Porty, logistyka
O tym czy w Polsce powstanie gazoport, z byłym ministrem gospodarki Piotrem Woźniakiem rozmawia Monika Libicka.

Aleksander Gudzowaty mówi, że budowa taniego i krótkiego gazociągu Bernau - Szczecin byłaby najlepszym lekiem na nasze problemy z gazem.

To nie jest wyjście, bo w ten sposób podłączamy się do źródła, które wysycha za każdym razem, gdy Rosjanie zakręcają kurek. Wschodnia rubież Niemiec jest zaopatrywana wyłącznie z Rosji. Tam zbiegają się dwie wielkie sieci wschodnich rurociągów. Poza tym gazociąg Bernau - Szczecin na długie lata zablokuje pozostałe projekty dywersyfikacji.

Dlaczego?

Jeśli się na to zdecydujemy, rurociąg trzeba będzie sfinansować z przyszłych wpływów gazu, czyli podpisać kontrakt na dostawy wielkości co najmniej 2 mld ton rocznie. Może pięciu. To oznacza, że nie opłaci się inwestować w inne kierunki.

A teraz się opłaca?

Wszystkie kraje Europy Zachodniej mają niezależne połączenia z alternatywnymi źródłami. Pod złoża skandynawskie podpięte są Niemcy, Francja, Wielka Brytania czy Dania. Nawet politycznie niestabilna Belgia o to zadbała. Z kolei na południu - Włochy, Hiszpania i Francja - ściągają dodatkowy gaz z Maghrebu.

To strategia wypracowana przez prywatne spółki czy rządy tych krajów?

To prywatne konsorcja dywersyfikują swoje portfele importowe po to, by unikać ekonomicznego ryzyka, które pojawia się w momencie, gdy stawia się na jednego producenta. Nas nie stać na ignorowanie tych zasad, bo to i kosztowne, i niebezpieczne.

Na czym zatem powinien skupić się nasz rząd - na gazoporcie czy na rurze z Norwegii?

Dla naszego bezpieczeństwa jednakowo ważne są obie inwestycje. Zresztą dziś wszyscy budują terminale do importu gazu płynnego. Nawet Niemcy, choć oni mają różne źródła zaopatrzenia.

Dlaczego gazoport jeszcze nie powstał?

Bo od czasów rządów Buzka nie było woli politycznej. Wszystko stanęło w 2001 r. PGNiG pozbyło się z ulgą wszelkich projektów dywersyfikacyjnych i interesuje się wyłącznie kupowaniem gazu rosyjskiego. Gazoport to wprawdzie długoterminowa, kosztowna inwestycja, a nie spichlerz na zboże, ale można by starać się go otworzyć wcześniej, niż zapowiada to rząd.

Na jakim etapie jest ten projekt?

Jeszcze nie wbito łopaty.

Podobno brakuje fachowców?

To są szczegóły techniczne i organizacyjne, które można rozwiązać, jeśli przestawi się priorytety. Chodzi o to, by jednak nie odkładać ich na półkę, jak tylko temat zejdzie z pierwszych stron gazet.

Czy skroplony gaz, który miałby docierać do naszego gazoportu, jest łatwo dostępny na rynku?

Tak, ale nie mogę zdradzać żadnych szczegółów, bo jest to objęte klauzulami handlowymi. Za moich czasów w ministerstwie były szczegółowe opracowania.

Czy w czasie kryzysu gazoport może błyskawicznie przepompować do kraju odpowiednią ilość brakującego gazu?

Absolutnie tak. Są tam urządzenia, które pozwalają bardzo szybko odebrać gaz ze statku i wtłoczyć go do systemu. Generalnie to działa jak najsprawniejsze magazyny. Takie jak ten w Mogilnie, w którym zapasy się właśnie kończą.

A co rząd może zrobić w sprawie Gazociągu Norweskiego?

Przyspieszyć tę inwestycję. Niestety teraz warunki jej realizacji są gorsze. W 2001 r. nie musieliśmy się martwić kosztami inwestycyjnymi, bo Norwegowie chcieli go zbudować sami.

Leszek Miller twierdzi, że ten projekt upadł, bo nie znaleziono kontrahenta na dodatkowe miliardy ton gazu, których nie potrzebowaliśmy, a które trzeba byłoby pompować, by zapewnić tej inwestycji opłacalność.

Jak się kontrahenta nie szukało, to się go nie znalazło. W 2001 r. ekipa Millera podjęła decyzję, by się tym nie zajmować, i sprawę zamknięto. Gdyby nie to, gaz płynąłby z Danii już od dwóch lat, a od zeszłego roku - z Norwegii.

Jak dużo trzeba zainwestować, by ten gaz popłynął teraz?

Wykonano już praktycznie 75 proc. tej inwestycji. W 2007 r. PGNiG zakupiło prawa do części złoża na Morzu Północnym i uzyskało w naturalny sposób dostęp do tamtejszych gazociągów. Weszło też w konsorcjum budujące gazociąg przez Szwecję do Danii. Duńczycy dali nam dostęp do swojej sieci przesyłowej, w związku z tym pozostaje tylko dokończyć fragment rury między Danią a Polską.

Czyli potrzebna jest decyzja polityczna.

Remedium na problemy z gazem ze Wschodu nie może być kupowanie większych ilości gazu ze Wschodu. Gdybyśmy mieli gaz tylko z Niemiec, byłbym najgorętszym orędownikiem kupowania go z Rosji.

Rozmawia Monika Libicka
{jathumbnail off}
1 1 1

Źródło:

Waluta Kupno Sprzedaż
USD 3.6182 3.6912
EUR 4.2232 4.3086
CHF 4.5137 4.6049
GBP 4.8868 4.9856

Newsletter