Offshore

Shell podpisał kilka dni temu umowę o współpracy z Ocean Infinity, firmą działającą w obszarze robotyki morskiej. Energetyczny gigant chce wykorzystać komercyjną flotę budowanych w Norwegii statków do realizacji projektów offshore związanych z poszukiwaniem podmorskich złóż ropy naftowej i gazu.

Do lokalizacji oraz identyfikacji ropo- i gazonośnych złóż posłużą bezzałogowe jednostki pływające, zasilane czystą energią, sterowane przy pomocy systemów inteligentnej nawigacji.

Wcześniej Ocean Infinity zamówiła w norweskiej stoczni Grovfjord Mek Verksted (GMV) budowę zrobotyzowanych, autonomicznych jednostek pływających Armada, które mają być gotowe do eksploatacji od 2021 roku. Statki o długości 21 m zostały zaprojektowane do podmorskich badań dna pod kątem poszukiwania złóż ropy naftowej, gazu oraz odnawialnych źródeł energii o bardzo niskich emisjach.

Jak napisano w GEO ExPro, jednym z czołowych czasopism w dziedzinie geoinżynierii i eksploracji złóż, służące takim poszukiwaniom kampanie „seep hunting” (dosłownie: „polowanie na wycieki” – red.) mające na celu badanie geochemicznych właściwości dna morskiego, mogą znacznie obniżyć koszty programów poszukiwawczych.

Samoistne, powierzchniowe wycieki węglowodorowe są najbardziej charakterystycznym naturalnym przejawem obecności ropy i/lub gazu w potencjalnym złożu. Z takich wycieków węglowodorów, które w postaci płynnej przedostają się z głębszych warstw dna morskiego na jego powierzchnię, mogą być pobierane próbki do badania. Późniejsze analizy próbek mogą dostarczyć istotnych informacji na temat zawartości złóż, pomagając firmom energetycznym doskonalić dalsze prace poszukiwawcze i podjąć ostateczne decyzje inwestycyjne.

Jak podkreśla Shell, dzięki statkom floty Armada, będzie można znacznie poszerzyć zasięg poszukiwań śladów węglowodorowych w dnie morskim, co może stać się początkiem nowych kampanii „seep hunting”, dzięki uzyskiwaniu bardziej wiarygodnych wyników, co pozwoli na lepsze ukierunkowanie prac poszukiwawczych przy mniejszym ryzyku i wpływie na środowisko.

"Rozmieszczenie floty Armada oznaczać będzie znaczący postęp technologiczny w branży i przedefiniowanie tradycyjnych sposobów pracy. Doświadczenie zdobyte w wyniku tej współpracy może być potem wykorzystane przy realizacji innych zadań związanych z morzem, takich jak monitorowanie wychwytu dwutlenku węgla (Carbon Capture and Storage – CCS – red.)" – mówi Katya Krylova, wiceprezes ds. rozwoju biznesu w segmencie poszukiwania ropy i gazu w Ocean Infinity.

Stocznia GMV buduje serię czterech statków, ale docelowo ma ich powstać 13. Jednocześnie norweska stocznia projektuje większe, 36-metrowe autonomiczne jednostki o tej samej zaawansowanej technologii, co statek 21-metrowy, ale o zwiększonej ładowności.

Każdy statek będzie mógł wykorzystywać osobne, zdalnie sterowane, autonomiczne pojazdy podwodne (Remotely Operated Vehicles – ROV, Autonomous Underwater Vehicles - AUV) do prowadzenia badań podmorskich rurociągów, rozmieszczania czujników, zbierania próbek z dna oraz gromadzenia danych wizualnych i akustycznych na głębokości do 6000 metrów.

Jak podkreślają ww. spółki, obecnie stosowane zdalnie sterowane roboty podwodne muszą być połączone z załogowym statkiem badawczym, a koszty ich eksploatacji są wysokie. W przypadku floty Armady pojazdy podwodne będą mogły być sterowane - bez bliskiej obecności statku bazowego – poprzez łącza satelitarne z obiektów na lądzie w amerykańskim stanie Teksas i brytyjskim mieście Southampton.

Podwodne pojazdy będą opuszczane i podejmowane z wody przy wykorzystaniu systemu LARS (Launch And Recovery System), zaprojektowanego specjalnie do obsługi pojazdów ROV z jednostek bezzałogowych, dostarczonego przez Kongsberg Maritime. Jednostki ROV lub AUV opuszczane są w pełni elektrycznie przez moonpool ("studnia" - otwór w środkowej części kadłuba statku, od pokładu aż przez dno), przy czym zwolnienie lub podjęcie robota podwodnego następuje pod powierzchnią morza, co ogranicza możliwość jego uszkodzenia w wyniku uderzenia o kadłub. Ponadto, operacje te, sterowane zdalnie z lądu, będą się mogły odbywać także przy wysokich falach.

Z norweską stocznią współpracują przy tym projekcie m.in. Volvo Penta i Danfoss Editron, które dostarczą kompletny hybrydowy system napędowy typu diesel-electric.

"Wspólnie z Danfoss Editron dostarczymy autonomicznej flocie Armady zoptymalizowane rozwiązanie w zakresie zasilania, zaprojektowane z myślą o najwyższej wydajności przy jednoczesnym ograniczeniu negatywnego wpływu na środowisko" - mówi Johan Inden, kierownik segmentu morskiego w Volvo Penta.

Napęd będą stanowiły silniki Volvo Penta D8 MH o zmiennej prędkości obrotowej, charakteryzujące się wysokim stosunkiem mocy do masy i niskim zużyciem paliwa. Danfoss Editron dostarcza system zarządzania energią i sterowania napędem (Danfoss DC). Statki będą wyposażone w agregaty prądotwórcze Volvo Penta DC i zestaw akumulatorów w siłowni.

"Po raz pierwszy powstaje autonomiczna flota komercyjna, a nie tylko prototyp. Jesteśmy dumni, że wybrano nas jako partnerów technologicznych do tego przełomowego projektu" – dodaje Erno Tenhunen, dyrektor ds. morskich w Danfoss Editron.

Nowa autonomiczna flota Armady nie będzie wymagała obecności statku-bazy, emitując do 90 proc. mniej dwutlenku węgla w porównaniu z konwencjonalnymi metodami badań oceanograficznych, dzięki czemu emisje gazów cieplarnianych będą niższe o 31 tys. ton rocznie.

GL

W galerii poniżej: wizualizacje operacji podwodnych z wykorzystaniem ROV i AUV oraz silnik Volvo Penta D8 MH, w które będą wyposażone bezzałogowce Armady. Ilustr.: Ocean Infinity, Kongsberg, Volvo.

1 1 1 1

Newsletter