jednostek wędkarskich ) a ile łodzi pon 14 m ?
06 marzec 2011 : 08:38 czytający Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 zamiana
zamienie prawo polowu na rekompensate przedzial 8-12 tel 601639833
06 marzec 2011 : 09:54 ryb Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Tonę, pomóżcie!
Dwa trzecie kutra było już pod wodą, szyper stał na dziobie, jak nas zobaczył zaczął machać. Ale byliśmy za daleko, w końcu musiał skoczyć - mówi Robert Kołacz, szyper kutra Ust-53, który tydzień temu uratował życie sześciu rybakom z Władysławowa.
Marek Wąs: Bohater z pana.

Robert Kołacz: E tam, każdemu rybakowi może się zdarzyć.

Proszę podać nazwiska kolegów z kutra, którzy uratowali tych z Władysławowa.

- Starsi rybacy Marcin Bajko i Marcin Cholewa, i Robert Wolski, mechanik.


Widzieliście jak Wła-97 przechyla się i zaczyna tonąć?

- Nie, myśmy w radio usłyszeli jak tamten szyper krzyczy: \"Tonę, pomóżcie!\". To było parę minut przez ósmą. Zaraz potem odezwała się \"Aphrodite\", statek ratunkowy platformy wiertniczej Petrobalticu, byli siedem mil od nas i pytali tych tonących o pozycję. Ale kuter już milczał i do końca się nie odezwał...

To jak ich znaleźliście?

- Przypadkiem. Myśmy byli na morzu piąty dzień, ale połowy były słabe. Inny kuter wzywa pomocy, ale nie podaje pozycji, no i wie już o nim statek ratowniczy, więc uznałem, że powinniśmy płynąć zaplanowanym kursem, na zachód. Ale jeden marynarz ma obserwować morze. No i dosłownie za chwilę Marcin Bajko ich zauważył.

Daleko?

- Jakąś milę.

To jest?

- Niecałe dwa kilometry, tysiąc osiemset metrów z kawałkiem. Kuter szedł już na dno. Dwie trzecie było pod wodą, na powierzchni tylko dziób. W wodzie byli ludzie, ale na dziobie kutra też stał człowiek i jak nas zobaczył, to zaczął machać. Później okazało się, że to szyper, Ryszard Szwedzki.


Ale nie zabraliście go z pokładu kutra?

- Nie zdążyliśmy, byliśmy za daleko. Widzieliśmy jak on skacze do wody a jego statek tonie. Był mróz, ale na szczęście nie było kry i fala też mała, jakieś pół metra. Zabrakło dosłownie kilku minut, żeby ich zabrać z pokładu. Dopłynęliśmy, gdy ludzie byli już w wodzie. Pięciu było w \"Halihansenach\", czyli w kombinezonach ratunkowych. Tylko ten, co skakał z dziobu nie miał kombinezonu. Więc Robert podpłynął do niego jako do pierwszego. Ten szyper miał cholerne szczęście.

Bo powinien umrzeć w tej lodowatej wodzie?

- Choćby w wyniku szoku. Ale to twardy facet i wytrzymał tych kilka minut. Inna sprawa, że kolejne dwie, trzy minuty i byłby trupem.

Jak wyciąga się rozbitków z wody w lutym, przy minus kilkunastu stopniach?

- To jednak nie jest codzienna sytuacja. Gdy dostrzegliśmy tonący kuter wszyscy byli strasznie podnieceni. Przez te kilkanaście minut, zanim dopłynęliśmy, chłopaki szykowali bosaki, liny, drabinkę sznurową. Na miejscu okazało się, że wszyscy w wodzie są na tyle przytomni, że najbardziej praktyczne okazało się koło ratunkowe. Wszyscy byli w kupie, tylko jeden jakieś dwieście metrów dalej, widocznie wyskoczył wcześniej i fala go poniosła. Oni wdrapali się na burtę prawie o własnych siłach. I wszyscy byli w szoku, dopiero po kilkunastu minutach uwierzyli, że żyją. Fizycznie byli w dobrym stanie, ale porozmawiać z nimi się nie dało. Przynajmniej do czasu, jak odebrał ich z naszego pokładu statek ratunkowy Pertobalticu.

Słyszałem od armatora, że pan nie pierwszy raz ratował rozbitków.

- A rzeczywiście, jakiś sześć lat temu wyciągaliśmy z wody trójkę rybaków koło Kołobrzegu.

Też zimą?

- Tak, luty albo początek marca. Ale to była zupełnie inna akcja, bo chociaż pogoda była gorsza, a przy tym szarówka, zaczynała się noc, to wszyscy byli w kombinezonach, które zachowują ciepło ciała w zimnej wodzie. Nie było takiej nerwówki jak z tym szyprem z Władysławowa.

On nie ubrał kombinezonu, bo nie zdążył, czy dlatego, że nie było szóstego kombinezony na kutrze?

- Mam nadzieję, że po prostu nie zdążył.


A gdyby kombinezonu nie było, ze zwyczajnej biedy, z oszczędności?

- To wtedy szyper schodzi z kutra ostatni, bez kombinezonu.

Gdy wciągnęliście na pokład załogę Wła-97 byli w szoku, ale czyli rozmawialiście o przyczynach zatonięcia? Mówi się o przeładowaniu statku.

- To delikatna sprawa, sam jestem szyprem kutra. Przeładowanie to możliwa przyczyna, za dużo ryby, źle rozmieszczona w ładowni, kuter się przechyla. Ale może w coś uderzyli? Albo był przeciek do maszynowni? Poczekajmy na ustalenia Izby Morskiej. No i cieszmy się, że nikt nie zginął.
06 marzec 2011 : 14:29 gwgda Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1 1

Źródło:

Newsletter