Porty, logistyka
Rurociąg z Danii i terminal gazu skroplonego. To kolejne podejście Polski do zapewnienia alternatywnych wobec rosyjskich dostaw surowca. I znów mogą się pojawić problemy, choć nie finansowe

Realizacja obu inwestycji może być jednak bardziej kłopotliwa niż wydawało się to jeszcze rok temu.

Niepewni partnerzy

PGNiG, chcąc budować połączenie do Danii, wszedł dwa lata temu do międzynarodowego konsorcjum Skanled, które ma budować gazociąg z Norwegii do Szwecji i Danii. Decyzja o rozpoczęciu tych inwestycji jest odkładana w czasie. Jak przyznaje wiceprezes PGNiG Radosław Dudziński, sprawa może się rozstrzygnąć jeszcze w tym roku.

Są dwa problemy, pierwszy to niepewność, czy i kto obejmie 10-proc. udziałów w konsorcjum po tym, jak wycofał się norweski Hafslund Varme & Infrastructure – mówi. – Drugi to brak gwarancji dostaw gazu, które mógłby dać StatoilHydro. Nie wiemy, dlaczego zwleka choćby z parafowaniem umowy, choć projekt popiera rząd w Oslo.

Chodzi o minimum 5 mld m sześc. rocznie, z czego ok. 3 mld ma zamówić PGNiG i przesyłać rurociągami przez Danię i Morze Bałtyckie na wybrzeże. Jeśli problemów Skanledu nie uda się rozwiązać, a Norwegowie nie będą go zaopatrywać w gaz, budowa rurociągu z Danii do Polski straci sens, bo PGNiG nie będzie mieć gazu, by go wypełnić.

Nie wiadomo też, jak potoczą się losy terminalu gazu skroplonego (LNG) koło Świnoujścia. Nie ma projektu technicznego, choć zaplanowano go na koniec 2008 r. Możliwe, że powstanie dopiero w maju lub czerwcu. Ważną kwestią jest rozszerzony raport o jego wpływie na środowisko – ma on powstać w rejonie objętym programem „Natura 2000”. Nie wiadomo, jak zachowają się Niemcy i czy nie zgłoszą jakichś zastrzeżeń.

Formalnie gazoport ma zostać oddany w 2014 r. Radosław Dudziński przyznaje, że PGNiG nie jest w stanie jeszcze zakontraktować dostaw gazu skroplonego do terminalu, bo jego producenci, zanim podpiszą jakiekolwiek zobowiązanie dostaw, chcą mieć 100-proc. pewność, że inwestycja powstanie. I chcą wiedzieć, kiedy to nastąpi.

Gaz przez Niemcy

W tej sytuacji szefowie PGNiG zdecydowali się wrócić do pomysłu budowy połączenia z niemieckim systemem gazowniczym na Pomorzu. Przygotowania są zaawansowane, a rurociąg mógłby zacząć działać już w 2011 r. i przesyłać co najmniej 1,5 mld m sześc. gazu (maksymalnie 3 mld m sześc. rocznie). Inwestycja wzbudza jednak kontrowersje, a poprzedni minister gospodarki Piotr Woźniak twierdzi, że jeśli powstanie, to opóźni dwie pozostałe inwestycje, a terminal LNG może nie powstać nawet za dziesięć lat, bo nie będzie w kraju zapotrzebowania na tyle gazu.

Wiceprezes Dudziński zapewnia, że połączenie z Niemcami jest bardzo potrzebne i powstanie szybciej niż terminal, a obie te inwestycje nie wykluczają się.

Pieniądze do wzięcia...

Agnieszka Łakoma , Danuta Walewska
1 1 1

Źródło: