Powstanie gazociągu północnego nie jest polskim sukcesem. Nie jest to projekt przyjazny Polsce ani korzystny dla naszego kraju.
Dla naszej gospodarki, interesów i bezpieczeństwa energetycznego. To porozumienie zawarte pomiędzy Niemcami – naszym sojusznikiem z Unii Europejskiej i NATO – oraz Rosją, krajem, z którym ciągle mamy wiele rozmaitych problemów. To przedsięwzięcie, za którym stoją wielkie interesy gospodarcze i polityczne.
Wielu już zapomniało, że kanclerz Niemiec Gerhard Schröder, z którym tak przyjazne stosunki utrzymywał premier Leszek Miller, najpierw jako szef niemieckiego rządu doprowadził do sfinalizowania kontraktu, a następnie zatrudnił się za grube pieniądze w rosyjsko-niemieckiej spółce. Rosja zaś nigdy nie ukrywała, że gazu, ropy i infrastruktury energetycznej używa jako narzędzia w polityce zagranicznej służącego do wywierania nacisku na oporne kraje.
Kilka lat temu Radosław Sikorski nieopatrznie rzucił, że ta rosyjsko-niemiecka umowa przypomina mu pakt Ribbentrop-Mołotow. Porównanie może zbyt mocne i mało dyplomatyczne, ale oddające dobrze sens Nord Streamu. Dwa mocarstwa nad głową Polski podpisały porozumienie, które może Polsce poważnie zaszkodzić.
(...)
Igor Janke
Czytaj więcej w "Rzeczpospolitej"{jathumbnail off}
Porty, logistyka
Nord Stream to nasza porażka
06 maja 2011 |
Źródło:
