
Czy będzie można szybko wypłynąć z Zalewu Wiślanego na morze?
(© Anna Arent/Archiwum)
Sam projekt nie jest nowy. Pierwsze plany powstały już w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Kilka lat temu przekop stał się sztandarowym projektem rządu Prawa i Sprawiedliwości. W czasach zaostrzenia polityki polsko-rosyjskiej miał otworzyć tę część kraju na morze.
Potem temat nieco "przysechł". Aż do teraz. O przekopie znowu zrobiło się głośno w tym roku. Najpierw, kiedy zastanawiano się nad jego zasadnością w kryzysie, który ogarnął świat. Teraz mówi się o nim w przededniu podpisania umowy między Polską a Federacją Rosyjską w sprawie swobodnej żeglugi również po rosyjskiej części Zalewu Wiślanego. Ma do tego dojść podczas wrześniowej wizyty premiera Putina w Polsce. Umowa oznacza, że region nadzalewowy i Elbląg zyska dostęp do Bałtyku przez Cieśninę Pilawską.
Dla przeciwników przekopu to istotny argument przemawiający za tym, iż inwestycja, której obecną wartość szacuje się na 500 mln zł (w 2007 roku mówiło się o 90 mln euro), nie jest już taka niezbędna dla regionu Zalewu Wiślanego i leżącego nieopodal Elbląga z portem morskim.
- Zupełnie się z tym nie zgadzamy - mówi Jerzy Wcisła, dyrektor elbląskiej delegatury Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie. Przedstawiciele tamtejszego samorządu wojewódzkiego, a także elbląskiego magistratu, to jedni z największych zwolenników przekopania Mierzei Wiślanej. Dla nich oznacza to szansę dla rozwoju Elbląga i terenów wokół niego. - Umowa z Rosją nie przekreśla idei przekopu. Jest on nadal wpisany w plan wieloletni rządu. Zmienił się jedynie termin jego powstania. Na tę chwilę zakończenie przekopu przez mierzeję planowane jest na 2018 rok [dwa lata temu był to 2010 rok - przyp. red.]. My jednak sądzimy, że mogłoby to być nawet dwa lata wcześniej. Jako samorząd aktywnie optowaliśmy zarówno za swobodną żeglugą, jak i za kanałem. Kanał to inwestycja rozłożona na lata, nikt nie musi już w tej chwili gromadzić wszystkich środków, które zostaną w nią zainwestowane.
Dla Juliusza Kołtońskiego, szefa Portu Morskiego w Elblągu, przekop to nadzieja na kolejne kierunki rozwoju. Na razie pracowników portu i mieszkańców najbardziej cieszy fakt, że wznowiona zostanie żegluga między Elblągiem a portami obwodu kaliningradzkiego po trzech latach przestoju, kiedy zamknięto dla nas rosyjską część Zalewu Wiślanego. - Zawiadomiliśmy już naszych wcześniejszych kontrahentów, że rozpoczynamy pracę, za pośrednictwem centralnych mediów próbujemy znaleźć nowych odbiorców - wyjaśnia Kołtoński. - Nie będzie łatwo, bo wielu kontrahentów korzysta od trzech lat z innego rodzaju transportu, ale się nie poddajemy. Co oznacza dla nas przekop mierzei? Fakt, że zostaniemy już portem morskim z prawdziwego zdarzenia. Znacznie polepszą się warunki nawigacyjne, dojdą do nas większe statki. Na razie ważne jest, że wznowiony zostanie przewóz towarów między Elblągiem a obwodem kalinigradzkim.
Zdaniem przedstawiciela portu elbląskiego, przekop pozwoli rozwinąć się jeszcze bardziej. Jedną z takich szans jest możliwość pośredniczenia w handlu między państwami Unii Europejskiej a Ukrainą i Białorusią.
- Aby tak się stało, trzeba wybudować kilka terminali, zadbać, aby dostosować połączenia kolejowe między naszymi państwami. Czeka nas dużo pracy, ale myślę, że każdy na tym skorzysta - dodaje Kołtoński.
Idea przekopu ma wielu zwolenników, nie brakuje jednak osób nastawionych sceptycznie. Głosy krytyki słychać głównie wśród części mieszkańców Mierzei Wiślanej oraz wśród ekologów. Ci ostat-ni przede wszystkim obawiają się zagrożeń środowiskowych, czyli czy przekop nie wpłynie na ekosystem. Inni zwracają uwagę na finanse. Czy nas na ten przekop stać? Po co wyrzucać pieniądze w tak zwane błoto?
- Nigdy nie byłem zwolennikiem przekopu Mierzei Wiślanej - mówi Witold Gintowt-Dziewałtowski, poseł Sojuszu Lewicy Demokratycznej. - To wątpliwa inwestycja, na którą pieniędzy nie da Unia, brakuje ich również w naszym budżecie.
Przekopu, a w zasadzie oddzielania Krynicy Morskiej od reszty Mierzei Wiślanej obawiają się jej mieszkańcy, których jedynym źródłem zarobku jest turystyka.
- Kanał na pewno nie zaszkodzi turystyce - przekonuje Jerzy Wcisła. - W tej chwili Zalew Wiślany dzieli wyraźna kreska. Na północy jedno z najbogatszych miast w Polsce, czyli Krynica Morska. Na południu Braniewo, Frombork, Tolkmicko, które należą do najbiedniejszej części Warmii i Mazur. Przekop nie zaszkodzi tym bogatym, ale może pomóc biednym. Dlaczego nie dać im szansy?
Nasza debata
Redakcja "Polski Dziennika Bałtyckiego" w ramach Międzynarodowych Targów Morskich Baltexpo zaprasza na debatę z cyklu "Nie odwracajmy się od morza" pt. Czy potrzebujemy przekopu przez Mierzeję Wiślaną?
Jeżeli chcieliby Państwo zabrać głos w tej ważnej dla Pomorza sprawie lub wysłuchać opinii ekspertów, to zapraszamy 3 września do hali Olivia w Gdańsku (ul. Bażyńskiego 1, sala B) w godz. od 11.30 do 13.
Anna Szałkowska{jathumbnail off}
