Czy bieżące inwestycje w polskich portach morskich są w stanie wpisać się w potrzeby dynamicznie zmieniającej się sytuacji na rynkach międzynarodowych? Na to pytanie odpowiadali przedstawiciele polskich portów morskich zaproszeni do panelu zorganizowanego w ramach 25. Forum Gospodarki Morskiej Gdynia 2026.
Moderator panelu Michał Śmigielski, przewodniczący Rady Interesantów Portu Gdynia, zaprosił do dyskusji: Piotra Gorzeńskiego, prezesa Zarządu Morskiego Portu Gdynia; Alana Aleksandrowicza, wiceprezesa Zarządu Morskiego Portu Gdańsk; Jarosława Siergeja, prezesa Zarządu Morskiego Portów Szczecin-Świnoujście; Artura Lijewskiego, prezesa Zarządu Portu Morskiego w Kołobrzegu; oraz Kamila Pacha, zastępcę burmistrza Władysławowa.
Energia, elastyczność paliwowa oraz bezpieczeństwo i cyfryzacja
Panel rozpoczęło wystąpienie Marcina Białka, przedstawiciela polskiego rządu w Międzynarodowej Organizacji Morskiej (IMO), poświęcone przyszłości żeglugi i portów z perspektywy tej organizacji.
– Transformacja żeglugi oznacza również transformację portów. Podejmowane dziś decyzje inwestycyjne będą realizowane w otoczeniu regulacyjnym i technologicznym, którego ostateczny kształt dopiero się wyłania – mówił Marcin Białek.
Zdaniem polskiego przedstawiciela w IMO, port przyszłości będzie musiał zapewniać statkom m.in. dostęp do energii elektrycznej, możliwość bunkrowania nowych paliw, ich magazynowanie i bezpieczną obsługę, a także wykwalifikowany personel oraz cyfrową wymianę danych.
Jakie inwestycje są obecnie realizowane w polskich portach i jakie są ich najbliższe plany? Jakie atuty mają duże i małe porty? Czy konkurują ze sobą, czy wzajemnie się uzupełniają? Dlaczego rola mniejszych portów nie zawsze jest dostrzegana? To tylko część pytań, na które odpowiadali uczestnicy panelu.
Terminale gazowe
Czy pierwszy LNG to koń pociągowy dla Zarządu Portów Szczecin-Świnoujście i czy dalszy rozwój rynku LNG to potrzeba rynku?
Zdaniem prezesa Jarosława Siergieja, terminal wykorzystuje już pełne możliwości obecnej infrastruktury. Nadal można go jednak rozbudować, zwiększając tym samym zdolności importu gazu.
– W ubiegłym roku infrastrukturę terminala LNG w Świnoujściu rozbudowano o trzeci zbiornik. Dzięki temu jego maksymalna przepustowość wzrosła do 8,3 mld m sześc. gazu rocznie, podczas gdy prognozowane zapotrzebowanie w 2035 roku wyniesie około 25 mld m sześc. – mówił Jarosław Siergiej.
Prezes Zarządu Portów Szczecin-Świnoujście nie postrzega budowy i późniejszej eksploatacji terminalu FSRU w Zatoce Gdańskiej jako konkurencji. Jego zdaniem, z punktu widzenia interesów państwa, obie inwestycje będą się wzajemnie uzupełniać.
– Łączna przepustowość terminalu FSRU ma przekroczyć 12 mld m sześc. Wraz z ponad 8 mld m sześc. ze Świnoujścia daje to nieco ponad 20 mld m sześc. Jeśli zapotrzebowanie wzrośnie do 25 mld m sześc. lub więcej, na co wiele wskazuje, zdolności obu terminali nadal będą od niego mniejsze. Dysponujemy jeszcze gazociągiem Baltic Pipe oraz krajowymi złożami, których wydobycie szacuje się na około 3 mld m sześc. rocznie. W mojej ocenie oba terminale nie będą ze sobą konkurować ani negatywnie na siebie oddziaływać. Przeciwnie, wzmocnią polską gospodarkę, naszą pozycję geopolityczną i rolę Polski w regionie – podkreślił prezes Siergiej.
Port Gdańsk jest natomiast dopiero na początku realizacji inwestycji związanej z terminalem gazowym.
– W przypadku LNG koncentrujemy się obecnie na zakończeniu pierwszego etapu projektu, opartego na nowym statku budowanym w stoczni w Busan. To nowatorskie rozwiązanie w Polsce – pływający terminal podobny do obiektu działającego w Kłajpedzie (…). Przed nami jeszcze wiele kwestii do uzgodnienia. Na co dzień współpracujemy z Gaz-Systemem i administracją morską w sprawach dotyczących utrzymania akwenów oraz wyznaczenia stref bezpieczeństwa – wyjaśnił Alan Aleksandrowicz.
Jak przypomniał wiceprezes Zarządu Morskiego Portu Gdańsk, prowadzone są rozmowy o przyszłym wykorzystaniu terminalu FSRU w Zatoce Gdańskiej również do bunkrowania paliwa na potrzeby planowanej elektrowni gazowej na lądzie.
– Jesteśmy przekonani, że LNG pozostanie paliwem przejściowym co najmniej przez kilkanaście lat. Dlatego zdecydowaliśmy się również na realizację projektu FSRU 2, który zostanie przygotowany tak, aby w przyszłości, w razie potrzeby, mógł obsługiwać paliwa alternatywne – dodał Alan Aleksandrowicz.
Do kwestii potencjalnej konkurencji pomiędzy portami odniósł się również Piotr Gorzeński, prezes Zarządu Morskiego Portu Gdynia.
– Bezpieczeństwa gazowego nie można rozpatrywać wyłącznie w kategoriach biznesowych i konkurencji między portami w Świnoujściu i Gdańsku. Równie ważne są odporność systemu i ciągłość dostaw. Dwa terminale znacząco zwiększają bezpieczeństwo, ponieważ zapewniają niezbędną redundancję infrastruktury. Oczywiście budowa i utrzymanie dodatkowych instalacji wiążą się z kosztami, jednak bezpieczeństwo wymaga nakładów. Dlatego ten aspekt powinien pozostać jednym z filarów działalności portów – zaznaczył Piotr Gorzeński.
Offshore motorem napędowym małych portów
Port we Władysławowie odgrywa ważną rolę w rozwoju tej gałęzi gospodarki morskiej – podkreślił Kamil Pach, zastępca burmistrza Władysławowa.
– Już 6-7 lat temu eksperci z branży morskiej i zarządzania portami wskazywali, że Władysławowo ma duży potencjał. Port jest dobrze zlokalizowany, dysponuje odpowiednim zapleczem składowym dla sektora offshore, a osłona od strony Rozewia zapewnia wiele okien pogodowych sprzyjających działalności morskiej (…). Postanowiliśmy więc aktywnie wykorzystać te atuty. Zaczęliśmy tworzyć strategie rozwoju polskich portów – od największych, pełniących funkcje instalacyjne, po porty serwisowe i częściowo serwisowo-montażowe. Niestety do portu we Władysławowie nie trafiły żadne środki z dostępnych programów. Skupmy się jednak na przyszłości. Z portu korzysta wiele firm z sektora offshore; w tym roku odnotowaliśmy 200 zawinięć takich jednostek. Działa tu także stocznia remontowa, która z powodzeniem obsługuje ten sektor, oraz Morski Oddział Straży Granicznej zabezpieczający każde wyjście i wejście statków offshore. Wszystko to przemawia za tym, by dostrzec znaczenie portu we Władysławowie – przekonywał Kamil Pach.
Zdaniem Artura Lijewskiego, prezesa Zarządu Portu Morskiego w Kołobrzegu, źródeł problemów małych portów należy upatrywać w ustawie o portach i przystaniach morskich z 1996 roku, która objęła systemem państwowym wyłącznie duże porty. Małe porty przekazano natomiast gminom, które nie miały doświadczenia w zarządzaniu infrastrukturą portową, a w tamtym czasie koncentrowały się przede wszystkim na problemach oświaty i innych potrzebach społecznych.
– Pozostawione same sobie porty funkcjonowały w oderwaniu od miast. Najdobitniej pokazała to pandemia COVID-19 w 2020 roku, która czasowo sparaliżowała turystykę – jeden z filarów miejskiej gospodarki. Kołobrzeg, uzależniony od tego sektora, stracił wówczas możliwości dalszego rozwoju (…). Władze miasta dostrzegły potrzebę dywersyfikacji lokalnej gospodarki, aby w czasie kryzysu mogła opierać się na dwóch filarach. Wtedy też, wspólnie z innymi małymi portami, zaczęliśmy rozmawiać o rozwoju sektora offshore i rozmieszczeniu funkcji serwisowych. Wszystkie małe porty upatrywały największej szansy w pozyskaniu kilku statków CTV – mówił Artur Lijewski, pełniący również funkcję prezesa Zarządu Związku Małych Portów Morskich.
– Offshore jest przyszłością małych portów, jednak nie powinny one opierać rozwoju wyłącznie na tej funkcji. Z perspektywy Związku Małych Portów Morskich widzimy, że kolejne kryzysy dotykające światową gospodarkę wymagają przygotowania alternatywnych kierunków działania na wypadek spowolnienia sektora offshore - dodaje prezes.
Zdaniem Artura Lijewskiego port w Kołobrzegu jest przygotowany na różne scenariusze rozwoju.
– Obecnie przyjmujemy jednostki prowadzące badania na rzecz dewelopera, z którym zawarliśmy umowę rezerwacyjną dotyczącą obsługi portu serwisowego. Plany inwestycyjne portu uwzględniają tę działalność, ale nie ograniczają się wyłącznie do niej – podkreślił Lijewski.
Czy Gdynia nadal wiąże swoją przyszłość z sektorem offshore?
– Dla osób znających branżę jest jasne, że Gdynia straciła szansę na kluczową rolę w tym sektorze. Kilka lat temu planowano tu budowę terminalu instalacyjnego. Gdyby wówczas podjęto odpowiednie decyzje, dziś miasto byłoby ważnym ośrodkiem polskiego offshore – przypomniał prezes Piotr Gorzeński. – Obecnie Gdynia jest bazą dla jednostek instalacyjnych, takich jak Svanen, oraz stałym punktem przeładunku elementów morskich farm wiatrowych. Nie opieramy jednak strategii portu na offshore i szukamy możliwości rozwoju w innych sektorach energetyki – dodał.
Kluczem do sukcesu są uniwersalne porty
Gdańsk jest największym polskim portem przeładunku paliw płynnych, a kluczową rolę odgrywa w nim Naftoport.
– Naftoport zaopatruje przede wszystkim Polskę i wschodnie Niemcy, a w przeciwnym kierunku służy do eksportu paliw lotniczych. Obecnie przebudowujemy infrastrukturę, jednocześnie utrzymując ciągłość pracy Naftoportu i terminalu paliwowego. Ze względu na duże obciążenie obiektu umowy modernizacyjne zawierane są już z terminem realizacji w 2032 roku – podkreślił Alan Aleksandrowicz.
Wiceprezes Portu Gdańsk zaznaczył również, że po ubiegłorocznym spadku przeładunki węgla ponownie rosną.
– Po zamknięciu biegnącego przez Białoruś korytarza transportowego dla kazachskiego węgla możemy spodziewać się wzrostu przeładunków tego surowca w Porcie Gdańsk – dodał.
O zmianach w przeładunkach ładunków masowych, w tym węgla, mówił także prezes Jarosław Siergiej.
– W 2025 roku przeładunki węgla spadły do 0,5 mln ton. Dla operatora portowego oznaczało to poważny problem związany z utratą głównego wolumenu. Obecnie ponownie rosną przeładunki węgla i rudy, a wyraźnie zwiększa się także obrót biomasą. Częściowo rekompensuje to wcześniejsze spadki, jednak w dłuższej perspektywie nie zapewnia operatorom stabilności w zarządzaniu personelem i infrastrukturą portową – powiedział prezes Siergiej.
Zdaniem prezesa Gorzeńskiego Gdynia pozostaje największym portem przeładunku produktów agro na Bałtyku, a jej największym atutem jest uniwersalność terminali.
– W obecnych warunkach terminale powinny mieć uniwersalny charakter. Specjalizacja w obsłudze jednego rodzaju ładunku może okazać się niewystarczająca – zaznaczył prezes gdyńskiego portu.
O sukcesie w przeładunku zbóż przypomniał również prezes Lijewski.
- Dzięki zachowanej linii kolejowej prowadzącej do nabrzeża w 2022 roku port w Kołobrzegu pozyskał do przeładunku zboże z Ukrainy. Z kolei w ubiegłym miesiącu grupa rolników wspólnie zorganizowała tu przeładunek zboża, wcześniej znajdując odbiorcę w Europie Zachodniej. Przykłady te pokazują, że tego rodzaju ładunki mogą być obsługiwane także przez mały port, taki jak Kołobrzeg - mówił Artur LIjewski
Zdaniem prezesa kołobrzeskiego portu, państwo polskie musi spojrzeć na małe porty jako podmioty współuczestniczące w procesie, jakim jest rozwój gospodarki i rozwój branży morskiej w kraju.
Polihalit w porcie we Władysławowie
KGHM w przeciągu najbliższych dwóch lat zamierza podjąć ostateczną decyzję o wydobyciu w powiecie puckim polihalitu, rzadkiego minerału z klasy siarczanów oraz naturalnego nawozu wieloskładnikowego zawierającego potas, magnez, wapń i siarkę.
– W tej inwestycji miasto upatruje szansy na rozwój portu – mówił zastępca burmistrza Władysławowa. – Już kilka lat temu odpowiednio zaplanowaliśmy w planach zagospodarowania przestrzennego otoczenie portu, nie dopuszczając w jego sąsiedztwie funkcji mieszkaniowej ani turystycznej (…). Jeśli właściwie zorganizujemy transport kolejowy i logistykę portową, polihalit będzie można wywozić z Władysławowa drogą morską. Nie znamy jeszcze docelowych kierunków ani wielkości przeładunków, ale już rozmawiamy z PKP PLK o zwiększeniu przepustowości linii helskiej. W połączeniu z budową drugiego toru do Władysławowa umożliwiłoby to uruchomienie przewozów towarowych, ponowne wykorzystanie bocznic portowych i wjazd wagonów kolejowych do portu – wyjaśnił Kamil Pach.
Świnoujście lider ro-ro
Terminal promowy w Świnoujściu jest największym tego typu obiektem w Polsce, a zarazem największym terminalem ro-ro na południowym Bałtyku.
– Oferujemy 57 odejść tygodniowo z pięciu stanowisk promowych i możemy obsługiwać największe promy pływające po Bałtyku. Jako jedyny terminal promowy w Polsce obsługujemy również wagony kolejowe – w ubiegłym roku było ich 1779. Ubolewam, że przewozi je tylko jeden prom – Polonia, a z tego, co wiem, armatorzy nie planują pozyskania kolejnych promów kolejowych – mówił prezes Zarządu Portów Szczecin-Świnoujście.
Jak podkreślił prezes Siergiej, planowany Przylądek Pomerania w Świnoujściu będzie początkowo przeznaczony głównie do obsługi kontenerów.
– Obecnie nie ma potrzeby tworzenia drugiego obszaru dla ro-ro. W przyszłości funkcję tę będzie jednak mogła pełnić część terenu niewykorzystana przez terminal kontenerowy – oznajmił prezes.
Prowadzący panel Michał Śmigielski zwrócił uwagę na ambitne plany Gdańska w sektorze ro-ro, czego dowodem jest uruchomienie nowych połączeń promowych z portem Karlshamn w południowej Szwecji.
– W dłuższej perspektywie planujemy przenieść obsługę ro-ro w Porcie Gdańsk do nowej lokalizacji w porcie zewnętrznym. Rozważaliśmy również przebudowę nabrzeża Westerplatte wraz z zapleczem drogowym, kolejowym i składowym – mówił wiceprezes Aleksandrowicz.
W kontekście nowego połączenia ro-ro do szwedzkiego Karlshamn, wiceprezes Aleksandrowicz podkreślił, że Port Gdańsk stara się wspierać polskiego operatora. Wiceprezes zwrócił ponadto uwagę na rosnącą rolę transportów wojskowych w Porcie Gdańsk.
O planach pozyskania drugiego operatora promowego mówił natomiast prezes gdyńskiego portu.
– Stena Line pozostaje jedynym operatorem terminalu pasażerskiego w Gdyni, jednak nadal będziemy szukać kolejnego. W odróżnieniu od Świnoujścia dysponujemy tylko jednym stanowiskiem promowym, dlatego operatorzy będą musieli dzielić się oknami przewozowymi – oznajmił prezes Gorzeński.
Podkreślił również rozwój połączeń ro-ro między fińskim Hanko, Gdynią i Europą Zachodnią.
– Trasy te obsługują największe rorowce, oferujące ponad 5 km linii ładunkowej. Chcemy rozwijać segment ro-ro, dlatego planujemy rozbudowę odpowiedniej infrastruktury. Dostrzegamy na tym rynku duży potencjał – dodał Gorzeński.
Jak zaznaczył prezes Gorzeński, w przyszłości port zewnętrzny może przejąć funkcje terminali kontenerowych, zwalniając w porcie wewnętrznym miejsce dla obsługi ro-ro.
Na zakończenie ponownie wypowiedział się przedstawiciel polskiego rządu w IMO.
– Z perspektywy polskich portów inwestycje należy planować tak, aby zachować możliwość przyszłego ich rozwoju – podkreślił Marcin Białek.
LEW




